środa, 25 sierpnia 2010

Buddha Stretch Street Styles DVD - recenzja

Zamieszczam w końcu, kilkakrotnie już zapowiadaną recenzję filmu Buddha Stretch Street Styles DVD. Zapraszam do czytania, a jeszcze bardziej do zgłębiania wiedzy na temat korzeni hiphop dance i wszystkich stylów tanecznych, które sami tańczycie.


Buddha Stretch Street Styles DVD - czyli o tym jak wiedza z zakresu Street Dance i Funk Styles powoli dociera z za oceanu na nadwiślański grunt.
Buddha Stretch photo 1
Buddha Stretch pierwszy kot ulicznej sceny...

Impuls
Na zakup filmu i ściągnięcie go sobie prosto z NYC siedzimy głównej Elite Force Crew zdecydowałem się aby podnieść swój poziom wiedzy z zakresu hiphopu. Wiedzy póki co dość podstawowej i wybiórczej ale również, niestety wiedzy o poziomie charakterystycznym dla większości sezonowych entuzjastów tańca hiphop w Polsce. Ci, którzy style uliczne taneczne praktykują od wielu lat i podchodzą do tego poważnie - z szacunku do tańca, a także z potrzeby zdobycia wiedzy elementarnej różnymi metodami i środkami swoją wiedzę rozbudowują. Głównie poprzez Internet, strony takie jak break.pl wywiady na youtube itp. Swoje braki edukacyjne uświadomiłem sobie najpierw podczas kwietniowych warsztatów Ragga Jam (po szczegóły odsuwam do majowych Trendów), następnie podczas dyskusji ze znajomymi - zagorzałymi zwolennikami poppingu, lockingu i street dance’u, którzy chóralnie i indywidualnie wbijali mi do głowy, że newstyle to nie hiphop, że new age to nie hiphop, że LA nie tańczy hiphopu itd. itp. Okej - pomyślałem – nie chcę być tanecznym analfabetą, czas rozbudować swoją wiedzę, aby w kolejnych dyskusjach móc swoje argumenty podpierać nie tylko siłą głosu oraz rozbudowaną gestykulacją. Jeśli szukać wiedzy, najlepiej to robić u źródła. Jeśli poznawać historię street dance’u to tylko w NYC… okej, kolebką street styles jest w prawdzie LA, podczas gdy w NYC powstał b-boying, ale w Nowym Jorku rezyduje Elite Force Crew czyli Buddha Stretch, Henry Link, Bobby Milage oraz Brooklyn Terry, a to właśnie oni byli pierwszymi, którzy użyli zwrotu hiphop aby nazwać taniec, amerykańskich klubów i osiedli.


