
wtorek, 15 marca 2011
Dance for (gay) guys

wtorek, 14 września 2010
U FairPlay'ów otwarte...
![]() |
| Biała (największa) sala w Fair Play Studio służąca podczas dni otwartych również jako sala sypialna:) |
Można śmiało stwierdzić, że dni otwarte, przebiegały pod hasłem „czym chata bogata tym rada”, ponieważ przybysze ze stron odległych mieli zapewniony dach nad głową za symboliczną kwotę dziesięciu peelenów, oraz nielimitowany dostęp do sal treningowych. Co prawda przyjezdni nie mogli uczestniczyć we wszystkich zajęciach - jak leci - bo gości była całkiem pokaźna liczba, a musiało się również znaleźć miejsce dla miejscowych, ale nie było to na szczęście wielkim kłopotem. W godzinach wczesno popołudniowych organizowane były zajęcia exclusive - właśnie dla najeźdźców. Nie wiem ile nas dokładnie było bo nie dysponuję żadnymi statystykami, ale na oko obstawiałbym liczbę dwadzieścia z czymś. Przy takiej ilości osób przerażająca wydawała się perspektywa oczekiwania w kolejce pod prysznic, który w Studio był tylko jeden (za to kosmiczny przypominający wehikuł czasu z tysiącem pokręteł, guzików, nawiewów i innych buzerów). Perspektywa oczekiwania faktycznie wydawała się bardziej przerażająca niż odwiedziny pobliskiego oddziału Poczty Polskiej (sic!) jednak kolejny raz potwierdziło się, że mam w życiu dużo szczęścia bo ANI RAZU przez te cztery dni nie zdarzyło mi się czekać w kolejce. Dodam, że pozostali tancerze raczej z kabiny korzystali bo rezygnacja z tej czynności byłaby dość łatwo wyczuwalna już dnia drugiego. Nocleg w samym Studio był całkiem komfortowy dla tych, którzy potrafili zadbać o własny interes. Miejsca było bowiem w bród, materacy było zaś kilka. Suma sumarum, spałem zawsze w tym samym przytulnym koncie na wygodnym materacu ze zmieniającymi się co noc niezdecydowanymi co do miejsca koczowania innymi przyjezdnymi.
No ale przejdźmy w końcu do najważniejszego, czyli do tańca. Jak prezentował się poziom tych niecodziennych gratisowych warsztatów? Prezentował się zacnie. Style oferowane na zajęciach były bardzo zróżnicowane: newage, hiphop, krump, dancehall, contemporary, jazz, locking, popping, a nawet akrobatyka. Poziom również był bardzo zróżnicowany. Zajęcia podstawowe różniły się od siebie najbardziej – w zależności od upodobań prowadzącego. Niektóre opierały się na książkowym wręcz instruktarzu, którą rękę podnosi się w górę, a którą nogę ugina podczas rozgrzewki, inne opierały na ponad godzinnym ćwiczeniu groove’u (yes! yes! yes! Rany jak mi tego w Krakowie brakuje). Zajęcia średnie i zaawansowane były już tradycyjnymi zajęciami z uczeniem choreografii i tu trudno określić tak naprawdę ich poziom. Jeśli komuś łatwiej wchodzi gangsterka - idealnie odnalazł się na zajęciach Simby, jeśli ktoś woli mocne izolacje – podpasowałyby mu zajęcia Roofiego, jeśli ktoś chciałby wrócić do oldschoolu i zażyć klasycznego hiphop dance wpasowałby się w zajęcia Kruka, Blachy, a także jednej z choreografii Niecika.
Generalnie te kilka dni upłynęły nie tyle pod znakiem tańca co praktycznie wyłącznie na tańcu. Studio opuszczałem w zasadzie tylko po to aby zjeść ciepły posiłek na stacji BP lub Orlenu, albo aby uzupełnić płyny w pobliskim markecie. Dwukrotnie wypuściłem się ‘na miasto’ raz za przewodnictwem mojej współlokatorki importowanej z Biełegostoku - GabyHaby, która oprowadziła mnie po tej Perle Podlasia, drugi raz grupowo z najeźdcami przemieściliśmy się na rynek gdzie pod ratuszem Fair Pleje zaprezentowali mini flash mob, który zobaczyć możecie w linku na samym dole (jakość nagrania niestety dość kaprawa).
Z tygodnia spędzonego w FPC jestem ogromnie zadowolony i zupełnie nic bym w nich nie zmienił. Dni otwarte serwowane były na takim poziomie, że niczym nie odstawały od normalnych pełnopłatnych warsztatów. Tym bardziej należą się więc FairPlay'om podziękowania za ich zorganizowanie. Mam nadzieję, że udało im się przez tą akcję nie tylko potwierdzić swoją renomę wśród tancerzy przyjezdynych, którzy w pełni wykorzystali darmową okazję do potańczenia (jak na przykład ja), ale również zdobyć nowych lokalnych – Białostockich i Warszawskich adeptów tańca na sezon 2010/2011.
czwartek, 20 maja 2010
METROPOLISH - Telesocjostory
Z ostatniej chwili!!!
Przynajmniej do mnie ta informacja dotarła w dosłownie w ostatniej chwili. Spektakl METROPOLISH ruszył w Polskę! Reżyseria: Jarosław Staniek W rolach głównych: Blacha, Kruk, Roofi, Niecik, Gaua… cała szlachta Fair Play Crew, młodsze pokolenie FairPlejów: Ada, Bzyga, Gabryś czyli Fair Play Kwadrat, oraz tancerze z poza FPC: bboy Kleju, Natalia Madejczyk, Szymon Osiński… oni wszyscy na jednej scenie w 10 miastach Polski w 1,5 godzinnym przedstawieniu Metropolish czyli Telesocjostory.
…
Właśnie spojrzałem na stronę rejestracji na spektakl i gorzko zapłakałem.W Krakowie brakło już miejsc:( Nie wiem jeszcze, czy osobiście się załapałem bo zgłoszenie wysłałem wczoraj i nie dostałem jeszcze żadnej odpowiedzi. Cóż, niefajnie - zwłaszcza, że w Krakowie spektakl wystawiany będzie tylko jeden raz. Pozostałe miasta gdzie będzie można zobaczyc przedstawienie to: Lublin, Chorzów, Wrocław, Łódź, Poznań, Warszawa, Szczecin, Olsztyn i Gdynia. Zaproszenia są bezpłatne, jednak każda chętna osoba musi zarejestrować się na stronie imiennie, otrzymując wyłącznie jedno zaproszenie.

Dla tych, którzy chcieliby wybrać się na spektakl do jednego z wymienionych wyżej miast rejestracji należy dokonać tutaj >>>

