Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiphop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiphop. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 lutego 2013

Harlem Shake - czym to się je?

Był Gangam Style, przyszła pora na Harlem Shake... 

Na Youtube szaleństwo, w klubach szaleństwo, wszyscy przesyłają sobie filmiki, albo nagrywają samemu (nie ukrywam, że też się do tego nurtu włączyłem). Śmichy chichy, fajna sprawa, można naprawdę spaść z krzesła przeglądając niektóre nagrywki ALE... 




w przeciwieństwie do Gangamu, który przyszedł z orientu, którego nigdy nie będzie mi dane zrozumieć, pojęcie takie jak Harlem Shake nie jest nowe. Taki taniec istniał i jest jednym z elementów 'dziedzictwa' i złotej ery hiphopu. Warto więc wspomnieć o tym, żeby taneczna dziatwa za lat kilka nie kojarzyła tego pojęcia jedynie z Norweskimi żołnierzami lub tańczącymi płetwonurkami. Harlem Shake wziął się z Harlemu tak samo jak Brooklyn Bounce wziął się z Brooklynu (ale o tym kiedy indziej). Harlem Shake tańczono wszędzie i bez przerwy, kiedy w radio królował Puff Daddy (później P. Diddy, obecnie chyba już tylko Diddy), oraz Eve, Mase, G-Dep i inni artyści pochodzący z tej dzielnicy NYC. Najbardziej klasycznym kawałkiem do którego wykonywano niegdyś Harlem Shake był kawałek. G. Dep feat. Various Artists - Special Delivery a było to roku pańskiego 1994... Postanowiłem na chwilę obudzić bloga z letargu i skrobnąć te trzy słowa na krzyż po obejrzeniu filmiku, w którym mieszkańcy Harlemu chwytają się za głowy widząc co też internauci z całego świata robią z ich własnym Harlem Szejkiem. Reakcje momentami nieco przesadzone, wiadomo, że trzeba brać przez palce to co widzi się w necie. Nikt nie zamierza się tam na świętokradztwo i bezczeszczenie kultury. Najlepszą więc nagrywką, którą polecam wam na koniec nagrywkę w którym ekipa z Harlemu najpierw wrzuca to co dziś youtube nazywa Harlem Szejkiem, a następnie od 1.40 pokazują czym na prawdę jest oryginalny i jedyny w swoim rodzaju Harlem Shake. Peace out.

środa, 12 grudnia 2012

Taneczne podsumowanie roku 2012

Ring-Ding-Ding! A raczej U-ha-ha, albo Hoł-Hoł-Hoł. Jakby nie zacząć grudzień w pełni, rok prawie dobiegł już końca stwierdziłem więc, że przy tej okazji zabawię się w komentatora i zrobię modne o tej porze roku...

Taneczne podsumowanie roku

..a dokładnie rzecz biorąc podsumowanie tanecznych nagrywek w mym personalnym, subiektywnym i wybiórczym rankingu! Tak, tak. Taneczny Ranking 2012! Nie ma on na celu pokazanie kto w mojej opinii był mega i powinien dostać tysiąć pińcset dwa dziewińcset lajków, a raczej przypomnieć wam ile ciekawego działo się w tym roku w tanecznym światku. Jeśli widzieliście te nagrywki, możecie się delektować nimi ponownie, jeśli przeoczyliście, to dobrze że trafiliście na mojego bloga, bo możecie zobaczyć wszystko co dobre w jednym miejscu i w jednym poście. Jak wspomniałem na początku ranking jest MOCNO subiektywny. Ponieważ moja główna zajawka wiąże się z 'New Age', 'LA Style' czy z 'jak-zwał-tak-zwał inspirowanym hiphopem tańcem choreograficznym który przywędrował z zza oceanu i przyjął się na Starym Kontynencie' siłą rzeczy ranking ubogi jest o nagrania związane z tańcem współczesnym jazzowym, czy też pole dance;) Aha, jeszcze ostatnie zdanie i obiecuję że kończę gadać. Nie ukrywam, że kategorie w rankingu naciągnąłem nieco do nagrywek, które po prostu rozłożyły mnie na łopatki. Jeśli więc w przyszłym roku taki ranking się powtórzy bardzo możliwe, że kategorie będą zupełnie inne :)

Most Inspiring New Artist

Z tym video miałem duże problemy. Bo o ile pierwsza połowa jest wręcz słaba - byłaby o wiele lepsza, gdyby trwała 20 sekund a nie 2 minuty 30 sekund (sic!) o tyle druga część jest niesamowita, i tak jak wspomniałem - inspirująca. Po tym nagraniu przynajmniej dwie inne znane tancerki wrzuciły na swoje YT kanały podobne nagrania, co było mimo wszystko trochę zastanawiające. I choćby to czyni Parris Goebel moim zdaniem najciekawszym odkryciem tego roku. Aha, warto wspomnieć, że nagranie to nie zostało w żaden sposób przyspieszone. Tancerki poruszają się 'na żywo'dokładnie w takim tempie w jakim widizie je na video
.

Best Unknown Artist (and his crew)

Willdabeast czyli tancerz i choreograf na którego trafiłem zupełnie przypadkiem, o którym - jestem pewien - w Polandii mało kto słyszał. Może jego czas nadejdzie bo jest ciekawy. Pojawia się w tym rankingu w jeszcze jednej kategorii.
 

Best Rookie

Chciałem napisać best new artist, ale jeszcze za wcześnie na takie miano:) Jednak Kazik to zdecydowanie najciekawszy moim zdaniem 'debiut' tego roku. I to od razu z kopyta bo nowe nagrywki powstają praktycznie co miesiąc. Szczególne propsy za Linkin Park Bleed it Out i 3OH!3 I Can't Do It Alone.

Best Showcase

Najlepszy showcase, czyli podsumowanie objazdowych warsztatów po Polsce realizowanych przez Simbę i Anitkę z FP2.


2Hot4 Youtube Video

Choreografia Radzi z FP2 wraz z dziewczynami z tej samej grupy. Jednym słowem: ogień!  Nie zdziwiłbym się  jeśli youtube pewnego pięknego dnia zdjął to video z netu za R-rated content :)


Most Interesting (Non)Dance Event

Pokaz mody Fashionable East przygotowany przez Fair Play Crew. jeśli o mnie chodzi to to może być benchmark jak przygotowywać ciekawe i nieszablonowe pokazy mody. Drugi najciekawszy pokaz modowy łączący się z tańcem to oczywiście Kazaky Boys ze wschodu, ale raz, że tamten pokaz był w 2011 a dwa - czuł bym się niekomfortowo wrzucając link z chłopami na obcasach i w leginsach.
 

Best (Whole) Song Video

Naciągana kategoria wiem :) ale musiałem ten klip umieścić. Na początku chciałem to nazwać ;Best girls-only video' ale później zauważyłem, że przecież pojawia się tam też Lee Daniel i Leeroy, a później jeszcze kilku chłopów. Nazwałem więc kategorię whole song, bo Candace Brown przygotowała ten projekt do calutkiej piosenki Biranny Perry pt. Marylin Monroe.
 


Most Entertaining Choreo

Czyli video, którego nie oglądałem z zachwytem, ale raczej z uśmiechem, które dostarczyło mi rozrywki ze względu na swój śmieszny i pozytywny klimat. Ponownie Willdabeast tym razem wraz z Kenyą Clay.
 


Hottest Video

To video jest gorące ale w zupełnie inny sposób niż można się tego domyślać. Parris Goebel rozpala zmysły swoim wolnym tempem, niespodziewanymi zmianami, kolorystyką no i przede wszystkim mimiką tancerek :)
 


Best Dance Initiative

Zdecydowanie najlepszy w tym roku pomysł i jedna z najlepszych inicjatyw tanecznych w historii zaproponowana przez FNF. New Generation czyli projekt taneczny łączący tancerzy z różnych stron Polski, którzy zebrali się razem w Stolicy aby nagrać to oto wideo. Wow!
 


Best House Choreo / Best Footwork Choreo

Specjalnie podkreślam w tej kategorii słowo choreo. Wiem, że królami footworków są tancerze house tańczący freestyle, ale ta choreografia do mnie trafiła od pierwszego wejrzenia. Plus propsy dla Lyle'a Beniga za wykorzystanie właśnie footworku i house w swojje choreografii. Rok 2012 upłynął pod znakiem Swagu. Tym fajniej, że Lyle pokazuje 'coś innego', nie mainstreamowego.


Best Nonlinear Choreo

Czyli video z nieliniowym scenariuszem. Fajne jest to, że oglądając klip taneczny można oglądać go znowu i znowu i co chwila odnajdować nowe smaczki. Najlepszym przykładem jest to właśnie video Lando Willkinsa, w którym nic nie dzieje się przypadkiem. No dobra, ten samochód co przejeżdża po lewej jest raczey przypadkiem ;) reszta jest już zaplanowana.


Best Edited Video

Najlepszy montaż. Taneczne video, które spokojnie mogłoby robić za teledysk. A nawet dobitniej - widziałem w tym roku wiele teledysków, które nie umywały się do produkcji Agnieszki Ucińskiej, Artura Frontczaka (który z kolei stworzył również choreografię i zatańczył w tym video) oraz Janka Gazickiego.

Best SWAG Video

No tak. W tym roku wszystko było albo Swag albo Fuck Swag. W zależności czy jesteś non-konformistą czy NON-non-konformistą ;) Najbardziej swagowy videoclip to moim zdaniem Andye J. i jej choreografia do klasycznego kawałka Jaya-Z - U Don't Know.


Most Disturbing Video

Niepokojące video. Kurcze Ellen Kim... wow. Skąd ona się wzięła. Tak miesza, tak wymyśla, tak zmienia. Druga Parris Goebel. To video szczególnie mi się podoba bo zupełnie nie spodziewałem się tego po artystce, która raczej kojarzy mi się z new age i hiphopikiem niż czymś tak... dziwnym. Okej, ruchy wciąż są new age'owe, ale ekspresja i klimat wywołują ciarki.


