wtorek, 29 marca 2011

Ostatni zimowy temat czyli relacja z SDA Winter Camp 2011

Z ponad miesięcznym poślizgiem publikuję dziś krótką relację dotyczącą warsztatów SDA Winter Camp we Wrocławiu. Warsztaty miały miejsce między 14-18 lutym tego roku, wczoraj z kolei przeglądając FB natknąłem się już na zapowiedź edycji letniej. Także, na podsumowanie edycji zimowej czas najwyższy. Jak wspominałem już razy kilka, gwiazdami warsztatów byli Keone Madrid i Mari Martin. Nie chcę już jednak ponownie rozwodzić się nad ich oryginalnością i wyjątkowością, bo pisałem już o tym wcześniej tutaj. Zamiast tego, polecam wam odsłuchanie rozmowy z nimi, którą nagrałem w ostatnim dniu warsztatów. Mari i Keone zgodzili się odpowiedzieć warsztatowiczom na kilka pytań i podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem. Dźwięk w nagraniu jest fatalny, bo nagrywając naszych rozmówców nie wziąłem pod uwagę, że choć moje ucho doskonale ich słyszy z odległości 10 metrów, to moja kamera może mieć już z tym większy problem (sic!). Postanowiłem jednak zrekompensować wam to niedociągnięcie i dodać do nagrania napisy po polsku, żeby skoro nie słychać, dało się chociaż przeczytać co Mari i Keone odpowiedzieli na moje pytanie. Jeśli napisy nie włączą się automatycznie naciśnijcie małe CC, które znajduje się w prawym dolnym rogu nagrania.





Ewa Bielak You Can DanceFoundations... to hasło powtarza się na wielu warsztatach z ust niejednego instruktora z USA, który odwiedza nasz kraj. Tak mówiła mi Laure Courtellemont dokładnie rok temu na konwencji Ragga Jam w Warszawie. Tak mówił uwielbiany przez polskich tancerzy Tony Czar i tak pewnie będzie mówiło jeszcze wielu odwiedzających nasz kraj, jeśli faktycznie polscy hiphopowcy nie zaczną sięgać do źródeł i nie przyswoją sobie przynajmniej podstaw poppingu, lockingu, footworku, izolacji no i przede wszystkim groove'u. Mówiąc o foundations wcale nie odchodzę jednak od tematu warsztatów SDA. Jedna z lekcji, która zrobiła bowiem na mnie największe wrażenie była lekcją, którą poprowadziła Ewa Bielak. Dziewczyna ta chyba urodziła się w na początku ery funku i za pomocą wehikułu czasu o nazwie Soul Train przeniosła się do czasów współczesnych:) Zajęcia prowadzone przez nią miały bowiem wszystko co dobre zajęcia z podstaw powinny posiadać. I podkreślam (powtarzając za Keone), że zajęcia z podstaw to wcale nie zajęcia podstawowe, i powinny być przypominane, powtarzane i wpisane w program doskonalenia się każdego tancerza hiphop.

Zatem podsumowując... warsztaty SDA mogę smiało polecić wszystkim tym, których kręci taniec hiphop \ LA Style i którzy śledzą na bieżąco na youtube wszelkie nowe choregorafie tancerzy ze studio Debbie Reynolds, Millenium czy z grup takich jak Movement Lifestyle, Young Lions albo Essence. Choreografowie z LA na najwyższym poziomie plus zróżnicowane style instruktorów z SDA są mocną alternatywą dla dominujących wśród zimowo letnich warsztatów FNFów.

PS:
Doszły mnie słuchy, że tego lata również FairPlaye, u których jakiś czas temu gościłem na dniach otwartych  planują zrobienie własnego Dance Camp'u ze szkoleniowcami z za Oceanu, których jeszcze ziemia nasza ojczysta nie uświadczyła. Wszystko zatem wskazuje, że tego lata, większa część tancerzy z LA będzie przechadzać się ulicami Darłówka, Mazur i Poronina:)

