Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LA Style. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LA Style. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 grudnia 2012

Taneczne podsumowanie roku 2012

Ring-Ding-Ding! A raczej U-ha-ha, albo Hoł-Hoł-Hoł. Jakby nie zacząć grudzień w pełni, rok prawie dobiegł już końca stwierdziłem więc, że przy tej okazji zabawię się w komentatora i zrobię modne o tej porze roku...

Taneczne podsumowanie roku

..a dokładnie rzecz biorąc podsumowanie tanecznych nagrywek w mym personalnym, subiektywnym i wybiórczym rankingu! Tak, tak. Taneczny Ranking 2012! Nie ma on na celu pokazanie kto w mojej opinii był mega i powinien dostać tysiąć pińcset dwa dziewińcset lajków, a raczej przypomnieć wam ile ciekawego działo się w tym roku w tanecznym światku. Jeśli widzieliście te nagrywki, możecie się delektować nimi ponownie, jeśli przeoczyliście, to dobrze że trafiliście na mojego bloga, bo możecie zobaczyć wszystko co dobre w jednym miejscu i w jednym poście. Jak wspomniałem na początku ranking jest MOCNO subiektywny. Ponieważ moja główna zajawka wiąże się z 'New Age', 'LA Style' czy z 'jak-zwał-tak-zwał inspirowanym hiphopem tańcem choreograficznym który przywędrował z zza oceanu i przyjął się na Starym Kontynencie' siłą rzeczy ranking ubogi jest o nagrania związane z tańcem współczesnym jazzowym, czy też pole dance;) Aha, jeszcze ostatnie zdanie i obiecuję że kończę gadać. Nie ukrywam, że kategorie w rankingu naciągnąłem nieco do nagrywek, które po prostu rozłożyły mnie na łopatki. Jeśli więc w przyszłym roku taki ranking się powtórzy bardzo możliwe, że kategorie będą zupełnie inne :)

Most Inspiring New Artist

Z tym video miałem duże problemy. Bo o ile pierwsza połowa jest wręcz słaba - byłaby o wiele lepsza, gdyby trwała 20 sekund a nie 2 minuty 30 sekund (sic!) o tyle druga część jest niesamowita, i tak jak wspomniałem - inspirująca. Po tym nagraniu przynajmniej dwie inne znane tancerki wrzuciły na swoje YT kanały podobne nagrania, co było mimo wszystko trochę zastanawiające. I choćby to czyni Parris Goebel moim zdaniem najciekawszym odkryciem tego roku. Aha, warto wspomnieć, że nagranie to nie zostało w żaden sposób przyspieszone. Tancerki poruszają się 'na żywo'dokładnie w takim tempie w jakim widizie je na video
.

Best Unknown Artist (and his crew)

Willdabeast czyli tancerz i choreograf na którego trafiłem zupełnie przypadkiem, o którym - jestem pewien - w Polandii mało kto słyszał. Może jego czas nadejdzie bo jest ciekawy. Pojawia się w tym rankingu w jeszcze jednej kategorii.
 

Best Rookie

Chciałem napisać best new artist, ale jeszcze za wcześnie na takie miano:) Jednak Kazik to zdecydowanie najciekawszy moim zdaniem 'debiut' tego roku. I to od razu z kopyta bo nowe nagrywki powstają praktycznie co miesiąc. Szczególne propsy za Linkin Park Bleed it Out i 3OH!3 I Can't Do It Alone.

Best Showcase

Najlepszy showcase, czyli podsumowanie objazdowych warsztatów po Polsce realizowanych przez Simbę i Anitkę z FP2.


2Hot4 Youtube Video

Choreografia Radzi z FP2 wraz z dziewczynami z tej samej grupy. Jednym słowem: ogień!  Nie zdziwiłbym się  jeśli youtube pewnego pięknego dnia zdjął to video z netu za R-rated content :)


Most Interesting (Non)Dance Event

Pokaz mody Fashionable East przygotowany przez Fair Play Crew. jeśli o mnie chodzi to to może być benchmark jak przygotowywać ciekawe i nieszablonowe pokazy mody. Drugi najciekawszy pokaz modowy łączący się z tańcem to oczywiście Kazaky Boys ze wschodu, ale raz, że tamten pokaz był w 2011 a dwa - czuł bym się niekomfortowo wrzucając link z chłopami na obcasach i w leginsach.
 

Best (Whole) Song Video

Naciągana kategoria wiem :) ale musiałem ten klip umieścić. Na początku chciałem to nazwać ;Best girls-only video' ale później zauważyłem, że przecież pojawia się tam też Lee Daniel i Leeroy, a później jeszcze kilku chłopów. Nazwałem więc kategorię whole song, bo Candace Brown przygotowała ten projekt do calutkiej piosenki Biranny Perry pt. Marylin Monroe.
 