Most Amazing Choreo

Najbardziej spektakularne i jak podejrzewam piekielnie trudne choreo autorstwa Bzygi FPC, który wykonuje je wraz z Kamą i Dangolem z FP2. Cała masa smaczków w choreografii.

Most Sensual Video

2Hot4TV Video, Hottest video, Most Sensual video... no dobra, widać, że ten ranking przygotowywany jest przez chłopa:) nic nie poradzę. Tak jak wspomniałem ranking jest subiektywny i te nagrywki najbardziej mnie poruszyły w tym roku, a to na którą część mojego psychę oddziaływały to już inna sprawa. Obejrzyjcie Ellen Kim, Koharu Sugawarę i Ami Saitohi w tym video i zdecydujcie sami czy się ze mną zgadzacie czy nie :)

 ...a ja idę na szluga.


 

środa, 25 kwietnia 2012

Uwaga: Marquese "Nonstop" Scott jest w twojej lodówce!!!

Jaki jest przepis na skuteczny marketing wirusowy? Sprawdzić co jest w danym momencie na topie na Tubie albo na Fejsie i podpiąć tematycznie pod markę. Po taką receptę z sukcesem sięgnął Samsung wykorzystując umiejętności tuttingowe Jayfunka, który kilka miesięcy wcześniej zawładnął Youtubem. Pisałem już o tym wcześniej tutaj. Podobnie było z z marką płatków śniadaniowych Weetabix, które korzystając z umiejętności tanecznych dziewczynki o imieniu Arizona Snow stworzyły reklamę z dubstepowymi miśkami (tutaj). Było więc kwestią czasu kiedy to Marquese "Nonstop" Scott, który w ciągu siedmiu miesięcy zanotował ponad 40 milionów odwiedzin na YT zostanie zauważony przez większą markę, która połasi się na 40 milionów potencjalnych odbiorców brandu. Poniżej  oryginalny film umieszczony przez Nonstopa poruszającego się w dość nieszablonowy sposób do muzyki dubstep:


Pierwszą marką, (a przynajmniej pierwszą którą zauważyłem) wykorzystującą możliwości Marquese'a była od razu duża liga: Coca Cola. 


Dosłownie kilka dni później na portalu prezentującym najciekawsze kreacje reklamowe www.adforum.com w pierszej piątce pojawiła się reklama wykorzystująca kilku tancerzy w tym również  Marquese'a  Scotta. Produkt już nie tak lifestyle'owy jak zimna kolka, ale cóź, reklama dobra, a porządek w domu czasem trzeba zrobić...


Na tych dwóch reklamach myślałem, że zakończę posta, ale okazuje się, że tancerz Nonstop, chyba w najbliższych miesiącach będzie pojawiał się na ekranach komputerów i telewizorów faktycznie non stop, bo 12 kwietnia na kanale youtube LetYourBodyDrive pojawił się nowy film z Marquesem. Tym razem marka Peugeot postanowiła oprzeć całą kampanię marketingową na osobie tańczącego Marka, posuwając się dalej niż stworzenie kolejnego nagrania z atrakcyjnymi dla oka wygibasami. Peugeot zaproponował widzom wyzwanie Nonstopa do pojedynku i zaprezentowanie swoich tanecznych umiejętności w ramach konkursu. Nagroda? Wypad na Ibizę. Konkurs dopiero się rozpoczął więc myślę, że polscy tancerze mogą śmiało zrobić nalot na stronę  LetYourBodyDrive  i zgarnąć główną narodę:)

Wracając do tematu przewodniego, Marques podobnie jak wcześniej Jayfunk moim zdaniem idealnie wykorzystuje swoje pięć minut i wyciska z korporacyjnych sakiew tyle ile się da wykorzystując talent od Bozi i wypracowane w pocie czoła umiejętności. Pewnie spotka się on z objawami hejtowania, tych którzy zarzucą mu sprzedawanie się bla, bla, blaaaaa... Jak mówił kiedyś Liberace, a co podchwyciło również wielu artystów z nad Wisły którym zarzucano, że robią muzykę o niskiej wartości artystycznej: „Bardzo to przeżyłem. Płakałem całą drogę do banku" Myślę, że Marques będzie mógł niebawem powiedzieć to samo. Tylko po angielsku.

środa, 2 listopada 2011

Festiwal Gdańsk Dźwiga Muze 2011 Dance Edition

Abradab rocks the Mic right
Południe - Północ
Pewnego pięknego weekendu sierpnia (choć pogoda w sierpniu świadczyła o czymś zupełnie innym, to jednak weekendy zawsze są piękne) postanowiłem oderwać się od codzienności i wraz z kilkoma znajomymi wybrać na drugi koniec Polski. Plotki bowiem niosły, że Gdańsk Muzę będzie Dźwigał, i to już nie pierwszy raz. Jako, że Gdańsk piękny jak i Muza zacna, wiele się nie zastanawiałem i po uzyskaniu akredytacji postanowiłem przejechać na drugi koniec Polski z miasta Krakusa do miasta Neptuna. Przewijając na Fast Forward wszelkie perypetie związane z podróżą i zakwaterowaniem, znalazłem się na Placu Zebrań Ludowych by wkroczyć luźnym krokiem na festiwal tańca i muzyki z pod znaku hip ha o pe.

Ponieważ z festiwalu chciałem wynieść jak najwięcej i w pełni wykorzystać te dwa dni już od rana krążyłem pomiędzy namiotami, w których odbywały się warsztaty taneczne z weteranami sceny hiphopowej z zachodniego i wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Zanim przejdę do szczegółowego opisywania tego co w namiotach napiszę jeszcze parę słów na temat tego co poza nimi. Otóż na placu zebrań znajdowało się wszystko co znajdować powinno. Trzy namioty ze stylami: hiphop, street dance i videoclip dance, ściana do graffiti, scena dla młodych MC, scena dla beatboxerów, i dla boyów oraz scena główna z DJem za deckami. Czekaj, czekaj: rap, DJing, B-boying, graffiti i beatbox… toż to przecie książkowe elementy kultury hiphopowej. Rzeczywiście, festiwal Gdańsk Dźwiga Muzę, jak żaden inny festiwal na którym byłem oddawał ducha kultury hiphopowej bez pominięcia żadnego z kluczowych elementów, bez David Guetta i bez autotune’a. Choć nie byłem jeszcze na Hiphop Kempie w Czechach ani Street Dance Kemp w Czechach, ani Urban Dance Camp w Cze… nie, nie, tym razem nie u braci z zza południowej granicy, ale w NiemCZECH;). Pomimo, że nie byłem na tych festiwalach to jednak wydaje mi się, że MTV GDM do tych właśnie najłatwiej porównać, co zresztą potwierdził mój znajomy, który na HHK dwukrotnie był. Jeśli więc MTV zdecyduje się na utrzymanie i rozwijanie tego festiwalu, to może się okazać, że za parę lat wykształcimy sobie nad polskim morzem europejskiej sławy festiwal hiphopowy, taki jakim obecnie stał się Heineken Open’er. Ale to najwcześniej za kilka lat, wróćmy więc do dnia dzisiejszego.

Hip Hop and Ya' Don't Stop...

Muzyka
Rap. Czyli słowa i muzyka, albo lepiej rymy i bity. Przyznam, że moje preferencje muzyczne i oczekiwania wobec wieczornych koncertów były zgoła inne niż zainteresowania ogółu. Moja w tej kwestii relacja będzie więc bardzo subiektywna, ale z drugiej strony - która relacja nie jest? Odmienność moich zainteresowań wynikała zapewne z tego, że wraz ze znajomymi, wiekowo prawie dwukrotnie przewyższaliśmy średni wiek uczestników tej imprezy. Jestem z pokolenia szerokich spodni z krokiem w kolanach, które pamięta kawałki Trzycha i Warszafskiego Deszczu, które album Tede S.P.O.R.T. znało na pamięć. Dla mnie więc bez wątpienia największe wrażenie zrobił koncert Warszawskiego Deszczu, przypominając mi starą dobrą polską szkołę rapu. Ech, kiedy to było… czas nas zmienił chłopaki, proste, robiłem głupoty ale z tego wyrosłem…



- Przerwa na łzę wzruszenia -



Trochę trudno zrozumieć mi cały hype na Grubsona, który pojawiał się na scenie częściej niż reklamy pasty do zębów na Polsacie. Nie wiem co mnie w nim drażni. Może vocal brzmiący jak mix DMXa z Damianem Marleyem? A może polsko-jamajskie brzmienie, którego z założenia nie lubię? Pewnie jedno i drugie. Raczej nie przekonam się do tego rapera, aczkolwiek Grubson nie powinien się tym szczególnie przejmować bo dla 95% uczestników festiwalu to właśnie on był główną gwiazdą wieczoru. Część z widowni Grubsona i Abradaba nie dotrwała bowiem do koncertów Das FX i Chali 2na. Cóż, różnica pokoleń. Das FX i Chali to już weterani, Grubson to najwyraźniej przyszłość, a na pewno teraźniejszość.
GrubSon - Na szczycie, w rzeczy samej... 