PPS:
Last but not least... zapraszam do posłuchania co Michał 'Wisień' Czyżewski - współorganizator warsztatów SDA ma do powiedzenia spacjalnie dla bloga sneakersandpointes.blogspot.com :)



niedziela, 27 marca 2011

Keone & Mari czyli nowa definicja hiphopu

keone madrid mari martin dont stop the music
Kilka tygodni temu brałem udział w warsztatach SDA Winter Camp 2011 (z których relację zrobię już w kolejnym poście za kilka dni). Głównymi gośćmi obozu byli Keone Madrid i Mari Martin - choreografowie nagrodzonymi w tym roku przez organizację Word of Dance. Nagrodzonymi nie bez powodu, bo poza wybitnymi umiejętnościami tanecznymi ich kreatywność i nowatorskie podejście do tańca i muzyki jest zdecydowanie warte zauważenia. Ostatnio zastanawiałem się czym dzisiaj jest taniec hiphop i jak charakteryzować go będą nasze wnuki? W 2011 roku trudno jest  dosadnie i z przekonaniem scharakteryzować technikę hiphopową, bo to co kiedyś będzie techniką - jak technika tańca klasycznego czy tanca modern dziś  jest jeszcze na etapie raczkowania. Są elementy stałe i charakterystyczne - postawa ciała, groove, policentryzm, izolacje, ale nie ma zamkniętego zestawu ruchów i pozycji - pozycje stóp w balecie i trzymanie pionu, czy kontrakcja i release w modernie. Czy taki kanon zostanie kiedyś spisany? Wydaje się to mało prawdopodobne ze względu na co chwilę powstające nowe pozycje i ruchy. A co z muzyką? Hiphop dawno już przestał być też tańczony wyłącznie do muzyki hiphop, podobnie jak taniec jazzowy do jazzu, który przecież w swej pierwotnej formie szedł w parze z muzyką czarnoskórych mieszkańców Ameryki. 
Nie bez powodu na początku wspomniałem o dwóch choregorafach, z San Diego, którzy kojarzą się z szufladką z napisem hiphop. Zobaczcie jednak jak odległe od tego co kiedyś nazywane było hiphopem wykonują Mari i Keone. Panie i Panowie, taniec ewoluuje na naszych oczach, a my mamy to szczęście, że możemy brać w tej ewolucji udział... 




środa, 23 marca 2011

Cracovia Danza - pełen wywiad z Romaną Agnel

Po wywiadzie w wersji spisanej dla magazynu Trendy publikuje tym razem rozmowę w całości, zarejestrowaną podczas spotkania z Panią Romaną Agnel w Krakowie. Wywiad podzielony jest na cztery części, każda z nich okraszona zdjęciami ze spektakli baletu Cracovia Danza:

Karnawał staropolski, Plac Szczepański, 2008-01-27, fot. Victor van de Pavert



Karnawał na Wawelu, Plac Szczepański, 2008-01-26, fot. Victor van de Pavert



Szachy, 750-lecie Lokacji Krakowa, 2007-06-10



Międzynarodowy Dzień Tańca w Krakowie, 2008-04-28, fot. Victor van de Pavert



2007-06-08, Legenda o Królowej Jadwidze, Romana Agnel

wtorek, 15 marca 2011

Dance for (gay) guys

W ten weekend (tradycyjnie) brałem udział w warsztatach z dwoma FairPlay'ami - Bzygą i Niecikiem. Warsztaty porządne, acz z organizacyjnego punktu widzenia troszku nietrafione z terminem. W ten sam weekend bowiem Yummy Crew z Pauliną Kędzior na Czele organizowało dwudniowe warsztaty w Nowym Sączu, które ściągnęły do siebie pół tańczącego południa Polski w tym większą część Krakowa. Gdybym był w stanie wyrwać się na cały weekend zapewne również bym się tam pojawił, ale ponieważ nie mogłem, skorzystałem przynajmniej z dwóch lekcji z tancerzami z FPC. Ale, ale... wyjątkowo jednak nie o tym jest ten wpis. Nie o choreografiach, warsztatach i wiedzy jakiej na nich zdobyłem, ale bardziej o intrygującym plakacie, który zaatakował mnie w szatni swoją tęczową flagą i przypakowaną klatą typa w kolorowych slipach. Przyznam, że spotkałem się już z ogromną ilością bardziej lub mniej komercyjnych odmian tańca bardziej lub mniej nakierowanych na potencjalnego klienta. Panie w eleganckich fitness klubach mają do swojej dyspozycji najróżniejsze Funky, JazzFunkyHipHop'y (JFH), Salsa Lady Styling'i i inne Latino Solo densy. Natomiast z tańcem zwącym się Dance for Guy's nie słyszałem jeszcze nigdy. Na pierwszy rzut oka widać, że kurs kierowany jest do chłopaków... bardziej niż taniec, lubiących innych chłopaków:) Jestem ciekaw wielce jaki jest popyt na tego rodzaju zajęcia i jak wyglądać będą takie zajęcia taneczne. Jednak mimo, że jestem bywalcem wszelkiej maści warsztatów tanecznych, te wyjątkowo sobie odpuszczę:) Jeśli  ktoś byłby zainteresowany to klikając w link przeniesiecie się na stronę szkoły organizującej te zajęcia. Jeśli któryś z czytelników chciałby się później podzielić wrażeniami to zachęcam do przesyłania waszych wrażeń - z chęcią je opublikuję.