Most Entertaining Choreo

Czyli video, którego nie oglądałem z zachwytem, ale raczej z uśmiechem, które dostarczyło mi rozrywki ze względu na swój śmieszny i pozytywny klimat. Ponownie Willdabeast tym razem wraz z Kenyą Clay.
 


Hottest Video

To video jest gorące ale w zupełnie inny sposób niż można się tego domyślać. Parris Goebel rozpala zmysły swoim wolnym tempem, niespodziewanymi zmianami, kolorystyką no i przede wszystkim mimiką tancerek :)
 


Best Dance Initiative

Zdecydowanie najlepszy w tym roku pomysł i jedna z najlepszych inicjatyw tanecznych w historii zaproponowana przez FNF. New Generation czyli projekt taneczny łączący tancerzy z różnych stron Polski, którzy zebrali się razem w Stolicy aby nagrać to oto wideo. Wow!
 


Best House Choreo / Best Footwork Choreo

Specjalnie podkreślam w tej kategorii słowo choreo. Wiem, że królami footworków są tancerze house tańczący freestyle, ale ta choreografia do mnie trafiła od pierwszego wejrzenia. Plus propsy dla Lyle'a Beniga za wykorzystanie właśnie footworku i house w swojje choreografii. Rok 2012 upłynął pod znakiem Swagu. Tym fajniej, że Lyle pokazuje 'coś innego', nie mainstreamowego.


Best Nonlinear Choreo

Czyli video z nieliniowym scenariuszem. Fajne jest to, że oglądając klip taneczny można oglądać go znowu i znowu i co chwila odnajdować nowe smaczki. Najlepszym przykładem jest to właśnie video Lando Willkinsa, w którym nic nie dzieje się przypadkiem. No dobra, ten samochód co przejeżdża po lewej jest raczey przypadkiem ;) reszta jest już zaplanowana.


Best Edited Video

Najlepszy montaż. Taneczne video, które spokojnie mogłoby robić za teledysk. A nawet dobitniej - widziałem w tym roku wiele teledysków, które nie umywały się do produkcji Agnieszki Ucińskiej, Artura Frontczaka (który z kolei stworzył również choreografię i zatańczył w tym video) oraz Janka Gazickiego.

Best SWAG Video

No tak. W tym roku wszystko było albo Swag albo Fuck Swag. W zależności czy jesteś non-konformistą czy NON-non-konformistą ;) Najbardziej swagowy videoclip to moim zdaniem Andye J. i jej choreografia do klasycznego kawałka Jaya-Z - U Don't Know.


Most Disturbing Video

Niepokojące video. Kurcze Ellen Kim... wow. Skąd ona się wzięła. Tak miesza, tak wymyśla, tak zmienia. Druga Parris Goebel. To video szczególnie mi się podoba bo zupełnie nie spodziewałem się tego po artystce, która raczej kojarzy mi się z new age i hiphopikiem niż czymś tak... dziwnym. Okej, ruchy wciąż są new age'owe, ale ekspresja i klimat wywołują ciarki.


Most Amazing Choreo

Najbardziej spektakularne i jak podejrzewam piekielnie trudne choreo autorstwa Bzygi FPC, który wykonuje je wraz z Kamą i Dangolem z FP2. Cała masa smaczków w choreografii.

Most Sensual Video

2Hot4TV Video, Hottest video, Most Sensual video... no dobra, widać, że ten ranking przygotowywany jest przez chłopa:) nic nie poradzę. Tak jak wspomniałem ranking jest subiektywny i te nagrywki najbardziej mnie poruszyły w tym roku, a to na którą część mojego psychę oddziaływały to już inna sprawa. Obejrzyjcie Ellen Kim, Koharu Sugawarę i Ami Saitohi w tym video i zdecydujcie sami czy się ze mną zgadzacie czy nie :)

 ...a ja idę na szluga.