Akcja
Po wejściu na stronę http://eliteforcecrew.com/ wybrałem z katalogu płytkę Buddha Stretch Street Styles aby po blisko miesiącu odebrać ją z placówki Poczty Polskiej. Odzierając płytę z kartonowego zabezpieczenia przesyłki pomyślałem, że lepiej aby powiedzenie o książce i okładce nie sprawdziło się w tym konkretnym przypadku. Jeśli bowiem miałbym oceniać płytę Street Styles po jej wyglądzie i wykonaniu ocena byłaby co najwyżej mierna. Okładka wydrukowana na papierze ksero, wierzchnia strona płyty wytłoczona na słabej jakości drukarce do DVD, której powstydziliby się nawet wystawcy z byłego już Stadionu 1000lecia. Ojojoj, widać, że albo prekursorzy hiphopu nie zarobili jakichś wielkich kokosów na postawieniu kamieni węgielnych gatunku, albo budżet na produkcję materiałów promocyjnych wolą przeznaczyć na benzynę do swoich Bentley'ów i Escalade'ów. Ale nic to, ważne jest przecież wnętrze...
Odpaliłem więc płytkę. OK, jest menu, jest wybór scen, nie jest tak źle. Jedziemy więc dalej. Pierwsze sceny filmu to prezentacja zdjęć z domowego albumu Stretcha. Trudno powiedzieć kim są poszczególne osoby na zdjęciach bo nie ma do nich ani podpisów ani komentarza, można się jednak domyśleć, że są osoby, które najsilniej wpłynęły na jego życie i karierę. Zdjęcia przeplecione zostały historycznymi nagraniami skonwertowanymi na dvd z prastarych już VHSów, a co za tym idzie jakość dźwięku i obrazu jest czasami okrutnie słaba. Potęguje to jednak efekt realizmu tego filmu i zwiększa jego wartość kolekcjonerską. Widać bowiem, że nie jest to produkcja wysokobudżetowa, a typowy homemade stworzony przez entuzjastę dla entuzjastów. A raczej przez prekursora dla potomnych.
Następna scena to Stretch w wywiadzie z 1992 roku opowiadający na pytanie na temat swoich największych inspiracji, i wzorów. Dziwnym nie jest, że na pierwszym miejscu pojawia się program Soul Train, program telewizyjny przed, którym w latach siedemdziesiątych zasiadał chyba każdy czarnoskóry mieszkaniec Stanów Zjednoczonych. Na drugim miejscu pojawiają się Shields i Yarnell czyli para mimów, których umiejętności ruchowe, rzeczywiście były niesamowite. Na pierwszy rzut oka odgadnąć można, że korzenie lockingu to właśnie program Soul Train, na popping z kolei ogromny wpływ mieli właśnie Shields i Yarnell.
Film podzielony jest na części. Każda z nich dotyczy określonego tańca z rodziny street styles. Locking, popping, house i hiphop dance. Przy każdej z nich dowiedzieć się możemy, skąd dany taniec się wziął, z czego wynikał i jakie osoby były obecne przy jego powstaniu. Nie chcę opowiadać scena po scenie całego filmu bo nie miałoby to większego sensu. Ten film po prostu trzeba zobaczyć jeśli chce się poznać czym jest hiphop czym jest street dance i czym są funk styles. To półamatorskie DVD to kopalnia informacji o tańcu ulicznym, skondensowana wiedza w pigułce, którą warto przełknąć wpuszczając w krwiobieg, aby zaowocowała większą świadomością taneczną.
W filmie pojawia się tona ważnych nazwisk, haseł, pojęć i wydarzeń, do których zapamiętania nie wystarczy jednorazowe obejrzenie filmu. Lockerzy usłyszą samego Dona Campbella, Ruffusa Thomasa, Toni Basil, poperzy usłyszą o Damicie Jo Freeman, młodym M.J. (tak, tym M.J), hiphopowcy obejrzą prześmieszną nagrywkę podczas, której Mr Wiggles tłumaczy jak w latach 70tych tańczyło się w klubach, aby odpowiednio się przylansować, nie onieśmielająć przy tym niepotrzebnie tańczących z nami dziewczyn. „You always flow with the girl! Make sure you don't get the female unconfortable.” Rewelacja, no i wciąż aktualne;P
Buddha Stretch photo 2
... jak widać potrafi również wskoczyć w garniturek.

Reakcja
Podsumowując. Cały film zmontowany jest ze starych nagrań, wywiadów i teledysków wzbogacony nowymi materiałami przygotowanymi na potrzeby filmu – głównie videoprezentacją kroków tanecznych (locking, popping, house, hiphop vocabulary). Ten dodatek to niesamowicie cenna sprawa bo o ile w necie można dogrzebać się słowniczka kroków street dance’owych, o tyle zebranie ich wszystkich w jednym miejscu i wykonywanych przez samego twórcę gatunku to już nie lada gratka. Film różni się bardzo od innego dokumentu poświęconego tańcu ulicznemu Rize – opowiadającego historię Krump'u. Jeden został nakręcony przez profesjonalistę Davida LaChapelle, drugi przez naturszczyka – Stretcha. Jeden i drugi jest jednak zdecydowanie wart obejrzenia i jeden i drugi warto mieć w swej kolekcji jeśli taniec uliczny to twoja rzecz.

sikorson

Artykuł ukazał się na łamach czerwcowego wydania Trendy Magazyn.