Dance for gay guys

czwartek, 10 marca 2011

Romana Agnel i Cracovia Danza czyli rozmowa o tańcach dworskich w epoce renesansu

Romana Agnel Cracovia Danza
Romana Agnel - Cracovia Danza
Zapraszam dziś do kolejnego z serii wywiadów, które przeprowadzam z ciekawymi osobistościami tanecznego świata.

Miałem okazję rozmawiać już z Anną Krysiak - tancerką trudnej odmiany tańca współczesnego, charakterystycznej dla Śląskiego Teatru Tańca - tańcem fizycznym.

Rozmawiałem z Leszkiem Stankiem, tancerzem, również związanym z tańcem fizycznym i ŚTT, dla szerszej publiczności znanym jako Kuba w serialu Tancerze w TVP.

Laure Courtellemont kreatorka stylu tanecznego Ragga Jam, który wykształcił się z dancehallu, udzieliła mi wywiadu w trakcie, którego odpowiedziała między innymi czym różni się jej styl od oryginalnego tańca mieszkańców Jamajki.

Wojciech Terechowicz, dyrektor Atelier Arsharter i Teatru Hothaus opowiedział mi o możliwościach łączenia świata teatru i tańca i swoich planach na spektakle, w których aktorzy i tancerze spotkają się na jednej scenie.

Tom Woll i Simeon Campbell przedstawili pokrótce jak wygląda sytuacja tańca hiphop w ich krajach ojczystych - Niemczech i Wielkiej Brytanii.





Dziś z kolei zapraszam was na spotkanie z równie charyzmatyczną rozmówczynią, którą tym razem jest osoba związana z... tańcami dworskimi - Dyrektor Naczelny i Artystyczny Baletu Dworskiego „Cracovia Danza” - Romana Agnel.


Choć dziś popularność tańca jest niekwestionowana, to wciąż istnieją tańce, które nie przebiły się do masowego odbiorcy programów telewizyjnych, spektakli, komercyjnych pokazów. Taniec przeżywa renesans... ale jak tańczono w epoce renesansu? O historii tańca w Europie rozmawiam z Romaną Agnel - Dyrektor Naczelnym i Artystycznym Baletu Dworskiego „Cracovia Danza”.

Sneakers & Pointes: Rosnąca popularność tańca przynosi także wzrost zainteresowania jego gatunkami, formami i historią. Dziś ktoś, kto choć trochę interesuje się tańcem potrafi bez trudu odróżnić balet od tańca współczesnego, a jazz od hip hopu. Powszechna, ale też – bądźmy szczerzy – powierzchowna wiedza, nie obejmuje jednak całości europejskiego dorobku kulturowego w dziedzinie tańca. A przecież taniec był obecny i popularny w Europie już od średniowiecza.

Romana Agnel: Rzeczywiście, średniowiecze to najdalsza przeszłość do której możemy się cofnąć, bazując na wiarygodnych przekazach historycznych. Trudno jest precyzyjnie mówić o tańcu greckim czy rzymskim, bowiem antyk pozostawił nam jedynie różnego rodzaju poetyckie jego opisy, nie zaś wiarygodne źródła. Dopiero w XV wieku pojawiły się pierwsze notacje, czyli bardzo konkretne informacje metodycznie opisujące taniec. Od tego czasu zaczyna się więc tak naprawdę nasza wiedza na temat tańców dworskich. Przełom średniowiecza i renesansu był dla kultury europejskiej okresem niezwykle ważnym, czasem rozkwitu poezji dworskiej i muzyki, wysublimowanych i wyrafinowanych form kultury dworskiej. Wtedy swoje miejsce na kulturalnej mapie Europy zaznaczyły miasta włoskie na czele z Florencją, Mediolanem czy Wenecją. Ale mecenat dworski rozwijał się też we francuskiej Burgundii, w krajach Europy wschodniej, w tym także w Polsce. XV wiek to okres niezwykle istotny dla tańca dworskiego. Taniec staje się sztuką par excellence. Ówcześni monarchowie, władcy zaczęli przywiązywać do niego niezwykłą wagę. Taniec stał się niezwykle istotnym elementem życia społecznego, narzędziem wykorzystywanym w najróżniejszych celach. Współczesność ograniczyła taniec do funkcji rozrywkowych bądź towarzyskich, tymczasem w przeszłości, o której mówimy, taniec był sposobem kształtowania osobowości, kreowania charyzmatycznych i znaczących postaci. Był medium politycznym, umożliwiającym przedstawienie władcy w sposób wyjątkowy, wręcz nieziemski. Miał także rytualny charakter. Z tych między innymi powodów dbano, by taniec – ceremonia, wykonywany był na bardzo wysokim poziomie.