Koncert Das FX składał się głównie z klimatu. Przyznam, że nie znałem kawałków tej nowojorskiej grupy, poza klasycznym Real Hip Hop, ale zdaje mi się, że spożycie przez nich zwiększonej ilości ziół przed koncertem sprawiło, że sami również nie do końca je pamiętali. Większość koncertu upłynęła na nawoływaniach ze sceny w stylu: ‘Put your hands up hiiiiii’, ‘When I say hip, you say hop’, Na ich koncercie nastąpił jednak najlepszy epizod całego festiwalu. W pewnym momencie jeden z członków grupy, bodajże Skoob wezwał do siebie pięciu eMCe z widowni, którzy byliby gotowi wystąpić z nim na scenie. Na odzew nie trzeba było długo czekać, pięciu składaczy rymów wskoczyło na scenę, żeby po chwili wyrzucać z siebie wers za wersem. Z całej piątki jeden płynął z lepszym inny z gorszym freestylem, jeden zaprezentował też nieco oszukany freestyle siląc się zwrotką swojego kawałka bo jego słowna improwizacja brzmiał jak ta Eminema w 8mej Mili. Mniejsza o tą czwórkę, bo najważniejszy był ten jeden, który (za mikrofon zdaje się chwycił jako drugi) popłynął z prawdziwym, spójnym i sensownym freestylem zakończonym wersem mówiącym że „w tym momencie na tej scenie spełniają się jego marzenia”. Now, how cool is that?! Publiczność doceniła młodego emce deszczem braw (albo przynajmniej zapamiętałem to jako deszcz).



Graffiti, DJing & Beatbox…
Bruk Brothers, na festiwalu GDM jeszcze bezimienni
Ściana do graffiti była moim zdaniem najsłabszym elementem całego festiwalu. Choć miejsca było sporo i każdy kto chciał mógł podejść do niej i wyrazić siebie za pomocą puszki i farby to jednak chętnych było niewielu. Pomimo licznych nawoływań z głośnika nie wielu zdecydowało się tam podejść. Dlaczego? Być może dlatego, że na festiwalu nie było najwyraźniej zbyt wielu graficiarzy, którzy potrafią wrzucić na ścianę coś co później można nazwać street artem, a ci którzy nie mieli pojęcia czym to się je i jak to się robi nie za bardzo mieli gdzie uzyskać porady. Przy punkcie graffiti niewiele się działo, zainteresowani podchodzili nieśmiało nie bardzo wiedząc o co pytać i o co prosić. Moim zdaniem w przyszłym roku, warsztaty z graffiti powinny być zaplanowane nieco lepiej bo choć w harmonogramie znajdowała się taka pozycja, to na żywo trudno było mi jej doświadczyć.
Zarówno DJe jak i beatboxerzy dbali o to, żeby na festiwalu ciągle coś płynęły dobre cięte dźwięki. Dje wymieniali się co jakiś czas na scenie głównej, z kolei beatboxerzy na podeście na środku placu najpierw szkolili warsztat poczym pod okiem jury w postaci Dharniego z Singapuru, Roxorloops z Belgii i Blady Kris z Polski stoczyli finałowe pojedynki na dźwięki… niestety wiele więcej na ten temat nie jestem w stanie powiedzieć bo dokładnie w tym czasie przebywałem na jednej z najlepszych, teoretycznych lekcji hiphopu jakie kiedykolwiek miałem okazję wziąć. A lekcji tej było na imię Mr Wiggles.



Hey girls, hey boys, superstar DJs, here we go!!!
Bboying
Choć raczej na tym festiwalu więcej było samego hiphopu i poppingu niż bboyingu, więc może lepiej powiedzieć ogólnie – taniec. Taniec… tym właśnie festiwal GDM odróżniał się od wielu innych wakacyjnych festiwali, że na koncertach nieraz bardziej chciało się spoglądać na płynącą do muzyki widownie niż na samą scenę. Tak był na koncercie Cali 2Na, czyli głównej gwiazdy drugiego dnia. Kiedy rozglądnąłem się w koło po prostu nie mogłem oderwać oczu od bansujących ludzi. Don’t stop the body rock! W poprzednim artykule podsumowującym FNF Summer Intensive zarzucałem polskim tancerzom, że ogromna większość z nas nie potrafi freestyle’ować. Z tego zdania się nie wycofuje, jednak muszę zaznaczyć, że na festiwalach takich jak Gdańsk Dźwiga Muzę ilość tancerzy potrafiących swobodnie interpretować muzykę jest o znacznie większa. Nic dziwnego – na taki festiwal przyjeżdżają przecież głównie wyznawcy oldchoolowego hiphopu, w którym freestyle to podstawa, a choreografia to największe zło. W naszym kraju, podobnie zresztą jak na całym świecie wykrystalizowały się dwa światy ‘hiphopu’ (w celowym i pogrubionym cudzysłowie). Tancerze street dance, dla których hiphop to jedynie Elite Force Crew, Electric Boogaloos i RockSteady Crew, oraz tancerze LA Style dla których hiphop to Movement Lifestyle, Young Lions, Essence, SoRealCrew i centra szkoleniowe takie jak Debbie Raynolds czy Millenium w Los Angeles. Ci pierwsi zarzucają drugim, że to co tańczą nie kwalifikuje się jako hiphop i może być nazwane wyłącznie street jazzem, Ci drudzy z kolei zarzucają pierwszym archaiczność, hermetyczność i zamknięcie się na zmiany jakie niesie ze sobą ewolucja tańca ulicznego. Myślę, że za parę lat emocje za oceanem opadną, co pewnie z kolei przeniesie się i na stary kontynent. Już teraz jedna i druga strona wypowiada się mniej stanowczo i autorytarnie niż jeszcze jakiś czas temu. Każdy z młodych tancerzy LA w pierwszych zdaniach nauczania powtarza jak mantrę ‘learn foundations… study the roots… know your history…’. Mr Wiggles, który jeszcze nie dawno pisał na swojej oficjalnej stronie ‘hiphop choreography always sucks!’ w Gdańsku wypowiadał się już w znacznie bardziej wyważony sposób.



Streetowe kocury spragnione wiedzy na wykładzie Mr Wigglesa
Mr Wiggles says…
No właśnie, Mr Wiggles… choć o tej barwnej postaci słyszałem nie raz, to nie miałem do tej pory okazji być na jego zajęciach. Cieszę się, więc, że udało mi się to tym razem, bo były to jedne z ciekawszych lekcji jakie kiedykolwiek wziąłem. U pana Wigglesa nie poznałem wprawdzie jakichś niesamowitych kombinacji ruchowych, bo jego zajęcia sprowadzały się do najbardziej podstawowych podstaw i najgłębszych korzeni - do studiowania takich ruchów jak body rock, bounce, skate, back step, powerturn itp. Ale nie po to tam szedłem. Albo może inaczej, szedłem właśnie po to, aby zażyć hiphopu u jego korzeniu i w najczystszej pierwotnej wręcz formie. Wiggles to bowiem członek takich grup jak Rocksteady Crew czy Elecric Boogaloos, które dały początek stylom tańca hiphop dance, popping i locking. Każdy, kto dziś szaleje na punkcie tanecznych sensacji Youtuba rodem z Los Angeles, powinien obowiązkowo wziąć udział w zajęciach jeden z osób, które ten styl stworzyły. Hiphopowcy, mają tą wyjątkową szansę, której nie mają, tancerze innych gatunków tanecznych - poznać na żywo prekursorów gatunku. Hiphop jest na tyle młodym tańcem, że jego twórcy wciąż żyją, tańczą i jeżdżą po świecie. Ci którzy dali początek tańcu modern, jazzowi czy tańca współczesnemu od dawna tańczą już po tamtej stronie, a ich taneczne dziedzictwo możemy poznawać wyłącznie dzięki ich tanecznym wychowankom, książkom czy nagraniom archiwalnym. Głównym przekazem Wigglesa było uświadomienie polskim tancerzom bez pamięci zakochanym w choreografiach, że hiphop od zawsze był i zawsze będzie social party dance, czyli tańcem klubowym mającym za zadanie jednoczyć bawiących się ludzi. Patrząc na znane mi kluby faktycznie wielu w naszym kraju o tym zapomniało. I mówię teraz o tych, którzy przychodzą do klubów potańczyć i którzy kochają i potrafią to robić. Nasz klubowy taniec rzadko łączy ludzi! Jeśli ktoś potrafi tańczyć to najczęściej tak bardzo zagłębia się w swoim tańcu, że totalnie zapomina o otaczających go ludziach na parkiecie. Jeśli na parkiet wkroczą Bboye, lub Popperzy to najczęściej zamykają się w swoich własnych grupkach gdzie wzajemnie pokazują przed sobą skilla. Inna sprawa, że w wielu przypadkach to również dziewczyny zamykają się na wszelką formę integracji tanecznej skupiając w trzyosobowych grupkach tańcząc w okół torebki, która leży pomiędzy nimi. Paranoja… ale o tym może kiedy indziej :) wróćmy jeszcze do festiwalu.




Poza Wigglesem wziąłem jeszcze udział w zajęciach Briana Greena, J.C. Winstona, Fabrice Labrany i Justyny Lichacy. Gdybym miał opisywać zajęcia każdego z nim ten artykuł przeciągnąłby się jeszcze o kilka stron, a tego naczelny pewnie by mi nie wybaczył, zatem postaram się streścić. Brian Green to podobnie jak Wiggles, jeden z prekursorów gatunku. Jego umiejętności i wiedza jest faktycznie wybitna, jednak w przeciwieństwie do Pana W, Brian nie wzbudził u mnie zbyt wielkiej sympatii. Wręcz przeciwnie, miałem wrażenie, że Brian koniecznie chce nam udowodnić, że choć wydaje nam się, że coś tam umiemy to jednak jedynie nam się wydaje, z każdym kolejnym krokiem trudnej koordynacyjnie choreografii spoglądał na uczestników z wyrazem coraz większej ironii, a na samym końcu praktycznie pokładał się ze śmiechu. Wprawdzie, rzucił nam na pocieszenie hasło: ‘I’m not laughing AT you, but WITH you’ ale nie zabrzmiało to szczególnie przekonująco. Cóż, bądź co bądź z tej lekcji też można się było czegoś nauczyć – spokoju i pokory. Na zajęciach JC i Fabrice również trafiłem na choreografie, jednak obydwaj zaprezentowali coś zupełnie innego. JC na całkowitym groove, w starym stylu, Fabrice na mocnym spięciu do robiącej się coraz popularniejszą muzyki dubstep. Tak, to było coś innego. U Justyny dostałem porządną dawkę house’u którego akurat w Krakowie bardzo mi brakuje. Praktycznie nikt nigdzie tego nie tańczy. Szkoda. Na końcu zajęć Justyny udało mi się załapać jeszcze na płytkę z jej wspólnym projektem taneczno-filmowym pt. ‘Zamknij oczy’ wyreżyserowanym wraz z Pawłem Łukomskim. Powiem tylko tyle, że niezależnie ile rozgłosu uda się zebrać temu projektowi to i tak będzie za mało. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze napisać o tym szerzej bo naprawdę warto. Ci, którzy jeszcze nie widzieli powinni koniecznie obejrzeć go na youtube, bo znajduje się tam w całości (w dwóch częściach).
Tyle odnośnie edycji 2011. W moich odczuciach wypadła naprawdę nieźle, choć brak mi porównania do edycji zeszłorocznej. Czuję jednak, że za rok, znów zdecyduję się odwiedzić ten festiwal i tym razem osobiście doświadczyć czy ulega on zmianom i czy są to zmiany na lepsze.