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Dancing Poznań - XVII Międzynarodowe Warsztaty Tańca Współczesnego

Dzięki uprzejmości znajomego umieszczam dziś na blogu galerię zdjęć z Festiwalu Dancing Poznań czyli VII Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Tańca, połączonego z XVII Międzynarodowymi Warsztatami Tańca Współczesnego. Na imprezę tą chciałem jechać osobiście ale raz - powoli brakuje mi już urlopu, dwa - pogubiłem się w kalendarzu i wypadła mi totalnie z głowy ta data (kto wie, może wybrałbym się na dzień czy dwa). Prezentuję zatem poniżej galerię zdjęć zrobionych przez Grześka wraz z krótkim opisem jego wrażeń:

Dancing Poznan 2010

Sobotnie popołudnie upłynęło pod znakiem pokazów tańca na dziedzińcu Zamku Cesarskiego w Poznaniu. Uczestnicy warsztatów, które odbywały się pod szyldem Dancing Poznań 2010, zaprezentowali swoje układy choreograficzne. Publiczność gorąco przyjmowała występy grup, nagradzając odwagę i walory artystyczne gromkimi brawami. Prezentowały się zarówno grupy podstawowe, średniozaawansowane i te całkiem profesjonalne. Towarzyszyli im mistrzowie, czyli instruktorzy tańca, wśród których nie zabrakło uznanych autorytetów. Młodzi tancerze fotografowali się ze swoimi nauczycielami wśród tłumu poznanian i przyjezdnych turystów.
Przyjemnie było obserwować, jak ci, którzy nie tańczyli na scenie, podrygiwali w takt muzyki na płytach zamkowego dziedzińca. Bity muzyki wprawiały ich ramiona, nogi, całe ciało w podrygi i wibracje. Wszyscy przepełnieni byli tańcem i szeroko się do siebie uśmiechali.
Wieczorem impreza przeniosła się do klubu Blue Note, gdzie wystąpiła śmietanka festiwalu Dancing Poznań prezentując modern, funky, r’n’b i ogniste tańce latynoskie.
Grzesiek

wtorek, 17 sierpnia 2010

Czy Step Up 3D dotrzymał kroku poprzednikom?

If you would like to read this review in english please go here. Enjoy!
Step Up 3D Poster
Zanim zacznie się wystawiać ocenę filmowi Step Up 3D (lub każdemu innemu klonowi Step up’a, których powstało już całkiem sporo) trzeba wziąć jedną poprawkę. To nie jest normalny film. To nie jest film dla przeciętnego zjadacza popcornu. Nie jest to też film dla konesera kina. To jest film o tańcu, dla osób, które taniec kochają. Nic więcej, nic mniej. OK., może jeszcze trochę więcej - chodzi dokładnie o miłośników hiphopu i to bardziej tego komercyjnego tudzież LA Style’owego, niż fanów lockingu czy poppingu. Zwolennicy modernu, klasyki czy tańca współczesnego raczej potraktują ten film surowo i obejdą go szerokim łukiem wraz z innymi przeciętnymi widzami, nie rozumiejącymi skąd wokół filmu cały ten hype.

