Pokazywanie postów oznaczonych etykietą modern jazz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą modern jazz. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 września 2011

Przesłuchania do europejskich akademii tańca - Rotterdam, Linz, Bytom...

Wiem, że pewna część czytelników tego bloga myśli poważnie o karierze tancerza. Niektórzy może zdecydowali się już nawet na szkołę wyższą o kierunku tanecznym. Dla tych, którym pomysł dalszej edukacji tanecznej dopiero kiełkuje w głowie polecam poniższe video będące nagraniem aplikacyjnym nadesłanym do jednej z najbardziej prestiżowych akademii tanecznych w Europie - Rotterdam Dance Academy - CODARTS. Jego autorka Candela Celeste Ramos ze względu na to, że mieszka w Buenos Aires, nie była w stanie osobiście stawić się na przesłuchaniu (audycji) w Europie, podesłała więc nagranie video. Dzięki temu mogę wykorzystać to dziś na blogu i pokazać wam z jakich elementów składa się proces rekrutacyjny do tej Akademii. Na nagraniu zobaczycie:

  1. Ćwiczenia klasyczne: adagio przy drążku i ćwiczenia na środku - chaine, pique, jeté, itp.
  2. Ćwiczenia współczesne: podłoga, rolle, contraction, release, itp.
  3. Etiuda własna: albo inaczej krótka solówka w dowolnym stylu



Jak już wspomniałem powyższa prezentacja przeznaczona była dla akademii CODARTS w Rotterdamie, ale do innych akademii tanecznych rekrutacja wygląda w zbliżony sposób. Prestiżowe szkoły europejskie, które warto także wymienić to między innymi Institute of Dance Arts (IDA) w Linz (Austria), czy też nasz polski Wydział Teatru Tańca PWST w Bytomiu. Znam kilka osób, które dostały się, ukończyły, albo obecnie studiują w wyżej wymienionych akademiach, może więc uda mi się kiedyś przeprowadzić z nimi krótką rozmowę i umieścić ją później na blogu.


poniedziałek, 13 czerwca 2011

Historia Post Modern Dance

Przy okazji zbliżającego się zaliczenia z Historii Tańca i Baletu przypomniałem sobie o grafice, którą zacząłem opracowywać kiedyś w ramach konstruktywnego wykorzystania przerwy świątecznej. Jeśli dobrze pamiętam było to między Bożym Narodzeniem, a Sylwestrem kiedy regularne zajęcia pokończyły się, a kalendarz warsztatów tanecznych wyjątkowo świecił pustkami. Sięgnąłem zatem po książkę Post Modern Dance autorstwa Barbary Sier-Janik, żeby dowiedzieć się nieco na temat tańca współczesnego i swojej wiedzy nie czerpać już wyłącznie z You Can Dance i Trendy Magazynu. Swoją drogą dostęp do materiałów poświęconych tańcu jest w naszym kraju naprawdę potwornie ograniczony. Książkę Post Modern Dance zdjąłem akurat z półki zaprzyjaźnionej tancerki:) jednak nadzieję na odnalezienie w księgarni książki Taniec Jazzowy - Alaina Bernarda porzuciłem już dawno...

Wracając jednak do (post) modern dance. Poniższe drzewo genealogiczne tworzyłem na bieżąco w ramach lektury książki wzbogacając się wiedzą z Wikipedii i źródeł pochodnych. Poddałem się jednak, bo w tydzień nie udało mi się dopracować tego do końca, a później z powrotem rzuciłem się w wir codziennych zmagań i nie miałem już czasu na tego typu prace badawcze. Nie udało mi się do końca, bo nazwisk i koneksji między nimi jest zbyt wiele, a przy każdym z nich wypada jeszcze napisać kim dana osoba była i co do tańca współczesnego wniosła. To, że rozwój drzewa zaniechałem w połowie drogi powoduje też, że jest ono nieco stronnicze. Poświęciłem sporo czasu Alvinowi Ailey'owi pomijając jednocześnie opis tak istotnych nazwisk jak Lucinda Childs, Deborah Hay, czy Douglas Dunn. Bądź co bądź odzwierciedla też to poniekąd moje większe zainteresowanie gatunkiem modern jazz niż post modern. Podsumowując, drzewo to jest ewidentnie drzewem zimowym. Brakuje na nim wielu gałęzi, a te które są mogłyby być znacznie bardziej rozwinięte. Jeśli ktoś z was chciałby je kiedyś rozbudować, chętnie przyjmę brakujące opisy umieszczając tym samym nazwisko takiej osoby jako współautora. Możliwe też, że samemu wrócę kiedyś do uzupełniania drzewa... jeśli za pół roku, grudzień znów okaże się jałowy w kwestii ciekawych wydarzeń tanecznych:)