PS:
Za zdjęcia wielkie dzięki przesyłam dla Marty Szreder z Gdańska, która uchwyciła na swoim aparacie wiele fajnych scen z tego wydarzenia:)





MTV - Gdańsk Dźwiga Muzę 2011

czwartek, 29 września 2011

FNF Summer Intensive - Taneczna inwazja z Los Angeles

Summer Intensive = Tony Czar
Hey, hey Toney… to pierwsze co przychodzi mi do głowy kiedy myślę o FNF Summer Dance Intensive, którego tegoroczna edycja dobiegła już końca. Choć choreografów na letnich warsztatach w Darłówku było co niemiara, zjechali się bowiem najlepsi tancerze zajmujący się szeroko rozumianym hiphopem, czy też LA Syle’m z naszego kraju, ale także z Rosji, Niemiec czyWielkiej Brytanii to i tak najważniejszą jak dla mnie postacią Summera, rok w rok pozostaje Tony Czar. Swietnie tańczyło mi się w tym roku na zajęciach Lee Daniela, niezwykle ciekawy ruch pokazali Jun Quemado i Miguel Antonio, prestiż wydarzenia podwyższał swoim nazwiskiem obecny choreograf Britney Spears – Kevin Maher, a Erica Sobol jak co roku wywoływała wśród tancerzy emocjonalne burze swoimi choreografiami, mimo to i tak najbardziej utkwiły mi w pamięci każde z zajęć Tonego. O Tonym Czarze, szerzej przeczytać możecie w tym numerze w artykule Maćka Cieleckiego, który niczym Lary King przepytał go dokładnie z całego życiorysu. Odsyłam więc kilka stron wcześniej w celu dowiedzenia się o kim mowa. Ja skupię się z kolei na Tonym na Summerze i tym co w tym roku przekazał polskim tancerzom.

They’re doing choreograpy…
Zabierając się do tego artykułu sięgnąłem wpierw do archiwalnych wpisów na moim tanecznym blogu www.sneakersandpointes.blogspot.com, żeby przypomnieć sobie, jakie miałem odczucia po letnich warsztatowych wojażach w 2010. Przypomniałem więc sobie, że zeszłoroczny FNF Summer Intensive zainspirował mnie do napisania artykułu Words of Wisdom: Czyli złote myśli choreografów, który to w dwóch częściach opublikowany został w Trendy Magazynie 11-12/2010. Wskazówki tam zebrane, w dużej mierze spisane były właśnie na bazie słów Tonego, który już w zeszłym roku celnie, acz z sympatią wytykał błędy i niedociągnięcia polskiej sceny tanecznej. Tak też było w tym roku. O ile poprzednio, główny wykład odbył się wśród tancerzy z grup zaawansowanej, kiedy to głównym zarzutem było ‘execution’ czyli wykonanie, ‘wytańczenie’ choreografii na pół gwizdka, o tyle w tym roku tyrada Tonego skierowana była do grupy średnio-zaawansowanej. Nie miało to jednak większego znaczenia, bo słowa były uniwersalne i każdy z uczestników obozu mógł w mniejszym lub większym stopniu odnieść je do siebie. Pierwsze co przyszło mi do głowy po wypowiedzi Tonego to piosenka Danny’ego Kaye’a z musicalu White Christmas z 1954 roku zatytułowana Choreography. OK., OK., piosenkę znam wprawdzie z amerykańskiej edycji So You Think You Can Dance i wykonania Kathryn McCormick i Nathana Trasorasa w piątym sezonie programu, ale wypada przytoczyć pierwotne źródło, nie prawdaż? Tekst piosenki leciał jak niżej:

One and all they're not chancing
What we used to call dancing
They're busy doing choreography
One and all keep us guessing
What the heck they're expressing
Instead of dance it's choreography!



W ustach Tonego słowa te brzmiały nieco mniej melodyjnie: I know Poland for great choreography dancers, I want to come here one day and say I know Poland for great freestyle dancers as well. Innymi słowy o ile w choreografiach radzimy już sobie całkiem nieźle, o tyle w umiejętnościach swobodnej interpretacji muzyki wciąż kulejemy. I fakt, widać to najlepiej na sali kiedy choreograf włącza muzykę, do której przygotowana jest choreografia, a ¾ sali stoi przed lustrami wpatrując się w siebie zmrużonymi oczyma, oczekując na konkretny bit, lub słowo które uwolni je z dziwacznego bezruchu. Polska nie umie freestyle’ować – it’s a fact. Okej, nie twierdzę, że w ogóle nie posiadamy dobrych freestylerów. Uliczne koty, dla których hiphop równa się popping, locking i bboing, potrafią faktycznie ruszać się do wszystkiego i umiejętnie interpretują muzykę street style’owymi ruchami. Jednak takich tancerzy w porównaniu do Francji – europejskiej stolicy tańca ulicznego jest w naszym kraju niestety garstka, a tancerze, których główną domeną jest LA Style, New Age, New Style, czy jak zwał tak zwał, niestety często w tej kwestii zawodzą. Na swoje usprawiedliwienie możemy spojrzeć wstecz i porównać naszą historie i tradycje taneczne, w których moim zdaniem możemy doszukiwać się naszej freestyle’owej abnegacji. Nie da się ukryć, że taniec hiphop, który wywodzi się w klubów i ulic NYC i LA, stworzony przez czarnoskórych mieszkańców USA ma znamiona tańca plemiennego. Od zawsze istotna była w nim rywalizacja (battelki) i chęci pokazania swoich tanecznych umiejętności drugiej osobie. W Stanach hiphop social dance’s od zawsze były uskuteczniane na klubowych parkietach. Ktoś wymyślił jakiś krok, a jeśli przypadł do gustu pozostałym był kopiowany, rozwijany i uskuteczniany w kolejnych klubach USA. Tak było z funk styles, tak jest i teraz. Co roku pojawia się coś nowego co ludzie podchwytują i wykonują samodzielnie. Hitem tego roku jest dougie, w zeszłych latach był jerk itp. Dzięki temu każdy amerykański klubowicz, ma już jakąś bazę, którą może następnie dowolnie modyfikować według potrzeb. A jak w Polsce? Kurcze, nasze tradycyjne tańce – mazur, obrek, czy krakowiak raczej nie nadają się na klubowe parkiety. Od zawsze dominował więc taniec z nóżki na nóżkę, lub po zwiększonej dawce alkoholu coś na kształt tańca świętego Wita. Klubowe inspiracje w kraju nad Wisłą przez lata czerpane nie z klubów USA, lecz z teledysków Macaren’y czy kilku lekcji towarzyskiego wziętych w podstawówce. Taki mix raczej nie mógł przynieść nic dobrego. Z biegiem lat sytuacja na szczęście ulegała zmianie i w klubach można dziś spotkać coraz więcej ludzi, którzy… uwaga, uwaga – rzeczywiście lubią tańczyć i potrafią się ruszać! Kiedyś, przynajmniej z moich obserwacji, było to zjawisko raczej rzadkie.
OK., skleciłem więc piękną wymówkę dla naszego dyletanctwa i pogłaskałem się powyższym akapitem po główce, pora jednak zabrać się do roboty, i poprawić obecny stan rzeczy. Aby umieć się ruszać do muzyki, trzeba zacząć od zwiększenia zakresu swoich ruchów, a aby zwiększyć ich zakres jak i możliwości ciała trzeba wrócić do podstaw hiphopu czyli do izolacji, do groove’u, do bounce’u. Tony nie rzucając słów na wiatr, poprowadził więc lekcję rezygnując z kolejnej wypasionej choreografii, a skupiając się na równoczesnych izolacjach, różnych partii mięśni, na umiejętnym wykonaniu dougie, a na koniec na mini battelce freestyle’owej. Myślę, że nie tylko dla mnie było to sporym zaskoczeniem, że tancerz z Los Angeles, którym często stare koty zarzucają zatracenie ducha hiphopu, koncentruje się własnie na freestyle’u i battelkach. Kurcze, myślę, że nie byłoby złym pomysłem, gdyby zajęcia z ‘foundations’ czyli bazowych hiphopowych ruchów i izolacji weszły na stałe do grafiku zajęć każdego polskiego tancerza LA Style. Można wprawdzie powiedzieć, że każdy z nas może to robić samemu przed lustrem, lub w klubie. Jasne, że tak, ale ilu to robi? Tancerze zajmujący się baletem, przynajmniej połowę swoich treningów spędzają zamiatając podłogę przy drążku wykonując setki battement tendus i czy poszerza w nieskończoność demi plié i grande plié. Czemu więc tancerze hiphopowi nie mogą także zając się ćwiczeniem techniki? Hm… jestem ciekawy jakie będą uwagi Tonego w przyszłym roku i czy weźmiemy sobie do serca jego wskazówki z tego lata. Czy zrobimy postęp i czy pozycja Polskich tancerzy na mapie Europy będzie się dalej umacniać? Przekonamy się za rok.