Mając na uwadze powyższe, można przejść do podsumowania filmu, nie rozdrabniając się już wtedy na prostej jak budowa cepa fabule, i ckliwych dialogach (najbardziej pasuje mi tu angielskie słowo cheesy, dla którego nie mogę niestety znaleźć idealnego odpowiednika). Nie dialogi i nie fabuła są wartością tego filmu i nie na dialogi i fabułę widz idzie do kina. Do kina idziemy po to (przynajmniej Ci świadomi widzowie, nie zaciągnięci na siłę przez swoją drugą połówkę) aby zobaczyć taniec w dawce XXL i w wykonaniu powodującym niekontrolowany opad szczęki. I te wymogi film spełnia w 100%. Ale co nowego zobaczymy w Step Up 3D czego nie widzieliśmy już wcześniej? Czy jest jeszcze coś czego nie pokazały poprzednie części? Czy poza trójwymiarowością, którą zdradza już literka Dy przy cyferce 3 pojawi się coś jeszcze? Oczywiście, że tak. Film pełen jest niesamowitych i nierealnych (tak, tak, momentami niestety zbyt nierealnych) scen tanecznych, oraz różnego rodzaju smaczków, które docelowy odbiorca przyjmie z otwartymi ramionami. Battelki zostały podrasowane (czasem przerysowane) do granic możliwości. Wszystkie scenerie – klubowy parkiet, sale do ćwiczeń, loft w którym tancerze mieszkają wyglądają jak pomieszczenia, ze snów młodego tancerza. Sala do ćwiczenia akrobacji i poddasze do parkoura może wywołać rozmarzone westchnienie. Ściana grająca stworzona z dziesiątek najróżniejszych boomboxów to po prostu najlepszy system grający wszechczasów. Inna sprawa, w jaki sposób miałoby to niby grać, ale nie będę się czepiał. Step up to w końcu taneczna bajka. No właśnie. O ile poprzednie części ocierały się jeszcze o realizm, o tyle ta część przypomina mi już nieco połączenie filmów kung fu z produkcjami science fiction. Trochę jakby zmontować ‘Przyczajonego Tygrysa i Ukrytego Smoka’ z ‘Atakiem Klonów’ i kazać wszystkim bohaterom tańczyć do tłustych bitów Flo Ride’y i Swizz Beatza. Nie wiem za bardzo po co to. Przecież umiejętności tancerzy w tym filmie są już na tyle kosmiczne, że nie trzeba przyspieszać ich ruchów, dopieszczać ich komputerowo i kazać podskakiwać na jednej ręce po umywalkach w publicznych toaletach(yeah, right!). To chyba krok w stronę chłopaków, których dziewczyny zaciągnęły siłą na ten film. Dla każdego coś miłego – ona poogląda sobie taniec, on walki taneczne rodem z konsolowych naparzanek.

Na tym liczba atrakcji się nie kończy. Mnie szczególnie przypadły do gustu dwa filmowe smaczki. Pierwszy to scena ze ścianą pełną sneakersów. Goddamit! Istny ołtarz. Dla sneaker freak’ów, do których chcąc nie chcąc się zaliczam, setki unikalnych Dunków, Superstarów, Jordanów czy Air Force One’ów w jednym miejscu to istne szaleństwo. Producenci wiedzieli co robią. Nike wiedział również umieszczając swoje buty w pierwszej i ostatniej scenie filmu. Swoją drogą, ciekawe ile zapłacili producentom za to, że te najbardziej pożądane buty filmu były właśnie Dunk’ami, a nie Adidasami. Ot, marketingowa dygresja. Druga scena, za którą producentom należą się wielkie brawa, była ukłonem w kierunku klasycznych musicali z Fred’em Astairem, Gene Kellym czy Debbie Reynolds. Scena w której Moose wraz z Camille przemieszcza się po ulicy tanecznym krokiem to remake sceny musicalu ‘Roberta’ z 1935 roku (!), w której to właśnie Fred Astaire stepował wraz z Ginger Rogers przy akompaniamencie orkiestry wykonującej piosenkę ‘I won’t dance’. W Step Up 3D wersja ta jest trochę unowocześniona przez grupę District 78. Jest to naprawdę miły i mądry akcent w filmie, bo może uświadomić młodym roztańczonym, że taniec nie pojawił się nagle po programie You Can Dance i Tańcu z Gwiazdami i sięga nawet dalej w przeszłość niż prastare Dirty Dancing i przedpotopowe Saturday Night Fever.

Podsumowując, film jest jak znalazł dla tej konkretnej grupy osób, które wiedzą po co chcą na niego iść. Grupy, która nie będzie się czepiać plastikowości głównego bohatera wyglądającego jak zafoliowany Action Man ze sklepowej półki. Będą za to ekscytować się obecnością Twitch’a z SYTYCD 4 i Legacy z edycji 6tej. Nie będą zastanawiać się nad logiką filmu i rozważać jakim cudem główny bohater nigdy nie widział na oczy siostry swojego najlepszego przyjaciela. Będą za to podziwiać scenę tanecznego starcia dwóch rywali. Jeśli wybierasz się na ten film świadomie, spodoba Ci się na pewno. Jeśli idziesz przypadkiem albo idziesz bo musisz, zaopatrz się w duże wiadro popcornu albo skup na partnerce bo film raczej nie trafi do twojej Top listy.

sikorson

Hip Hop Kemp 2010 - już niebawem

Hiphop Kemp
Mój znajomy wybiera się jutro na Hip Hop 2010, który już niebawem rozpoczyna się w Czechach (Hradec Králové). Mam nadzieję, że uda mi się wyciągnąć od niego kilka zdjęć, filmików, a może też parę słów komentarza na temat tej imprezy bo poza samymi koncertami będzie tam również solidna dawka street styles.