Od Sneakers & Pointes

piątek, 4 lutego 2011

My, Wy, Oni... czyli dom wariatów

anna hampelska adrian ambroziakKilka tygodni temu umieściłem na blogu obszerną relację z obrony prac dyplomowych studentów Instruktorskiego Kursu Choreograficznego w Krakowie. Moje wrażenia z tych pokazów przeczytać możecie tutaj. Pisałem wtedy, że z pośród wielu udanych występów największe wrażenie zrobiły na mnie trzy, przy czym tylko jedno udało mi się nagrać. Dziś prezentuję wam drugi z tych występów, którego nagranie udostępniła mi Ania Hampelska, która wraz z Adrianem Ambroziakiem wspólnie opracowali do niego choreografię. Etiuda taneczna nosi nazwę Tacy Sami - My, Wy, Oni . Zapraszam...



poniedziałek, 27 grudnia 2010

Isadora Duncan - Buntowniczka, ekscentryczka, kobieta wyzwolona...

Isadora Duncan - the movie
Dziś prawdziwa perełka, którą przy okazji innych poszukiwań udało mi się wykopać z samego dna Youtube'a. Perełka wielka, acz naprawdę interesująca jedynie dla garstki osób zainteresowanych tańcem współczesnym, a dokładnie samymi jego korzeniami. Znalazłem film z 1968 roku będący biografią Isadory Duncan - protoplastki tańca modern. Isadora Duncan, o której mowa, była postacią szalenie barwną, a jej życie obfitowało w liczne kontrowersje i skandale towarzyskie. Więcej o jej życiu przeczytać możecie na Wikipedii, na blogu skupię się jednak na jej wkładzie w historię tańca.

Isadora Duncan – tancerka amerykańska ur. 26 maja 1877 w San Francisco, zm. 14 września 1927 w Nicei. Nie studiowała tańca w sposób systematyczny, lecz stworzyła oryginalny, niepowtarzalny styl oparty na własnej filozofii. Widziała w tańcu wyraz wolnej myśli i radykalnie sprzeciwiała się ograniczeniom, jakie narzucał taniec klasyczny. Wywarła ogromny wpływ zarówno na całokształt przyszłej sztuki scenicznej, jak i na wygląd następnych pokoleń tancerzy. Odrzuciła klasyczną białą paczkę (tutu), zrzuciła baletki, tańczyła przyodziana w grecką tunikę, boso i z rozpuszczonymi włosami, co było szokującą innowacją dla ówczesnej publiczności. Jako pierwsza pokazała się na scenie ubrana tylko w obcisły trykot.


Film jest bardzo długi, podzielony aż na 16cie części. Wklejam więc poniżej jedynie link do pierwszej części; kolejne pojawiają się z boku w sugerowanych linkach. Film znajduje się na kanale bloggera o nicku alexinmovieland, który na swoim koncie umieszcza różne prastare filmy ze złotej ery Hollywood. Na wszelki wypadek skopiowałem jednak Isadorę również na swoje konto. Gdyby okazało się, że film jakimś cudem zniknie jednak wkrótce z sieci, będzie dostępny u mnie w opcji niepublicznej - dla potomnych;) i posiadaczy linka.

A teraz zapraszam już do kina...




I jeszcze na koniec kilka ciekawszych cytatów Isadory Duncan:

Wiele okazji do śmiechu traci ten, kto nie potrafi śmiać się z samego siebie.

Gdy żegnamy się z ukochanym, chociaż nęka nas straszny żal, doznajemy zarazem dziwnego uczucia ulgi, wyzwolenia

Nadzieja jest rośliną trudną do wyplenienia. Można nie wiem ile odrąbać gałęzi i zniszczyć, a zawsze będzie wypuszczać nowe pędy.