FNF Summer = Błażej Szychowski

Na koniec muszę dodać jeszcze zdanie na temat Błażeja Szychowskiego, przy którym to właśnie tak naprawdę powinien pojawić się znak równości z Summer Intensive. Bez niego powiem coroczna inwazja choreografów z LA nie miała by miejsca, a scena taneczna w Polsce nie rozwijałaby się w takim tempie, w jakim się rozwija. Jestem pod ogromnym wrażeniem rozwoju każdych kolejnych warsztatów markowanych znakiem FNF. Stawiam perły przeciw orzechom, że w nadchodzącym sezonie usłyszymy jeszcze nie raz o tancerzach z FNF, jak i o samym Błażeju Szychowskim. Monopol na polskiej scenie tańca komercyjnego właśnie zostaje przełamany, a na rynku pojawia się nowy gracz, który ma dużą szansę na dorównanie tanecznemu potentatowi Agustinowi Egurrola.

Słownik:

Danny Kaye (albo David Daniel Kaminsky; 18.01.1913 –3.03.1987) amerykański aktor, tancerz i piosenkarz i komik znany z licznych ról musicalowych.
Dougie – ruch oryginalnie zainspirowany rapperem o ksywce Doug E Fresh, który w jednym z teledysków wykonywał ruch zaczesywania głowy ręką od przodu do tyłu. W ubiegłym roku w klubach w Texasie pojawił się taniec Dallas boogie, który następnie zmodyfikowany został w dougie ponieważ charakterystyczny ruch Doug E Fresha został dodany do tego kroku.
Lary King – jeden z najbardziej znanych amerykańskich dziennikarzy, który w swej karierze przeprowadził ponad 40 tysięcy wywiadów.



poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Mr Wiggles i historia hiphopu na festiwalu MTV Gdańsk Dźwiga Muzę

Tempo publikacji postów i artykułów na blogu w ostatnim czasie nieco spadło, jest to bowiem spowodowane moimi licznymi wojażami warsztatowo-festiwalowymi (Yay!) Zaledwie wczoraj wróciłem z SDA Summer Camp z Darłówka, na które jechałem prosto z Fair Play Dance Camp, z mojego rodzinnego Krakowa. Chwilę wcześniej gościłem w Trójmieście na festiwalu tanecznym MTV Gdańsk Dźwiga Muzę. O wszystkich tych wydarzeniach z czasem na pewno napiszę szerzej. Posłałem już do redakcji Trendów obszerną relację z Gdańska więc, za jakiś miesiąc po publikacji w magazynie papierowym zapewne opublikuję ją na blogu. Już teraz z kolei na blogu umieszczam to czego w artykule w magazynie papierowym wstawić niestety się nie da - mianowicie nagranie podczas, którego Mr Wiggles opowiada o historii hiphopu, oraz odpowiada na pytania uczestników warsztatów (w tym również moje:)) Zapytałem się go o kwestię, którą niejednokrotnie poruszałem już na blogu - rozdział pomiędzy hiphopem, a tak zwanym LA Style. Przekonajcie się sami jaką jeden z prekursorów dzisiejszego hiphopu ma na ten temat opinię. Zanim odpalicie video upewnijcie się, że wiecie kim jest Mr Wiggles, bo jest to wiedza podstawowa, którą każdy tańczący i interesujący się street stylem powinien posiadać.

Dodam jeszcze, że poniższe nagranie podzieliłem na dwie części (trwa ponad dwadzieścia minut) i wzbogaciłem i adnotacje linkujące do innych materiałów, więc sprawdźcie czy nie macie ich wyłączonych w ustawieniach. Tyle na dziś, zachęcam was gorąco do zagłębienia się w historię hiphopu z Mr Wigglesem i do poszerzania swojej wiedzy na temat tych gatunków tańca, które najbardziej kochacie.






poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Festiwal MTV Gdańsk Dźwiga Muze 2011 - sneak peek

Wróciłem właśnie z festiwalu MTV Gdańsk Dźwiga Muze, który miał miejsce w ubiegły weekend 5-6.08.2011. Na obszerną relację będziecie musieli chwilę poczekać ale obiecuję, że będzie dużo i gęsto. Na razie powiem tylko tyle, że festiwal jest zdecydowanie wart polecenia wszystkim zgłodniałym kultury hiphopowej. Nie tylko tańca, ale również pozostałych jej elementów czyli muzyki, graffiti, beatboxu, pojedynków i przede wszystkim klimatu. Póki co umieszczam linki do dwóch obszernych galerii ze zdjęciami z tego wydarzenia:

czwartek, 4 sierpnia 2011

Monsters of Hiphop czyli polskie Bestie zdobywają LA

Stało się! Pierwsze polskie 'bestie', rozpoczęły właśnie taneczny podbój Stanów Zjednoczonych:) Już w ten weekend, 5-6 sierpnia w Los Angeles, Sandra 'Sandy' Rzeźniczak i Mariusz 'Maniek' Kotarski, wystąpią w prestiżowym pokazie Monsters of Hiphop, na który zostali zaproszeni jako pierwsi w historii tancerze z Polski! Sandy i Maniek wraz z 13toma innymi tancerzami w większości z USA wystąpią na scenie w wyjątkowym projekcie, w którym to właśnie tancerze, a nie piosenkarze czy aktorzy, będą głównymi bohaterami show. Na tej samej scenie poza wytypowaną w tym roku piętnastką pojawią się również grupy ReQuest Crew i Street Kingdom znane z programu America's Best Dance Crew. Choreografie opracowywane będą przez tancerzy, którzy przez lata wyrobili już sobie pozycję w showbiznesie współpracując z największymi gwiazdami muzyki pop. Marty Kudelka , David Moore, Luam, Tucker Barkley, Sean Bankhead, Derrell Bullock, Nick DeMoura, Jaquel Knight, Kevin Maher, jeden z prekursorów poppingu Popin' Pete czy Krumpu Tight Eyez. Każda z wymienionych powyżej osób jest tancerzem bądź choreografem, tych gwiazd muzyki pop, które słyszycie na codzień w radio. Beyonce, Britney, Janet, Justin, Pink... you name it they got it...

Gala Monsters jest więc wprowadzeniem młodych tancerzy w świat tanecznego biznesu Los Angeles. Pewnie więc już niebawem zobaczymy naszych:) tancerzy w teledyskach wyżej wymienionych artystów, a za kilka lat okaże się, że Beyonce w swoim kolejnym hicie będzie wykonywała ruchy przygotowane dla niej przez Sandy lub Mańka:)




piątek, 29 lipca 2011

Muzyka łagodzi obyczaje... Krump that Cello!

Muzyka łagodzi obyczaje... ach cóż za piękny zwrot, choć nie do końca potwierdzający się kiedy weźmiemy pod uwagę gusta muzyczne młodych i tych trochę starszych. Nie pamiętam, żeby nerwy moich rodziców były szczególnie ułagodzone kiedy swego czasu z głośników mojej wieży Redman i Methodman wywoływali muzyczny Blackout. Wygląda jednak na to, że przy sprzyjających warunkach (no i przede wszystkim sprzyjającej muzyce) takie złagodzenie może mieć miejsce. Ba! Może nawet skłonić  streetdancera do poruszania się delikatnie i lekko jak piórko czy liść na wietrze... tak, tak, liść niesiony dźwiękami 270 letniej wiolonczeli! Ale o czym ja w ogóle piszę, i skąd pomysł na takie dziwaczne rozważania? Zobaczcie poniższy filmik, a dowiecie się co mam na myśli (dla niecierpliwych od 40sekundy:)) Tancerz to Lil Buck z Los Angeles, muzyk to światowej sławy wiolonczelista Yo-Yo Ma. Sam występ z kolei to muzyczny eklektyzm repertuaru klasycznego i... ruchu hiphopowego:)






środa, 29 czerwca 2011

Francuskie potyczki uliczne Red Bull'a - Beat It

redbull beat it paris
Nie wiem od czego zacząć ten post. Od Red Bulla, który jest jednym z najlepszych organizatorów\sponsorów street style'owych wydarzeń na świecie. Czy może od Paryża, który jest mekka old schoolowego hiphopu i tańca ulicznego. Czy też może od Yak Films, czyli studia, specjalizującego się  w  realizacji profesjonalnych video dotyczących street dance'u i kultury ulicznej. Każda z tych trzech rzeczy jest na tyle ważna, że mógłbym poświęcić jej wstęp, ponieważ jednak blog jest taneczny, rozpocznę od tańca (ulicznego) i tego jak silnie rozwinięty i ugruntowany jest on obecnie we Francji. Każdy wie, że hiphop wywodzi się z USA. Popping i locking z zachodniego wybrzeża, bboying z Nowego Yorku. Kultura hiphopowa zawsze była i pewnie zawsze będzie tam najmocniej rozwinięta. Jednak, drugą w kolejności stolicą tańca ulicznego, a z pewnościa pierwszą europejską jest Paryż. Z którego wywodzi się między innymi opisywana niedawno tancerka Sofia Boutella, tudzież miasta, w którym od 2002 roku regularnie odbywają się mistrzostwa Juste Debout poświęcone głównie staro-szkolnym stylom ulicznym: takim jak wspomniany popping, locking czy house. Nic więc dziwnego, że na pierwszą edycję nowych zawodów ulicznych Red Bull obrał sobie właśnie Paryż. Red Bull w naszym kraju znany jest między innymi ze sponsorowania najróżniejszych ekstremalnych wydarzeń sportowych, z których największe to motocyklowe Red Bull X-Fighters. W tanecznym świecie najważniejsze wydarzenie to Red Bull BC One, o którym pisałem szerzej przy okazji zakwalifikowania się do finałowej światowej szesnastki bboya z Krakowa o ksywce Kleju. Turniej, o którym dziś piszę to Red Bull Beat It. Choć natknąłem się na niego przypadkiem, przy okazji poszukiwań materiałów do innego posta:) jestem pewien, że będę śledził w przyszłości jego kolejne edycje. Sami organizatorzy wydarzenie to zapowiadali tak:

For its first edition, Red Bull Beat It breaks codes and converts music festival in celebration of dance! June 21, 2011, twelve hip-hop dancers most renowned from the Hexagon invades three Parisian mythical place: Opera, St. Michael & the Trocadero. They will compete in a new kind of battle: version crazy competitions hip-hop dance, Red Bull Beat It will compete in one-to-one dancers from all styles (boogaloo, lockin ', poppin ', krump, break ...), the sound of a playlist that goes far beyond hip-hop (electro, disco, rock, reggae ...).