Program Hip Hop Kempu (część taneczna):


CAPONE DANCE ARÉNA
16:00 – 16:30 Hip Hop jam
16:30 – 17:00 90′s Hip Hop Kill Off (1-3 vs 1-3)
17:00 – 18:00 Lockin’ battle (1vs1)
18:00 – 18:30 Bboying jam
18:30 – 18:45 Krump session
18:45 – 19:30 TOP CZ Street dance shows
(dema – kdo nemá, jede na Dje, tancovat battle bude 8 crews, demo max 5 min, hudbu donést na CD s popisem crew nebo rovnou poslat na výše uvedený email)
19:30 – 20:30 Bboyz battle
20:30 – 21:15 Nintendo city dance game
21:15 – 22:15 Street dance crew vs crew (počet 3-8)
22:15 – 22:30 TOP Europe bboyz exhibition

niedziela, 15 sierpnia 2010

Gdzie tańczyć w sierpniu?

Sierpień już w połowie, ale jeszcze parę ciekawych rzeczy zdarzy się w tym miesiącu. Większość ofert krakowskich szkół tańca zdominowana jest teraz przez kursy tańca dla nowożeńców. Gdzieniegdzie odbywają się jednak warsztaty z innych styli tanecznych.

Warsztaty Flamenco z tancerką Rosą Olympią Estrellą odbędą się w szkole tańca La Pasión. Warsztaty rozpoczną się 23.08 i trwać będą do 29.08. Szczegółów dowiedzieć możecie się na stronie szkoły. Z kolei oficjalna strona tancerki z Grenandy znajduje się tu..

Miłośnicy Tanga potańczyć mogą co wtorek podczas Milongi organizowanej w klubie Masada przy ul. Skawińskiej 2. Milonga rozpoczyna się o godzinie 21.oo.

Warsztaty z bardzo specyficznej odmiany tańca współczesnego, mianowicie tańca butoh odbędą się 21 i 22.08 w Hurtowni Ruchu. Zanim jednak ktoś z was zdecyduje się na te warsztaty sugeruję poszukać trochę w necie na temat tego tańca. Jest on na tyle abstrakcyjny, że trudno przyrównać go do jakiejkolwiek innej znanej mi formy tańca... jeżeli w ogóle mogę nazwać go tańcem. Poszukajcie, a sami się przekonacie i wyrobicie własne zdanie. Zainteresowanych warsztatami odsyłam na stonę Hurtowni...

Zwolennikom LA Style, Dancehallu i Contemporary polecam warsztaty organizowane wspólnie przez Paulinę Kędzior i Alexa Palińskiego w dniach 28-31.08 w szkole tańca JDC przy Rynku Głównym 39. Strona warsztatów na FB znajduje się tu.

Warsztaty z Leszkiem Stankiem - byłym tancerzem Śląskiego Teatru Tańca, obecnie między innymi aktorem serialu Tancerze, odbędą się najprawdopodobniej 28.08 w szkole Sempre w Krakowie. Piszę najprawdopodobniej ponieważ oficjalna informacja nie jest jeszcze podana na stronie, dlatego jeśli jesteście zainteresowani warsztatami warto śledzić stronę szkoły.

Ostatnia i najciekawsza moim zdaniem propozycja sierpniowa to warsztaty owiane lekką tajemnicą bo tak na prawdę nie wiele o nich wiadomo. Pojawić się na nich mają między innymi Justyna Lichacy, Anna YouYa, czy Krzysztof Mazur ale czy do nich dojdzie i gdzie będą miały miejsce chyba tylko Bóg jeden wie. Warsztaty mają trwać od 23.08-27.08 i przez 5 dni odbyć się ma 20h tańca w technikach new style, commercial hip-hop, house, dancehall, wacking, voguing, locking i jazz. Jeśli chcecie poznać więcej szczegółów tych atrakcyjnych lecz słabo rozreklamowanych warsztatów skontaktujcie się z organizatorką.