Legenda o królowej Jadwidze
Sneakers & Pointes: A jak jest dziś? Są przecież jeszcze państwa, w których istnieje dwór, panują monarchowie i władcy.

Romana Agnel: Oczywiście, współcześnie istnieją również tańce dworskie, w Europie pielęgnowane na balach w Wielkiej Brytanii czy Danii. Ale funkcjonują także w bardziej orientalnych krajach: w Japonii, Indonezji, czy w niektórych krajach afrykańskich. W Kambodży – król Norodom Sihamoni, władający krajem od 2004 roku, w przeszłości był świetnym tancerzem zawodowym i nauczycielem baletu we Francji.
Współczesne podejście do tańca dworskiego niewiele różni się od sposóbu, w jaki ten taniec traktowany był kiedyś. Dzięki niemu łatwiej było również utrzymać harmonię w państwie.

Sneakers & Pointes: Nie sądziłem, że taniec może być istotnym narzędziem politycznym...

Romana Agnel: Powtarzanie tych samych linii, identycznych układów choreograficznych, wcielanie się w te same postaci mitologiczne to przecież rytuał, który odwołuje się do tradycji, ciągłości, trwania. I on daje zwykłym ludziom poczucie spokoju i trwania wartości niezmiennych. Dlatego myślę, że warto wracać do tych idei, które pokazują wielką siłę tańca.

Sneakers & Pointes: Wspomniała Pani o tym, że taniec w XV wieku zaczął być zapisywany…

Romana Agnel: Jeden z najważniejszych i najstarszych odnalezionych traktatów o tańcu to traktat mistrza Guglielmo Ebreo da Pesaro z XV wieku. Wymienia się w nim sześć różnych funkcji tańca m.in. poruszanie sie w przestrzeni, charakter tańca, czas wykonywania... Bardzo naukowe, wręcz współczesne podejście do tematu. Poza traktatami mówiącymi o znaczeniu i celu tańca pojawił się również zapis samego ruchu, tak zwana notacja tańca. Jednak droga do stworzenia zestandaryzowanego zapisu była długa i kręta. Na początku każdy próbował zapisać taniec na swój własny sposób. Dzięki tym staraniom mamy możliwość odtworzenia tańców i poznania sposobu w jaki poruszano się i zachowywano na dworach Europy. Pod koniec XVII wieku pojawił się system Raoula Augera Feuillet 'a, który współcześnie jest podstawą do odtworzenia tańca barokowego. Używany był do początku XX wieku. W tym mniej więcej czasie zapis Feuillet 'a został zastąpiony kinetografią – nowoczesnym systemem notacji ruchu opracowanym przez węgierskiego tancerza i teoretyka tańca Rudolfa Labana i Albrechta Knausta. Notacja Labana posługiwała sie symbolami określającymi kierunek ruchu, jego poziom, czas trwania oraz część ciała będąca w ruchu. Konkretnym częściom ciała przyporządkowane zostały konkretne elementy graficzne np. krzyżyki. System Labana i Knausta obowiązuje do dnia dzisiejszego.

Taneczny Świat Chopina
Sneakers & Pointes:  Dzięki takiemu zapisowi dziś możemy dokładnie odtworzyć taniec z tamtych epok?

Romana Agnel: Jak najbardziej.

Sneakers & Pointes:  W takim razie dziś oglądając tańce dworskie oglądamy choreografie nowe czy te odtworzone, które tańczono setki lat temu?