Do pierwszej edycji Red Bull Beat It łamie kody i konwertuje festiwalu z okazji taniec! 21 czerwca 2011, dwunastu tancerzy hip-hop najbardziej znanych z Hexagon inwestować trzy paryskie mityczne miejsce: Opera, St Michael i Trocadero. Będą walczyć o nowy rodzaj walki: Wersja szalone konkursy hip-hop dance, Red Bull Beat on konkurować w jednym-to-one tancerzy ze wszystkich stylów (boogaloo, lockin ', Poppin ', krump, ...), przerwać dźwięk odtwarzania, która wykracza daleko poza hip-hop (electro, disco, rock, reggae ...).


(tłumaczenie z francuskiego trochę bez ładu i składu, ale to wina google translate)

Poniżej film promujący to wydarzenie. Sugeruję dotrwać do końca i nie wyłączać guzika 'annotations' na youtube, bo w ostatnich sekundach filmu klip odsyła do półfinałowych i finałowych dziewięciu pojedynków po trzy w każdej z dzielnic Paryża.




Wklejam od razu wybrane walki tych zawodów na wypadek jakby nie chciało wam się szukać;) Pierwszy pojedynek to półfinały, w których zmierzyli się Meech Onomo oraz Lilou. Meech specjalizuje się w tańcu house, jest zwycięzcą między innymi: Soul Circle – I miejsce w kategorii house (2009), Step Ya Game Up – I miejsce w kategorii house (2009), World Dance Colloseum – I miejsce w kategorii hip hop (2009), House Dance Conference – I miejsce (2009). Meech to również pierwszy zagraniczny tancerz, u którego byłem na warsztatch, kilka miesięcy po tym jak zacząłem tańczyć, nic więc dziwnego, że po zajęciach z nim wyszedłem z miną . Rzuciłem się na naprawdę głęboką wodę... Lilou to z kolei jeden z najlepszych bboyów świata, który w 2009 roku zwyciężył we wspomnianych już wcześniej zawodach Red Bull BC One.


Drugi pojedynek to już jedna z trzech finałowych finałych potyczek (trzy różne miejsca walk). Kolejny bboy, tym razem tancerz o ksywce Varinn zmierzył się z popperem. Zobaczcie w jaki sposób obydwoje potrafili dopasować swoje style do muzyki do której przyszło im walczyć - orientalnych brzmień bardziej pasujących to tańca brzucha niż tańca ulicznego.



W następnej potyczce zobaczycie jak wielostronna tancerka Sarah bee kopie tyłek w półfinałach Fabrice'owi. Chyba, żadnemu innemu uczestnikowi tych zawodów pojedynkowanie nie sprawia takiej radości jak Sarah Bee, co widać w jej wiecznie uśmiechniętej twarzy.



Jeśli macie czas to warto prześledzić wszystkie pojedynki zarejestrowane na kanale Yakbattles, bo praktycznie w każdym, można zobaczyć coś innego, oryginalnego i inspirującego.

wtorek, 31 maja 2011

Fresh Concept - Basia Olech, Piotr Czyżewski, Adam Andrzejewski

Okej, ekscytowałem się już na tym blogu wieloma filmikami. Zazwyczaj świetnymi choreografiami i wykonaniem, często świeżymi pomysłami na realizację, czasem montażem, czasem wykorzystaniem muzyki. Ogromna większość przedmiotów mojej egzaltacji pochodziła zza oceanu, najczęściej z Los Angeles. Wszystko jednak wskazuje na to, że sytuacja ta wkrótce ulegnie zmianie i niebawem ekscytował się będę 'naszymi' artystami w takim samym stopniu w jakim ekscytuję się tymi importowanymi:)
Podobnie jak w przypadku gier komputerowych, gdzie Wiedźmin 2ka wynoszony jest teraz na piedestały, stawiając nasze produkcje pośród wielkich tego świata, tak i w tym przypadku, to video mogę swobodnie postawić na jednej szali z produkcjami takich artystów jak Mari Martin i Keone Madrid, Lando Wilkins czy Andrew Baterina.
Propsy za choreografię, wykonanie, scenariusz i montaż!
Propsy dla Piotra Czyżewskiego i Basi Olech!!
Propsy dla Street Dance Academy!!!
Big up!!!!!






poniedziałek, 30 maja 2011

Honey 2 - czyli hiphopowy cukierek ponownie na parkiecie

honey 2 movie poster katerina grahamFilmów tanecznych tego lata będziemy mieli prawdziwe zatrzęsienie. Jeśli tak dalej pójdzie to co drugi post, który będę tu wstawiał będzie zapowiedzią kolejnej produkcji tanecznej - w najbliższym czasie pojawi się tu jeszcze przynajmniej jedna produkcja:) Tym razem, zapowiadana jest kontynuacja przygód cukierkowej tancerki o imieniu Honey, w którą w pierwszej części filmu o tym samym tytule wcieliła się Jessica Alba. Druga część filmu miała najwyraźniej niższy budżet bo zabrakło w niej znanych twarzy z pierwszej części (poza Albą był jeszcze Mekhi Phifer, a na samym końcu pojawiła się nawet Missy Elliot:)). Ale, trudno, nie o to przecież w tych filmach chodzi. Będzie taniec, będą pojedynki, będzie nawiązanie do rzeczywistości - w fabule pojawia się wątek tanecznego show Americas Best Dance Crew. Będzie  więc też co oglądnąć w przerwie między jednym, a drugim treningiem na parkiecie:) Poniżej krótka, mrożąca krew w żyłach:D scenka z filmu, oraz oficjalny trailer.




piątek, 27 maja 2011

You Got Served Beat The World 2011

You got served- Beat the world
Pamiętacie film You Got Served? Denna fabuła, toporna gra chłopaków z boysband'u B2K, kinematograficzne dno... ale za to jakie walki taneczne! ale za to jaki taniec w deszczu (Step Up 2 zerżnął od nich)! ale za to jaka muzyka! Okej jeśli już sobie przypomnieliście, to możecie się przygotować na kolejną dawkę topornej gry aktorskiej i całej masy doskonałego street dance'u. Tańca z USA, Rio de Janeiro, Niemiec i ponad 20 innych krajów jak zapowiada sam trailer. W filmie pojawią się znane twarze - między innymi prekursor krumpu, obecnie juror w amerykańskim SYTYCD - Lil C i zapewne kilku innych znanych tancerzy, których nie udało mi się wyłapać w trailerze, ale może uda się wam:)


wtorek, 29 marca 2011

Ostatni zimowy temat czyli relacja z SDA Winter Camp 2011

Z ponad miesięcznym poślizgiem publikuję dziś krótką relację dotyczącą warsztatów SDA Winter Camp we Wrocławiu. Warsztaty miały miejsce między 14-18 lutym tego roku, wczoraj z kolei przeglądając FB natknąłem się już na zapowiedź edycji letniej. Także, na podsumowanie edycji zimowej czas najwyższy. Jak wspominałem już razy kilka, gwiazdami warsztatów byli Keone Madrid i Mari Martin. Nie chcę już jednak ponownie rozwodzić się nad ich oryginalnością i wyjątkowością, bo pisałem już o tym wcześniej tutaj. Zamiast tego, polecam wam odsłuchanie rozmowy z nimi, którą nagrałem w ostatnim dniu warsztatów. Mari i Keone zgodzili się odpowiedzieć warsztatowiczom na kilka pytań i podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem. Dźwięk w nagraniu jest fatalny, bo nagrywając naszych rozmówców nie wziąłem pod uwagę, że choć moje ucho doskonale ich słyszy z odległości 10 metrów, to moja kamera może mieć już z tym większy problem (sic!). Postanowiłem jednak zrekompensować wam to niedociągnięcie i dodać do nagrania napisy po polsku, żeby skoro nie słychać, dało się chociaż przeczytać co Mari i Keone odpowiedzieli na moje pytanie. Jeśli napisy nie włączą się automatycznie naciśnijcie małe CC, które znajduje się w prawym dolnym rogu nagrania.





Ewa Bielak You Can DanceFoundations... to hasło powtarza się na wielu warsztatach z ust niejednego instruktora z USA, który odwiedza nasz kraj. Tak mówiła mi Laure Courtellemont dokładnie rok temu na konwencji Ragga Jam w Warszawie. Tak mówił uwielbiany przez polskich tancerzy Tony Czar i tak pewnie będzie mówiło jeszcze wielu odwiedzających nasz kraj, jeśli faktycznie polscy hiphopowcy nie zaczną sięgać do źródeł i nie przyswoją sobie przynajmniej podstaw poppingu, lockingu, footworku, izolacji no i przede wszystkim groove'u. Mówiąc o foundations wcale nie odchodzę jednak od tematu warsztatów SDA. Jedna z lekcji, która zrobiła bowiem na mnie największe wrażenie była lekcją, którą poprowadziła Ewa Bielak. Dziewczyna ta chyba urodziła się w na początku ery funku i za pomocą wehikułu czasu o nazwie Soul Train przeniosła się do czasów współczesnych:) Zajęcia prowadzone przez nią miały bowiem wszystko co dobre zajęcia z podstaw powinny posiadać. I podkreślam (powtarzając za Keone), że zajęcia z podstaw to wcale nie zajęcia podstawowe, i powinny być przypominane, powtarzane i wpisane w program doskonalenia się każdego tancerza hiphop.