Aktualizacja:
Warsztaty z Justyną Lichacy, YouYą i Krzysztofem Mazurem odbędą sie 23.08-27.08 na osiedlu podwawelskim ul. Komandosów 21
W godzinach od 10:00-14:30
Warsztaty z Leszkiem Stankiem dopiero we wrześniu.

sobota, 14 sierpnia 2010

Wydarzenia i Relacje

Wprowadzam dziś kolejne kosmetyczne zmiany na blogu. Wielu z was prosi mnie żeby umieszczać na stronie informacje o nadchodzących warsztatach, festiwalach, spektaklach itp. zanim one nastąpią bo często dowiadujecie się o nich po fakcie z bloga. W związku z tym rozdzieliłem zatem stronę o nazwie Wydarzenia na dwie osobne - Wydarzenia oraz Relacje. Na tej pierwszej starał się będę raz w miesiącu pisać o polecanych przeze mnie tanecznych wydarzeniach. Na drugiej, nieregularnie pisał będę o festiwalach i szkoleniach, które zrobiły na mnie wrażenie i o których po prostu warto napisać coś więcej. Na strony możecie dostać się albo z górnego albo bocznego paska - jak niżej na obrazku.

Relacje & Wydarzenia

środa, 11 sierpnia 2010

Kultowe sneakersy - czyli legenda u twych stóp

sneakersy w KrośnieWygląda na to, że urlop naładował mnie nie tylko energią do dalszych treningów ale również oczyścił umysł i wpakował do mojej głowy zupełnie nowe pomysły na artykuły. Sam nie wiem od czego zacząć. Mam już rozpoczęte dwa, a nie mogę opanować się aby nie chwycić się za trzeci temat. Cóż, nie na darmo w CV mam wpisane w moich skills'ach multitasking. Poradzę sobię z tym zadaniem:)

Jako, że nazwa mojego bloga w swym pierwszym członie zawiera słowo sneakers aż dziw bierze, że nie wpadłem aby napisać o tym wcześniej. W subkulturze tancerzy (wow, subkultura brzmi dumnie:)) istotnym elementem odzieży są buty. Szczególnie u osób tańczących hiphop, house i wszelkie gatunki street style'owe. Te buty sportowe wyróżniają się zazwyczaj tęczową wręcz kolorystyką i wymyślnymi kształtami noszą właśnie nazwę Sneakers'ów, nieprzetłumaczalną tak na prawdę na nasz język. Słowniki określą je mianem adidasów, tenisówek, lub trampek co jest półprawdą, lub nieprawdą. Sneakersy pierwotnie po prostu buty sportowe, z czasem urosły do miana butów kultowych na trwałe wpisując się na kartach historii popkultury.

... i o tym właśnie będzie artykuł. Skąd sneakersy, dlaczego sneakersy, jakie sneakersy? Jaka jest ich historia, kto je nosił, jakie marki wpisują się w Top 10 wszechczasów, a nawet jakie piosenki i filmy o nich powstały? Także pisania mam sporo, plan mam ambitny, ale dzięki pomocy dobrych duchów (dzięki Pablo:)), którzy dostarczają mi różne materiały i źródła wiedzy, zadanie jest w pełni realne. Jak zawsze - stay tuned!