Romana Agnel: I jedno i drugie. Z tańcem jest podobnie jak z muzyką, poezją czy teatrem. Oryginalny tekst Szekspira możemy przedstawić w wiernym odwzorowaniu lub zrobić z niego bardzo współczesne przedstawienie. Podobnie wygląda sytuacja z tańcem dworskim. Mamy choreografie autentyczne, ale jesteśmy też kreatywni, mamy możliwość tworzenia choreografii na bazie odtworzonych technik. Moim zdaniem tańce dworskie absolutnie się nie zdewaluowały. Jest z nimi podobnie jak z tańcami innych kultur. Tańce afrykańskie, hinduskie czy irlandzkie mają swoją bardzo tradycyjną choreografię, ale dają również możliwość kreacji. Taniec – tradycyjny, narodowy czy dworski – jest punktem wyjścia do zrobienia czegoś współczesnego, nawet adaptacji, bo nie możemy przecież uciekać od tego, że żyjemy tu i teraz, że jesteśmy tancerzami dzisiaj. Nie chcemy jedynie odtwarzać, powracać do przeszłości. Chcemy to, co było kiedyś twórczo wykorzystać dzisiaj. Jeśli gramy muzykę Bacha, to czemu nie sięgąć po tańce z tamtych epok? To element wiedzy i umiejętności tancerza, który poznając bardzo różne dziedziny muzyki i tańca ma możliwość stworzenia czegoś różnorodnego, bogatego, historycznego, a przy tym współczesnego.

Sneakers & Pointes: Czy tańce dworskie: angielskie, włoskie, francuskie, polskie różniły się od siebie?


Romana Agnel: I tak i nie. Każdy z krajów miał swoją „specjalizację”, charakterystyczną dla regionu. Ze względu na różnorodność tańce pochodzące z konkretnego miejsca w Europie były nazywane w indywidualny sposób. Nazwa zależała również od miejsca, w którym dany taniec nazywano. Tańce polskie, które cieszyły się dużym uznaniem w różnych krajach nosiły więc różne nazwy. I tak w Austrii nazywano je Polnischer Tanz, w Anglii Polish Dance, we Francji la Danse Polonaise, we Włoszech Alla Polacca. Wiadomo było, że postacie wykonujące charakterystyczne ruchy taneczne, w charakterystycznych strojach to polski taniec. W Polsce z kolei tańczono repertuar francuski czy włoski. Tańce przenikały się między sobą. W kulturze dworskiej przejmowanie wpływów innych kultur wynikało z mariaży, przymierzy politycznych oraz wydarzeń społecznych czy kulturalnych skupiających ludzi z różnych dworów.

Sneakers & Pointes: A co z tańcem scenicznym w tamtych czasach? Czy ludzie oglądali go na scenie?
Romana Agnel: Owszem. Już wtedy był balet – taniec widowiskowy, taniec w teatrze. Baletem jednak nazywano jakiekolwiek przedstawienie teatralne, które mieściło w sobie i słowo i tekst śpiewany i komedie dell’arte. Balet był więc czymś uniwersalnym.

Sobieski i Marysieńka
Sneakers & Pointes: A jak w tematykę tańców dworskich wpisuje się Polska? Wspomniała już Pani o nazewnictwie naszych tańców w Europie…

Romana Agnel: Wiedza na temat polskiego tańca rozpoczyna się dla nas od XVI wieku, dzięki zachowanej w kompletnej postaci tabulaturze Jana z Lublina. Polski organista i kompozytor epoki renesansu wymienia tam między innymi: taniec witany, czapkowany, hajducki, wyrwany, wesoły. Tańce te zawierają bardzo różne elementy choreograficzne. Są tańce chodzone, przypominające poloneza, są tańce z szybszym mazurowym rytmem, czasem nawet oberkowe, wywodzące się z naszych ludowych źródeł, które przeniknęły na dwory. Znajdujemy też wpływy węgierskie (np. hajducki), czy orientalne (np. taniec wołoski, kozacki, bergamoszka). Dzięki takiej różnorodności tańce polskie były bardzo cenione na świecie. Niestety nie posiadamy notacji naszych tańców, z wyjątkiem jednego zapisu w systemie Feuillet 'a, który zachował się w Niemczech.

Sneakers & Pointes: A jak prezentował się tancerz dworski?

Romana Agnel: W przedstawieniach tanecznych, teatralnych, baletowych wykorzystywano specjalne kostiumy. Bardzo różne, w zależności od kreowanej postaci. Często były to postacie mitologiczne, jednak mieszczące się w stylu i charakterze epoki. Zachowały się nawet projekty kostiumów baletników: polskich, węgierskich, czeskich, rosyjskich... Dzięki tym cennym zabytkom możemy zobaczyć, jak widowiskowe, nadające tancerzowi niezwykłego charakteru, ale też jak różne były stroje baletowe.