Zatem podsumowując... warsztaty SDA mogę smiało polecić wszystkim tym, których kręci taniec hiphop \ LA Style i którzy śledzą na bieżąco na youtube wszelkie nowe choregorafie tancerzy ze studio Debbie Reynolds, Millenium czy z grup takich jak Movement Lifestyle, Young Lions albo Essence. Choreografowie z LA na najwyższym poziomie plus zróżnicowane style instruktorów z SDA są mocną alternatywą dla dominujących wśród zimowo letnich warsztatów FNFów.

PS:
Doszły mnie słuchy, że tego lata również FairPlaye, u których jakiś czas temu gościłem na dniach otwartych  planują zrobienie własnego Dance Camp'u ze szkoleniowcami z za Oceanu, których jeszcze ziemia nasza ojczysta nie uświadczyła. Wszystko zatem wskazuje, że tego lata, większa część tancerzy z LA będzie przechadzać się ulicami Darłówka, Mazur i Poronina:)

PPS:
Last but not least... zapraszam do posłuchania co Michał 'Wisień' Czyżewski - współorganizator warsztatów SDA ma do powiedzenia spacjalnie dla bloga sneakersandpointes.blogspot.com :)



niedziela, 27 marca 2011

Keone & Mari czyli nowa definicja hiphopu

keone madrid mari martin dont stop the music
Kilka tygodni temu brałem udział w warsztatach SDA Winter Camp 2011 (z których relację zrobię już w kolejnym poście za kilka dni). Głównymi gośćmi obozu byli Keone Madrid i Mari Martin - choreografowie nagrodzonymi w tym roku przez organizację Word of Dance. Nagrodzonymi nie bez powodu, bo poza wybitnymi umiejętnościami tanecznymi ich kreatywność i nowatorskie podejście do tańca i muzyki jest zdecydowanie warte zauważenia. Ostatnio zastanawiałem się czym dzisiaj jest taniec hiphop i jak charakteryzować go będą nasze wnuki? W 2011 roku trudno jest  dosadnie i z przekonaniem scharakteryzować technikę hiphopową, bo to co kiedyś będzie techniką - jak technika tańca klasycznego czy tanca modern dziś  jest jeszcze na etapie raczkowania. Są elementy stałe i charakterystyczne - postawa ciała, groove, policentryzm, izolacje, ale nie ma zamkniętego zestawu ruchów i pozycji - pozycje stóp w balecie i trzymanie pionu, czy kontrakcja i release w modernie. Czy taki kanon zostanie kiedyś spisany? Wydaje się to mało prawdopodobne ze względu na co chwilę powstające nowe pozycje i ruchy. A co z muzyką? Hiphop dawno już przestał być też tańczony wyłącznie do muzyki hiphop, podobnie jak taniec jazzowy do jazzu, który przecież w swej pierwotnej formie szedł w parze z muzyką czarnoskórych mieszkańców Ameryki. 
Nie bez powodu na początku wspomniałem o dwóch choregorafach, z San Diego, którzy kojarzą się z szufladką z napisem hiphop. Zobaczcie jednak jak odległe od tego co kiedyś nazywane było hiphopem wykonują Mari i Keone. Panie i Panowie, taniec ewoluuje na naszych oczach, a my mamy to szczęście, że możemy brać w tej ewolucji udział... 




czwartek, 23 grudnia 2010

Choinki, karpia i tańczącego Mikołaja...

Neil Cameron
Święta, święta... i od tańca chcąc, nie chcąc kilka dni przerwy. Pora zamienić parkiet na wigilijny stół, a choreografie na radosne kolędowanie ;) Wszystkim odwiedzającym bloga Sneakers & Pointes życzę Wesołych Świąt i roztańczonego Nowego Roku! Znając życie przed Nowym Rokiem jeszcze coś napiszę, ale już teraz życzę wszystkiego najlepszego:) Zamiast świątecznych kartek posyłam wam świąteczno-zimowe choreografie, które wpisały się wysoko na liście moich 'Ulubionych'. Większość z was pewnie je już widziała - szczególnie drugi, robiący ostatnio furrorę na YT, ale i tak myślę, że warte są przypomnienia i zobaczenia raz jeszcze. I tak:



Numer 1

Pierwsze nagranie to filmik z zeszłego roku. Sentymentalny Ian Eastwood wraz ze swym dziewczęciem swoją muzykalną i szczegółową choreografią sprawia, że śnieg rozpływa się pod nogami, a polskie fanki Iana rozmarzone rozpływają się wraz z nim.



Numer 2

Druga choreografia, to mój osobisty number one tego sezonu. Zresztą wydaję mi się, że nie tylko mój bo większość moich tańczących znajomych umieściła już link do tej choreografii na swoich Facebookowych profilach:) Tak, tak, mowa oczywiście o trzech zupełnie nieskandynawskich Norwegach o imionach Nasir, Bilal i Suleman, tworzących grupę Quick. Nazwa bardzo adekwatna bo ich szybkość i precyzja w każdej  choreografii zawsze przyprawia mnie o opad szczęki. W świątecznej choreografii zwolnili nieco tempo, jednak ich charakterystyczny rodzaj ruchu i zegarmistrzowska precyzja pozostała bez zmian. Zapraszam do obejrzenia Quick- Christmas Concept



Numer 3

Ostatni klip jest już leciwy i musiałem się trochę naszukać zanim udało mi się go odkopać w w przepastnych zasobach internetu. Na YT go już najwyraźniej nie ma, ale udało mi się zlokalizować go na szczęście w innym serwisie. Klip jest z totalnie innej bajki niż dwa pierwsze filmiki, ale zdecydowanie jest w klimacie świątecznym i zdecydowanie jest taneczny. Panie i Panowie: Salvation Army Santa vs Cup'o'Soup :)))


Justin Timberlake - Cup O Soup
Załadowane przez: tony0413. - Odkryj inne klipy wideo.

sobota, 11 grudnia 2010

Simeon Campbell - interview

As promised, here comes an itnerview with UK Hiphop dancer - Simeon Campbell. First I gonna publish it in original, then, when I find time to translate I will place it in Polish as well.

Sneakers & Pointes: So let's start from scratch. What's your story Simeon? When did you start dancing and why? What did you do before that? Did you have any role models? Did you try any other styles apart from hiphop?

Simeon Campbell I started dancing kind of late actually, i didnt really take dance seriously untill i was 17-18? I was always more of an actor before i stared studying musical theatre a college, where i picked up singing, music, acting and technical dance skills. This is where I have touched in contemporary, ballet, tap and a few specialist styles like flamenco, salsa, samba and capoiera. Because i started dance so late i didn't have many role models at the time, but like everybody else, was in total amazement at Michael Jackson!



Sneakers & Pointes: What do you like the most in dance?

Simeon Campbell Jheeeeez! ummmm....so much! i wouldnt know where to start! but i think mostly travelling and meeting new people and friends, and how dance is a international language wherever you go!! sharing work with people, and learning from others! But PERFORMING has to be my number 1! Cant get that feeling anywhere else! :D

Sneakers & Pointes: Do you travel a lot doing workshops or you prefer to focus on your dancing rather that teaching?

Simeon Campbell To be honest, I've probably spent more time teaching! i would like to concentrate more on being a dancer in some aspects, but i love to teach! i love to share and grow amd of course travel and meet people.

Sneakers & Pointes: Hiphop dance is quite wide term right now. To some oldschool cats hiphop is only popping, locking and hiphop dance that you do on battle jams. New school dancers especially those from LA do a hiphop that is very precise, isolated and very often danced to the words or to the beats of a specific song. Which of those elements are the closest to your own style of dance?


Simeon Campbell Hehehehe, i hear you!! :D For me, ummm i'm much closer to a new skool dancer, i love LA style, and have alot of that influence, i like to play around wit beats and lyrics to specific songs and sometime like to have a detailed routine, or something with lots of isolation! But i do appreciate old school hip-hop, because without it we would have nothing! and wouldnt of been able to evolve into all of this different styles of hip-hop!

Sneakers & Pointes: What do you think about hiphop battles and freestyle? Do dancers in UK (or other countries that you had chance to work in) freestyle a lot? Do you freestyle?

Simeon Campbell Freeestyleeeee!!!! :D:D :D first of all, i do loveeeee to freestyle!!! the way i work, if i couldnt freestyle, i probably couldnt make my choreography!! I think its such an important thing to have as a dancer, epsecially if you are working professionally, because you can put on the spot at an audtion or anything at anytime!!! And the thing is that people forget is that ANYONE can freestyle! because you cant be wrong!! you are just expressing yourself and what the music is telling you at the time! all u must do is practice enough to be confident in what you are doing! its literally just what you tell yourself in your head!! Dancers in UK do freestyle yes, there is always room for more! But fortunately getting better! especially with the younger generation now. In my opinion the battling scene has always been around here in the UK, but i think in the past few years it has taken a fresh turn with more stykes eing used or even old styles becoming very popular again, like house! In UK you now find Popping battles, Krump battles, Nu Style battles, Hip-hop battles, breaking battles, House battles, Locking battles, Jerkin' battles , waacking battles, vougue battles and many more.

Sneakers & Pointes: I know you take part in dance tournaments. Do you dance alone or with your crew? Can you tell us about a competition that was the most important in your career? Are there any new competitons ahead?

Simeon Campbell I dance with my group 'RUTHLESS' and we've been running about 6years now? My most important one was probably my most recent experience which was 'SOULPLEX' in Hannover Germany last month! It was the first time we have left the UK as a Dance crew, and were being judged by some of my idolsin dance such as Jun Quemado, Brian Puspos and more. And i was eager to impress them with our group! it wasnt really about winning, but more making a statement, because we would want to be known as a crew all over the world! At least for now, we gonna break from competitions for a while, get back to training working on material, but performing small showcases around the place to keep us going! :D

Sneakers & Pointes: This last question I ask all the dancers and choreographers that I interview. What would be your advise to young folks in Poland taking first steps on dancefloors. What should they focus on the most?