Nie ma na świecie tak zwanego szczęścia, bywają tylko szczęśliwe chwile.

Najpiękniejszym dziedzictwem, jakie można dać dziecku, jest zezwolić mu, by szło własna drogą, wyłącznie o własnych siłach.

U kołyski teatru stał taniec i pierwszym aktorem był tancerz.


niedziela, 19 grudnia 2010

Niezliczone oblicza jazzu - czyli choreograficzne pokazy dyplomowe

Kolejny już weekend upłynął mi w całości pod znakiem tańca. Wczoraj, w sobotę 18 grudnia miałem przyjemność gościć na pokazie absolwentów 2,5 letniego Instruktorskiego Kursu Choreograficznego w Krakowie ze specjalnością taniec jazzowy. Kilka tygodni wcześniej odbył się również pokaz zwieńczający absolutorium świeżo upieczonych choreografów tańca ludowego, nie wiem z kolei czy odbył się już czy dopiero odbędzie pokaz choreografów tańca współczesnego. Anyway, taniec jazzowy to chyba najszerszy gatunek taneczny ponieważ można pod niego przyporządkować ogromną ilość rodzajów tańca nowoczesnego takich jak modern, contemporary, hiphop (nie wchodzę w dyskusję na ten temat), czy też taniec musicalowy \ broadway \ showdance etc. Ponieważ dziedzina ta jest tak obszerna, podczas około czterdziestu występów na prawdę trudno byłoby wskazać dwa takie same. Każdy miał swój pomysł, swój rodzaj ruchu, swoją koncepcję sceniczną. Niektóre występy ocierały się o teatr tańca i poruszały tematy istotne, inne z kolei nastawione były w całości na rozrywkę lub na show sceniczny. I bardzo dobrze. Nie każdy taniec musi na siłę 'uczyć' widza jak postrzegać świat, nie każdy spektakl taneczny musi też emanować pięknem ruchu, ewolucjami w przestworzach i możliwościami akrobatycznymi tancerzy. Było więc miejsce zarówno dla układów współczesnych i modernowych było również dla hiphopowych, house'owych, balltimore'owych i ragga jamowych (w tych ostatnim moje ulubione jamajsko-sileziańskie dziewczyny z Jammin Squad!
O każdym występie można by powiedzieć więc coś dobrego. Ja skupię się na trzech etiudach tanecznych, które wywarły na mnie największe wrażenie. Każda z nich była totalnie z innej bajki i w inny sposób poruszała widza. Niestety w większości nie spisałem sobie tytułów tych projektów, ani nazwisk osób które je prezentowały, posługiwał się więc będę jedynie nazwami umownymi.



Numer 1:

Vivere militare est - czyli Życie jest walką Zdecydowane numero uno i to nie tylko w mojej opinni. Rozmawiałem z wieloma osobami i słuchałem braw, mogę więc śmiało powiedzieć, że ta etiuda zyskała sobie najwięsze grono zwolenników. Vivere militare est to projekt Łukasza Zięby, któremu na scenie towarzyszyła Julia Żytko i Dominik Olechowski. Występ ukazywał trzy etapy życia człowieka: dzieciństwo, dojrzałość i starość. Każdy z tych etapów rządzi się swoimi prawami, charakteryzuje specyficznym podejściem do świata i do otaczających ludzi, każdy również przeplata się ze sobą. Dzieci ciekawe świata, dorośli zawsze w biegu,
starzy z balastem życiowych doświadczeń przekazujący je młodym potrzebujący opieki dojrzałych. Dorośli z kolei dający oparcie dwóm pozostałym. Jasny w przekazie i ciekawy zarazem temat przeplatał się tu z wyjątkowymi umiejętnościami trzech tancerzy. Wartość tej etiudy wzrosła dodatkowo dzięki umiejętnościom aktorskim występujących, którzy poza tańcem potrafili wcielić się w grane przez siebie osoby. Łukasz dziecko, Julia dojrzałego człowieka i Dominik - starca. Ten występ udało mi się na szczęście zarejestrować dlatego możecie sami przekonać się o czym mówię oglądając nagranie. Spostrzegawczy zauważyli na pewno, że koncepcja choreografii pokazująca trzy osoby: dziecko, dorosłego i starca była już wykorzystana w telewizji, Autor jednak nie odżegnywał się od tego, samemu przyznając, że choreografia zainspirowana jest układem stworzonym przez niesamowitą Mię Michaels dla VII edycji amerykańskiego So You Think You Can Dance.