Sneakers & Pointes: Powróćmy jeszcze do średniowiecza? Dziś o tańcu, możemy mówić albo w kontekście rozrywki albo sztuki? A wtedy?


Romana Agnel: Taniec od zawsze wypełniał bardzo wiele funkcji. Oczywiste, że wtedy również był rozrywką. Ludzie nawet bardziej niż dzisiaj spędzali wolny czas na tańczeniu. Po prostu się tym rozkoszowali, popisywali się własnym tańcem. Tak wtedy było. Mało tego, wówczas oceniano ludzi po tym, jak tańczą. To była poważna obligacja – umiec tańczyć. Nie było dworzanina, który nie brałby lekcji tańca. Bohater Molierowskiej komedii „Mieszczanin Szlachcicem” pan Jourdain uczy się tańca, ukłonów, aby zmienić swój status społeczny. Królowie uczyli się tańca od dziecka, ćwiczyli nawet w namiocie wojennym! To było czymś powszechnym w całej Europie, w Polsce, w zakonach i w wojsku. Było to także pewnego rodzaju ćwiczenie sprawności przygotowujące i do wojny, i do pojedynku, i do jazdy konnej. Taniec był wówczas nieodłącznym elementem życia. Tańcem potrafiono się bawić, ale też tancerz musiał pokazać, że potrafi tańczyć. Mazur musiał być mazurem. A to trudny do nauczenia taniec. A jeśli pomyślimy, że w tamtych czasach wszyscy potrafili tańczyć mazura i potrafili improwizować w mazurze, no to czapki z głów. O wysokiej kulturze tanecznej tamtych czasów świadczą ówczesne podręczniki, np. podręcznik Karola Mestenhausera z XIX wieku, w którym znajduje się ponad 150 figur mazurowych, nie mówiąc już o ćwiczeniach, które tam autor zadaje. To dowód bardzo wysokiej sprawności i kultury tanecznej, bo jeśli każdy umiał tańczyć, to także potrafił oceniać kogoś, kto popisywał się mazurem. To tak jakby dziś, na imprezie ktoś nagle popisał się umiejętnie wykonaną solówką hip hopową.

Sneakers & Pointes: Ano właśnie, modny i popularny w programach telewizyjnych hip hop. Czy widzi Pani szansę i sens, by tańce dworskie bądź ludowe zajęły jego miejsce w programach komercyjnych w stylu YCD czy Taniec z Gwiazdami?


Romana Agnel: Na pewno byłoby ciekawe pokazanie różnych aspektów bardzo zróżnicowanego tańca dworskiego. Zawiera on przecież elementy, które można oceniać. Są to np. dziś szczególnie cenione - elementy akrobatyczne. W połączeniu z tańcem i choreografiami w kostiumach, które naprawdę są widowiskowe, byłaby to bardzo ciekawa propozycja dla publiczności. Tańce dworskie prezentowaliśmy już w telewizji i okazywało się, że ludzie bardzo pozytywnie to odbierali. To trochę jak z filmami kostiumowymi, każdy ma ochotę dowiedzieć się jak tańczyli jego przodkowie, jak to wyglądało kiedyś. Jeśli możemy się dziś zachwycać „Damą z łasiczką”, Sukiennicami, Wawelem, muzyką Bacha czy Vivaldiego, to czemu nie moglibyśmy się zachwycić tańcem tamtych epok.

...a już niebawem, pełny wywiad do odsłuchania na moim kanale Youtube. W wersji audio wszystko to czego nie udało się zmieścić na łamach magazynu drukowanego. Stay tuned!!!

Cracovia Danza - Korczyński





sobota, 5 marca 2011

Travis Payne i więzienne 'układy'

Pamiętacie jak Metallica dobrych parę lat temu wypuściła teledysk do kawałka St. Anger? Klip nagrany był w więzieniu stanowym San Quetnin, w którym skazańcy, w charakterystycznych pomarańczowych więziennych strojach, wydziarani od stóp do głów wcielili się w rolę oryginalnych statystów...

A, pamiętacie jak w zeszłym roku w filmie Michael Jackson - This is it Travis Payne zaprezentował choreografię, w której futurystyczna armia kroczyła w rytm kawałka They Don't Care About Us?

To teraz połączcie oba te fakty i wyobraźcie sobie grupę osadzonych w więzieniu na Filipinach wykonujących wspomnianą wyżej choreografię wraz z Travisem Paynem, Danielem Celebre oraz Dres'em Reid'em. Robi wrażenie...



Travis Payne - Dancing Inmates

Newer Posts Older Posts