Pozostawiam was z jednym z kawałków poświęconych sneakersom właśnie. Panie i panowie Tedunio w kawałku Air Maxy Classic...


wtorek, 10 sierpnia 2010

Puente del Tango - VI Festiwal Tanga Argentyńskiego

Puente del Tango
Całkiem niedawno, bo w kwietniu pisałem na blogu na temat Kraków Tango Festiwal. Zaledwie kilka miesięcy po tym wydarzeniu, w Krakowie odbywa się kolejny festiwal poświęcony temu tańcowi. Sierpniowe, trwające właśnie wydarzenie - VI Festiwal Tanga Argentyńskiego - nosi nazwę Puente del Tango czyli po naszemu Most Tanga i brać można w nim udział od 8 do 15 sierpnia. Impreza podobnie jak ta kwietniowa obfituje w atrakcje, które mogą wzbudzić zainteresowanie zarówno osób tańczących jak i tych podziwiających. Podczas tych dni można będzie zatańczyć z instruktorami z Argentyny i Turcji, posłuchać, porozmawiać oraz poznać historie argentyńskiego tańca. Szczegółowy harmonogram znajduje się na stronie festiwalowej.

…przy okazji, jeśli ktoś byłby zainteresowany gdzie w Krakowie można nauczyć się Tanga Argentyńskiego polecam szkołę, którą moja znajoma z zespołu Anna Sieprawska założyła wraz ze swoim partnerem. Zajęcia prowadzone są zarówno dla osób początkujących jak i średniozaawansowanych. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej polecam ich stronę: www.tango.krakow.pl

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Back in business - czyli czas odkurzyć bloga

Supermalcom & Simeon Campbell
Supermalcom i Simeon Campbell na Unique Days 2010
Ponad dwutygodniowa posucha na blogu dobiega końca. Wróciłem już z tanecznych wojaży i czas wrócić do przelewania na e-papier przemyśleń, recenzji, informacji i wywiadów na poruszający (całe ciało) temat - tańca. Już za kilka dni na blogu umieszczę recenzję filmu Buddha Stretch Street Styles, która ujrzała światło dzienne w wakacyjnym Trendy Magazynie. Do moich rąk trafił też kolejny film quasi-domowej produkcji Hiphop Freestyle vol. 1 nagrany przez tancerza i choreografa o wdzięcznym imieniu Malcolm Mbombo, który sam dość odważnie nadał sobie miano - Supermalcom. Po spotkaniu Malcoma i obejrzeniu na żywo jego freestyle’u można jednak spokojnie oddać mu honor i przyznać, że imię wcale nie jest przybrane na wyrost. Malcom jest bowiem klasą samą w sobie o czym świadczyć mogą liczne zwycięstwa w street stylowych zawodach w całej Europie, w których uczestniczył. Ale o Malcomie i jego wyczynach napiszę więcej już PO oglądnięciu jego filmowej produkcji. Teraz napomknę jeszcze czego spodziewać się możecie na blogu w najbliższym czasie.

Na pewno pojawi się artykuł, który przygotowuje obecnie dla Trendów. Artykuł, będący pierwotnie jedynie sześcioma luźnymi hasłami zapisanymi w moim telefonie, rozrósł się do kilkustronicowej rozprawki. Dlatego też chcę opublikować go w magazynie, a później na blogu w dwóch częściach. Nazwa robocza, którą koniecznie będę musiał skrócić brzmi: 'Rzeczy, powtarzane w kółko przez choreografów, które są (prawie) niemożliwe do przyswojenia przez tancerzy.' Zainspirował mnie do niego jeden z ‘wykładów’ Tonego Czara, podczas ostatnich warsztatów Summer Intensive. Tony to cholernie utalentowana osoba, która oprócz tego, że potrafi świetnie tańczyć i uczyć potrafi też doskonale mówić, co już nie zawsze jest cechą każdego nauczyciela.

Następny w kolejce artykuł, który w postaci zarodka dojrzewa dopiero w mojej głowie dotyczył będzie najprawdopodobniej stereotypów, które utarły się na temat tancerzy. A jeszcze dalej… czas pokaże. Te dwa artykuły to oczywiście większe kąski, które szykuję dla czytelników Trendów i bloga Sneakers & Pointes. Poza nimi pojawiać się będą również inne teksty dotyczące spraw bieżących, powstałe w przypływie nagłej inspiracji lub bodźca z- lub wewnętrznego. Stay tuned!

PS:

Nadając tytuł temu postowi przypomniałem sobie o albumie EPMD o tymże tytule, a na tym albumie o jakże dobrym kawałku. Enjoy...

Newer Posts Older Posts