Numer 2:
Tacy sami ? A może My i Oni ? Niestety nie zapamiętałem, ale w każdym razie coś w ten deseń. Był to projekt duetu tanecznego Adriana Ambroziaka i Anny Hampelskiej, którzy rozpoczęli występ w kaftanach bezpieczeństwa, z których wyzwolili się w raz z rozwojem akcji. Występ był bardzo przemyślany i wyważony. Pokazywał umiejętności techniczne tancerzy jednocześnie nie powodując przerostu formy nad treścią. Pomimo kaftanów, nie był na szczęście oczywisty do bólu. Dygresja: Jeśli w piosence pojawia się LOVE nie trzeba rękami robić znaku serca (sic!), a jeśli piosenka jest o umieraniu nie trzeba wbijać sobie niewidzialnego noża w serce. W takich wypadkach mam wrażenie, że choreograf \ reżyser ma widza za idiotę i koniecznie chce mu palcem wskazać to na co trzeba zwrócić uwagę. Ale wracając do tematu, w tym występie takiego przesytu oczywistości na szczęście nie było. Żałuję, że nie mogę zobaczyć raz jeszcze projektu tej pary i napisać na jego temat jeszcze więcej. Nie zarejestrowałem go niestety na video więc nie mam możliwości odtworzenia go i dostrzeżenia wszystkich ciekawych i trafionych elementów tej etiudy. A szkoda.


Numer 3:
Trzeci występ który podobał mi się najbardziej tego wieczoru to... występ trzech dziewcząt (dziewczęta w przypadku tego projektu pasują bardziej niż dziewczyny) tańczących choreografię tańca ludowego stworzoną przez Karolinę Swiatek wraz z towarzyszącym im jednym
bądź dwoma tancerzami. Nie pamiętam niestety ilu ich było ponieważ ta trójka zdecydowanie przykuwała wzrok i skupiała całą uwagę publiczności dzięki swojej energii scenicznej. Koncepcja była prosta, młoda panna pierze ubrania na tarce przy rzeczce, a od czynności tej odrywają ją jej przyjaciółki i młodociany zalotnik. Występujący tak idealnie oddali charakter tego występu, że na całej sali czuć było nastrój etiudy i pozytywna energia udzieliła się również widowni. Wydaje mi się, że w tej opinii również nie byłem odosobniony, ponieważ występ ten został uwieńczony jedną z większych salw braw tego wieczoru.

Nie chcę w tym podsumowaniu pisać co dokładnie mi się nie podobało, bo wiem, że każdy z występujących lub prezentujących (nie każdy choreograf występował bowiem na scenie) włożył w swój projekt masę pracy i emocji. Jednak od jednej uwagi nie jestem w stanie się powstrzymać. Przytoczę kilka tytułów prezentowanych prac: 'Kryzys', 'Depresja', 'Nałóg', 'Niewola'... nie to nie żart. Zabrakło jedynie zgonu, chociaż po jeszcze kilku takich tytułach jakiś pewnikiem nastąpiłby na widowni. Rozumiem, że część choreografów koniecznie chciała przekazać odbiorcom jakąś ważną historię, ale trzeba być bardzo ale to bardzo ostrożnym zabierając się za takie tematy. Choreograf musi być już naprawdę dojrzałym człowiekiem i artystą, żeby zmusić widza do refleksji nad problemem, którego etiuda dotyczy i jednocześnie nie kłuć w oczy banałami i zbyt oczywistym przekazem. Jest tak wiele tematów wartych uwagi i zastanowienia, które można przedstawić za pomocą tańca, choreografowie jednak często decydują się zadręczyć widza obraną problematyką. Druga sprawa, o której chciałem jeszcze wspomnieć to debata na temat inspiracji innymi choreografiami i powielania pomysłów. W trakcie oglądania tych kilkudziesięciu projektów, miałem czasem większe czasem mniejsze wrażenie, że gdzieś to już widziałem. Faktycznie, część występów silnie podpierała się innymi produkcjami i jeśli ktoś śledzi taneczne programy sam z pewnością to zauważył. Jednak dopóki ogranicza się to jedynie do zapożyczenia pomysłu, a całość choreografii - ruchy, muzyka i scenariusz jest własna, w takim wypadku nie widzę w tym nic złego. Jedną rzeczą jest dobry pomysł, a drugą jego realizacja i kiedy jest ona oryginalna i trafiona, projekt zawsze obroni się sam.