Simeon Campbell HAHAHA! i get scared at this part, because i never wanna tell kids the wrong thing! looooooool!! I would say, take time to learn your styles! Training is probably one of the most important things as a dancer! Make sure u go to classes, or at least do a jam with people that have experience and learn from those who know their styles well!

poniedziałek, 29 listopada 2010

Red Bull BC One - czyli Kleju z Krakowa atakuje Tokio

Dziś post z pod znaku "cudze chwalicie swego nie znacie"... czyli o ostatnich niewiarygodnych osiągnięciach naszego bboya znad Wisły Tomka Kulisia bardziej znanego jako bboy Kleju. Ten charakterystyczny tancerz uliczny o posturze Pana Wołodyjowskiego i afro godnym polskiego Micheala Jacksona, rozpoczął karierę bboya ledwie w 2002 roku w wykonując pierwsze pierwsze freeze na Rynku w Krakowie, a już wspiął się na światowe szczyty. W tym roku Kleju reprezentował Polskę w mistrzostwach świata Red Bull BC One, które w tym roku odbywały się w Tokio.

Red Bull BC One 2010


Red Bull BC One to jedne z najważniejszych na świecie zawodów w bboyingu, podczas których 16 najlepszych bboyów z całego świata pojedynkuje się ze sobą w walkach 1 na 1. Pierwsze mistrzostwa Red Bulla odbyły się w Biel w Szwajcarii w 2004 roku, kolejne edycje miały zaś miejsce w Berlinie (2005), Sao Paulo (2006), Johannesburgu (2007), Paryżu (2008). W zeszłym roku z kolei bboying wrócił do miejsca, w którym narodził się w latach 70tych czyli do Nowego Jorku.

Tegoroczna edycja przeniosła się tym razem do Kraju Kwitnącej Wiśni, w której po raz pierwszy w historii mieliśmy okazję zobaczyć reprezentanta naszego kraju. Poniżej zobaczyć możecie walkę którą przyszło Klejowi stoczyć 2 dni temu. Walkę niestety werdyktem sędziów przegraną, jednak dla ogromnej rzeszy publiczności (nie tylko polskiej) zwycięską. Kliknijcie play i oceńcie sami.




Trzeba przyznać, że reprezentant Francji - Marcio - miał bardzo imponujące Power Moves czyli siłowe elementy akrobatyczne, ale warto też pamiętać, że Bboying to nie tylko akrobatyka, a jego podstawowe elementy to Toprock, Downrock, Power Moves i Freezes, o których pisałem już wcześniej.


Poniżej kilka gorących komentarzy po walce:

Absolutely Kleju... I dont think judges should come to work with a hangover, they make few mistakes in work, Taisuke lost for making a short set, Kleju lost to Marcio although MArcio made 2 almost identical sets.... Seriously, less alcohol in work boys...
TheBboyHubee


Ja powiem tak równie dobrze za bboya Marcio mógł tańczyć nasz wspaniały gimnastyk Leszek Blanik, i było by pewnie to samo, same powery zero top rocku, zero footworku. zastanawiam się czy marcio ma jakiekolwiek i tym pojecie. Ciekawe czy wie kim jest Kool Herc.
szewaone


Dziwna decyzja;/ Gimnastyk bez podstawowych elementów breaka wygrywa z kompletnym Bboy'em;/ poraszka zwłaszcza werdykt Ken Swifta. Kto jak kto ale on powinien się znać. w póżniejszych walkach już zrozumieli o co comon. Więc szkoda, że walka była tak wcześnie pozdro pincet
anonymous


Why Marcio win? Because he did flares and airflares ? SO FUCKIN WHAT?????? My grandma would do it faster and more powerful than Marcio. Kleju was dynamic, he showed more moves and he danced to the music! Who Judged this battle? Morgan Hamm?
KrzysioFisiol
? 

Marcio doesn´t danceto the music! no flow, no flava, only power...that´s only 1 element of bboying...that´s shit ..why was he in red bull bc1?...because it´s fucking comercial action....
....Kleju won! Who said that Kleju didn´t smoke Marcio... is wack..because only guy who doesn´t understand what the bboying is can say that
bboyTASTY


gimnastykę celebruje się chyba podczas igrzysk olimpijskich, no z tego co mi wiadomo ;> ta impreza jest dla bboy'i i to oni powinni wygrywać. Cóż poradzić... dziś ponad taniec przedkłada się jakąkolwiek widowiskowość najwyraźniej, a szkoda. Kleju dał radę i za to szacun!!!
patsonpierwszy



...oczywiście, każdy kij ma dwa końce, trzeba więc również oddać honor Marciowi. Poniżej wrzucam więc kilka komentarzy tych, którzy jednak zgadzają się z wynikiem jury.


Marcio is the creator of much powermoves of bboying, he is strong bboy focused on powermoves, and showed his skills on this battle, respect for the dedicion. good Kleju too ! ;)
koque


Damn use your brain and think, you are gonna put all 30 powermoves in a set? DAMN! He did a high difficulty airflare which not everyone can do and some halos freeze.....and he thinks it's enoguh, even the judges thinks thats enought to ripe Kleju's style apart......use your brain to think sometime before you start bullshits again...
lancauz


I na koniec garść zdjęć z Red Bull BC One Tokio 2010, opublikowane pierwotnie na www.bboyworld.com.

Bboyworld

wtorek, 23 listopada 2010

Hip Hop Day - We got moves

Jakiś czas temu w Niemczech, we Frankfurcie miały miejsce warsztaty tańca ulicznego - Hip Hop Day 2010, których przygotowaniem zajęła się organizacja We got moves. Na miejscu jako jeden z głównych choreografów tej imprezy pojawiła się Agnieszka Bota, o której mieliście już okazję przeczytać na blogu. Aga zajmuje się gatunkiem Ragga Jam, o którym już niedługo będziecie mogli usłyszeć ponownie przy okazji zbliżającego się powoli kolejnego zjazdu Ragga Jam Workshops z Laure Courtellemont w Warszawie. Dzięki uprzejmości Agi udało mi się zdobyć relację z tych niemieckich warsztatów, które mam teraz przyjemność opublikować. Dzięki Adze specjalnie dla bloga Sneakers & Pointes krókiego wywiadu udzieił Tom Woll, a również Aga opowiedziała w kilku słowach o wrześniowych warsztatach. Poniżej relacja z Hip Hop Day 2010 - We got moves.


Sneakers & Pointes: What is ‘We got moves’? Is it an event? Organization? Dance convention?

Tom Woll: We got Moves is a Organisation run by Marcel Kaidusch and Tom Woll in Cooperation. We organize Workshops, Conventions and Marcel runs his own Dance School in Frankfurt.

Sneakers & Pointes: This year Hip Hop Day takes place not for the first time. Can you tell few words about previous editions and how do they change?

Tom Woll: This Time it was the fourth Time that we organize that Event. We have always Dancers from all around Germany and some Dancers from other Countrys like, Luxemburg, France, Spain and Russia…
Its always the same Procedure that we organize. We keep the Price for the Customers really low because we want to give Kids the Chance to Dance who has not that much Money…
That’s our Credo…


Sneakers & Pointes: How big is hiphop dance in Germany? In Poland dance generally gets big right now, cause of all the TV shows. Did it change as well or dance was always popular in your country?

Tom Woll: It was allways popular, long before the TV Shows. In the Years before these Shows we always made a lot of Money with Backrounddancing…Now everybody want to Dance for free…just to be on Stage. That’s why I think the TV brought the Industry down. But Dance is still big big big in Germany.



Sneakers & Pointes: Czy gościłaś już wcześniej na tej imprezie? W charakterze uczestnika czy instruktora?

Agnieszka Bota: W konwencji "Hip-Hop Day 2010" uczestniczyłam po raz pierwszy i jestem bardzo zaskoczona świetną organizacją, wysokim poziomem tancerzy oraz bardzo pozytywnym przyjęciem.

Sneakers & Pointes: W tym roku pojawiłaś się na Hip Hop Day 2010 jako jedna z głównych instruktorek. Jakie sa twoje wrażenia z tej imprezy? Jak uczyło Ci się w Niemczech i w jakim języku prowadziłaś zajęcia?

Agnieszka Bota: Głównym stylem konwencji był, jak sama nazwa wskazuje, Hip-Hop, prezentowany przez doświadczonych tancerzy i nauczycieli z różnych zakątków świata: Gus Bembery (Ameryka), Lars Schuijling (Holandia), Marcel Klaidusch oraz Tom Woll (Niemcy). Moja lekcja Ragga była zupełną nowością tej konwencji i stanowiła nie lada atrakcję dla uczestników, którzy widzieli ten styl po raz pierwszy. Bardzo dobrze prowadziło mi się tę lekcję, oczywiście w języku angielskim..

Sneakers & Pointes: Czym różnią się tego typu imprezy w Niemczech i w Polsce?

Agnieszka Bota: Właściwie nie widzę specjalnej różnicy pomiędzy naszymi rodzimymi imprezami tego typu, często bywam uczestnikiem i nauczycielem na różnych warsztatach i konwencjach zarówno w Polsce, jak i za granicą i wszędzie spotykam pozytywnych i zdolnych młodych ludzi, dla których taniec to sposób na życie i spędzanie wolnego czasu oraz wielka pasja i zamiłowanie.
Bardzo gorąco polecam Hip-Hop Day we Frankfurcie polskim tancerzom, to event o naprawdę wysokim poziomie zarówno w kwestii organizacji, jak i prowadzonych lekcji.
Organizator zadbał o wszystko! Bardzo dobrze wspominam ten dzień i mam nadzieję pojechać tam ponownie w przyszłym roku.



A poniżej pełna galeria z konwencji Hip Hop Day 2010:

HipHop Day 2010 - We got moves

Older Posts