sobota, 6 listopada 2010

Legion of Extraordinary Dancers

Czy może być coś lepszego niż to co dziś wam pokażę?!! Odpowiedź jest prosta. NIE MOŻE! Pozwólcie, że przedstawię... Panie i Panowie... the Legion of Extraordinary Dancers lub w skrócie the LXD. Najbardziej dociekliwi i będący na bieżąco z ciekawostkami z zza oceanu, pewnie  wiedzą już o czym mówię. Projekt miał bowiem swój oficjalny start już w kwietniu 2009 roku. Jednak ja dowiedziałem się o tym teraz i oglądając to przecierałem z niedowierzania oczy jednocześnie drugą ręką szczypiąc się by utwierdzić się w przekonaniu, że euforię przeżywam na jawie.

the LXD
X-men to przeżytek, the Avangers odeszli już cień. Nadszedł czas na... the Legion of Extraordinary Dancers.

Ale do rzeczy, jakiś czas temu w recenzji filmu StepUp 3D pisałem, że film trochę przypomina już science-fiction, a główni bohaterowie superbohaterów z gier komputerowych. Wygląda na to, że moja spostrzeżenie było całkiem trafne, bo reżyser filmu Jon Chu postanowił przenieść ten zamysł na kolejny poziom i przedstawić tancerzy jako... superbohaterów. Genialne!!! Jako koleś wychowany na Spidermanie, Batmanie, X-menie i wszystkich innych man'ach pomysł stworzenia supergrupy tancerzy o różnych stylach i umiejętnościach uważam za genialny. Tym sposobem Jon Chu stworzył grupę, w której zamiast superbohaterów fikcyjnych, są superbohaterowie prawdziwi, całość jednak opowiedziana jest w konwencji komiksowej. Herosi i złoczyńcy walczący ze sobą o... panowanie nad światem (nie wiem, zgaduję, nie zdążyłem jeszcze oglądnąć żadnego z odcinków w całości:))

Poniżej krótki film, w którym reżyser Jon Chu wprowadzi was w świat Legionu the Legion of Extraordinary Dancers... później pozostanie wam jedynie zasubskrybowanie strony projekty i ekscytowanie się wraz ze mną kolejnymi odcinkami tej online'owej serii o tańczących Herosach.

Ladies and gentelmen the LXD saga begins...


czwartek, 22 lipca 2010

Tancerz doskonały... ?

Kolejna już lista mojego autorstwa (poprzednia w dość subiektywny sposób opisywała typy instruktorskie). Tym razem postanowiłem spisać umiejętności, które w moim mniemaniu tancerz doskonały powinien posiadać i cech, które wyróżniałyby go od tancerza dobrego. Zestawienie to podobnie jak poprzednie jest dość umowne i nie znajdziecie go zapewne w żadnym leksykonie tańca współczesnego. Nie jest to również checklista, którą kieruje się komisja egzaminacyjna przyjmując petenta do szkoły artystycznej bądź reżyser przyjmując tancerzy do swego spektaklu (swoją drogą jestem ciekaw, jak bardzo takie listy odbiegały by od tej przeze mnie przedstawionej…?).
Tancerz idealny 1
Attitude;)

Słuch:

Jedną z podstawowych i koniecznych cech dobrego tancerza jest umiejętność słuchania muzyki i słyszenia, tego co dla przeciętnego odbiorcy muzyki jest niesłyszalne, lub nieistotne. Słuch i muzykalność wydaje się być istotna w każdym gatunku tanecznym (...nawet w tańcu współczesnym, w którym wg niektórych muzyka nie tyle powinna wyznaczać kierunek tańca co po prostu ‘nie powinna przeszkadzać’. Słuch wydaje mi się jednak być kluczowy w przypadku takich stylów jak Hiphop Dance, New Age, LA style, Street Jazz (w którym choreografia wykonywana jest do beatu do słów piosenki lub do jednego i drugiego). Niesamowicie istotne jest aby tancerz słyszał kiedy wypowiadane jest dane słowo, któremu odpowiada specyficzny ruch, oraz w jakim tempie następują charakterystyczne uderzenia basu i perkusji aby jego ruch był zawsze perfekcyjnie zgrany z towarzyszącą piosenką.


Rozciągnięcie:

Ta cecha jest szalenie istotna przy klasyce, ale również jazzie, modern jazzie i tańcu współczesnym. Stąd osobą profesjonalnie zajmującą się baletem można zostać jedynie zajmując się tym tańcem od czasów dziecięcych. Z czasem bowiem ścięgna i mięśnie u dorosłego człowieka stają się coraz mniej rozciągliwe i bez wcześniejszego przygotowania ciała nie ma już możliwości wykonania takich kombinacji jakie jest w stanie zrobić dziecko, lub baletnica rozciągająca się codziennie od maleńkości. Tancerz doskonały w moim mniemaniu nie musi oczywiście stając na jednej nodze drugą dotykać sobie czoła, jednak jego skoki powinny zagarniać jak największą ilość przestrzeni i sprawiać wrażenie latania co nie wyjdzie jeśli nogi tancerza połączone są niewidzialną pajęczyną.

Siła, izolacje:

Siła to tempo, jeśli tancerz nie jest w stanie szybko zebrać się z jakiegoś ruchu i w płynny sposób przejść do następnego, to jego taniec bardzo szybko może być tańcem obok, a nie wraz z daną muzyką. Dodatkowo siła to umiejętność napinania i rozluźnienia mięśni w sposób kontrolowany – czyli robienie tak zwanych izolacji. Bardzo wielu młodych tancerzy uprawia ‘rozlatujący się’ hiphop. Doskonale pamiętają choreografię jednak nie potrafią zatrzymać ruchu, dodać mu odpowiedniej siły i precyzji. W efekcie tego tańcząca grupa, pomimo wykonywania tego samego układu wygląda często jak grupa indywidualistów, w której każdy na własny sposób ‘interpretuje’ daną choreografię. Umiejętność kontroli własnego ciała i precyzyjności ruchów jest więc szalenie ważna jeśli tancerz nie jest freestylerem, a członkiem tanecznej grupy.
Tancerz doskonaly 2
Relevé Passé

Koordynacja:

Brzmi banalnie, jednak umiejętność ta jest bardzo daleko od banalności. Przeciwnie. Jeśli chcecie przekonać się jakie to trudne spróbujcie wykonywać prawą ręką kolejne pozycje jazzowe po kolei od pierwszej, drugą ręką po kolei od końca, a nogi niech tańczą wam walczyka. Da się? To wprowadźcie jeszcze sobie jakieś dodatkowe utrudnienia. Pomieszajcie pozycje, pomieszajcie ręce, a nogami wykonujcie bardziej skomplikowane kombinacje. Po 5 minutach wasz mózg zacznie się gotować. Tancerz doskonały powinien być w stanie wykonać nawet najbardziej skomplikowane i nielogiczne dla ludzkiego ciała kombinacje, a przynajmniej powinien być w stanie szybko się ich uczyć.

Pamięć ruchowa:

Spotkaliście się z osobami, którym wystarczy pokazać coś raz i już to mają? Ja również. Ech, co tu dużo gadać – szczęściarze. Dla takich tancerzy zobaczenie danej ósemki dwa razy jest równoznaczne z zapamiętaniem jej i nie wiąże się z to z przeciążeniem zwojów mózgowych. Ta umiejętność akurat często przekłada się również na ‘normalne życie’ i umiejętność szybkiego zapamiętywania i przyswajania wiedzy różnorodnej. Cóż, tancerze to w końcu przecież bystrzachy:)

Umiejętność Improwizacji:

Chcesz występować na scenie? Chcesz zawładnąć deskami teatru i wzbudzać owacje na stojąco? Lepiej naucz się improwizować. Każdy kto miał przyjemność występowania przed widownią wie, że łączy się to z większym lub mniejszym stresem, który czasem motywuje a czasem blokuje tancerza. Umiejętność radzenia sobie z nerwami to jedna sprawa, umiejętność radzenia sobie z konsekwencjami ‘nerwostanu’ to sprawa druga. Jeśli podczas występu twoja koncentracja zostanie rozproszona krzywym uśmiechem pana w pierwszym rzędzie, głośnym kichnięciem pani gdzieś z tyłu, lub reflektorem który oświetleniowiec skutecznie skieruje prosto w twoje oko, to jesteś o krok od zagubienia się we własnym występie. Jeśli pozwolisz wygrać nerwom to natychmiastowa pustka w głowie murowana. Ale takie coś może i przydarza się nawet najlepszym. O jakości tancerza świadczy jednak to jak z takiej sytuacji wybrnie i w jaki sposób nie da widowni znać, że właśnie zakończył się występ planowany a rozpoczął improwizowany. Tancerz doskonały zachowując klimat spektaklu doprowadzi swój występ do końca przedstawienia bądź do momentu, w którym pamięć powróci i będzie on mógł powrócić na ścieżkę planowanej i wyćwiczonej choreografii.

Emocje \ Własny Flejwa:

To kryterium jest konieczne aby tancerz nie stał się wyrobnikiem, wykonawcą i jedynie odtwórcą wyuczonych ruchów, Aby był w stanie nadać im odpowiedniej ekspresji, wymowy i przekazu. Wbrew pozorom ta charakterystyka nie wyklucza się z umiejętnością dopasowania się do stylu choreografii i idealnego zgrania z zespołem. Przy choreografiach grupowych istotne jest aby grupa tańczyła jako całość – jeden organizm. Jeśli tancerz wykonuje układ samemu - emocje są szczególnie istotne. Przy spektaklach tanecznych, równie bardzo jak choreografia liczy się historia opowiedziana przez tancerza. Występ musi być zrozumiany, a przynajmniej odebrany przez widza zarówno tego, który siedzi w pierwszym rzędzie jak i tego, który ma miejsce stojące na końcu sali, albo loże na balkonie w teatrze. Jeśli układ wykonywany jest rzemieślniczo na pół gwizdka, to nawet jeśli byłby on niezwykle złożony i atrakcyjnie skonstruowany przez choreografa to niedbałe wykonanie przez tancerza może zabić cały czar i cały przekaz artystyczny.

Wielostylowość:

Tancerz idealny 1
Attitude
Ostatni punkt mojej listy to umiejętność odnalezienia się przez tancerza w jak największej dziedzinie tanecznej. To hasło powtarzane jest jak mantra przez jurorów najbardziej popularnego tanecznego show w telewizji. Bardzo często zdarza się, że tancerze doskonali są w jednej bardzo wąskiej gałęzi tańca. Mistrzowie poppingu i lockingu, rzadko kiedy są w stanie wykręcić choćby dwa piruety. Baleriny operowych scen nie są w stanie wykonać hiphopowych izolacji. Tancerze współcześni gubią się w footworkach wykonywanych przez tancerzy house lub amatorach c-walka ... i w tym momencie pisząc te słowa doszedłem jednak do wniosku, że cały mój artykuł nie jest tak na prawdę o tancerzach doskonałych. Jest o tancerzach wszechstronnych. Tancerzem doskonałym może być zarówno locker, b-boy, czy tancerz współczesny. Doskonały w swojej dziedzinie. Oczywistym jest, że aby stać się mistrzem w danego stylu trzeba się mu poświęcić w 100%. Nie ma tancerzy, którzy są wybitni we wszystkich gatunkach. Jednak są tancerze, którzy są w stanie bardzo szybko zaaklimatyzować się w zupełnie im obcych stylach i sprawnie odnaleźć się w teoretycznie 'niewygodnych' choreografiach. Tacy tancerze w moim mniemaniu zasługują na miano tancerzy doskonale wszechstronnych, doskonale odnajdujących się w każdej scenicznej sytuacji.

sikorson


Artykuł ukazał się na łamach czerwcowego wydania Trendy Magazyn.

Older Posts