 

czwartek, 29 września 2011

FNF Summer Intensive - Taneczna inwazja z Los Angeles

Summer Intensive = Tony Czar
Hey, hey Toney… to pierwsze co przychodzi mi do głowy kiedy myślę o FNF Summer Dance Intensive, którego tegoroczna edycja dobiegła już końca. Choć choreografów na letnich warsztatach w Darłówku było co niemiara, zjechali się bowiem najlepsi tancerze zajmujący się szeroko rozumianym hiphopem, czy też LA Syle’m z naszego kraju, ale także z Rosji, Niemiec czyWielkiej Brytanii to i tak najważniejszą jak dla mnie postacią Summera, rok w rok pozostaje Tony Czar. Swietnie tańczyło mi się w tym roku na zajęciach Lee Daniela, niezwykle ciekawy ruch pokazali Jun Quemado i Miguel Antonio, prestiż wydarzenia podwyższał swoim nazwiskiem obecny choreograf Britney Spears – Kevin Maher, a Erica Sobol jak co roku wywoływała wśród tancerzy emocjonalne burze swoimi choreografiami, mimo to i tak najbardziej utkwiły mi w pamięci każde z zajęć Tonego. O Tonym Czarze, szerzej przeczytać możecie w tym numerze w artykule Maćka Cieleckiego, który niczym Lary King przepytał go dokładnie z całego życiorysu. Odsyłam więc kilka stron wcześniej w celu dowiedzenia się o kim mowa. Ja skupię się z kolei na Tonym na Summerze i tym co w tym roku przekazał polskim tancerzom.

They’re doing choreograpy…
Zabierając się do tego artykułu sięgnąłem wpierw do archiwalnych wpisów na moim tanecznym blogu www.sneakersandpointes.blogspot.com, żeby przypomnieć sobie, jakie miałem odczucia po letnich warsztatowych wojażach w 2010. Przypomniałem więc sobie, że zeszłoroczny FNF Summer Intensive zainspirował mnie do napisania artykułu Words of Wisdom: Czyli złote myśli choreografów, który to w dwóch częściach opublikowany został w Trendy Magazynie 11-12/2010. Wskazówki tam zebrane, w dużej mierze spisane były właśnie na bazie słów Tonego, który już w zeszłym roku celnie, acz z sympatią wytykał błędy i niedociągnięcia polskiej sceny tanecznej. Tak też było w tym roku. O ile poprzednio, główny wykład odbył się wśród tancerzy z grup zaawansowanej, kiedy to głównym zarzutem było ‘execution’ czyli wykonanie, ‘wytańczenie’ choreografii na pół gwizdka, o tyle w tym roku tyrada Tonego skierowana była do grupy średnio-zaawansowanej. Nie miało to jednak większego znaczenia, bo słowa były uniwersalne i każdy z uczestników obozu mógł w mniejszym lub większym stopniu odnieść je do siebie. Pierwsze co przyszło mi do głowy po wypowiedzi Tonego to piosenka Danny’ego Kaye’a z musicalu White Christmas z 1954 roku zatytułowana Choreography. OK., OK., piosenkę znam wprawdzie z amerykańskiej edycji So You Think You Can Dance i wykonania Kathryn McCormick i Nathana Trasorasa w piątym sezonie programu, ale wypada przytoczyć pierwotne źródło, nie prawdaż? Tekst piosenki leciał jak niżej:

One and all they're not chancing
What we used to call dancing
They're busy doing choreography
One and all keep us guessing
What the heck they're expressing
Instead of dance it's choreography!



W ustach Tonego słowa te brzmiały nieco mniej melodyjnie: I know Poland for great choreography dancers, I want to come here one day and say I know Poland for great freestyle dancers as well. Innymi słowy o ile w choreografiach radzimy już sobie całkiem nieźle, o tyle w umiejętnościach swobodnej interpretacji muzyki wciąż kulejemy. I fakt, widać to najlepiej na sali kiedy choreograf włącza muzykę, do której przygotowana jest choreografia, a ¾ sali stoi przed lustrami wpatrując się w siebie zmrużonymi oczyma, oczekując na konkretny bit, lub słowo które uwolni je z dziwacznego bezruchu. Polska nie umie freestyle’ować – it’s a fact. Okej, nie twierdzę, że w ogóle nie posiadamy dobrych freestylerów. Uliczne koty, dla których hiphop równa się popping, locking i bboing, potrafią faktycznie ruszać się do wszystkiego i umiejętnie interpretują muzykę street style’owymi ruchami. Jednak takich tancerzy w porównaniu do Francji – europejskiej stolicy tańca ulicznego jest w naszym kraju niestety garstka, a tancerze, których główną domeną jest LA Style, New Age, New Style, czy jak zwał tak zwał, niestety często w tej kwestii zawodzą. Na swoje usprawiedliwienie możemy spojrzeć wstecz i porównać naszą historie i tradycje taneczne, w których moim zdaniem możemy doszukiwać się naszej freestyle’owej abnegacji. Nie da się ukryć, że taniec hiphop, który wywodzi się w klubów i ulic NYC i LA, stworzony przez czarnoskórych mieszkańców USA ma znamiona tańca plemiennego. Od zawsze istotna była w nim rywalizacja (battelki) i chęci pokazania swoich tanecznych umiejętności drugiej osobie. W Stanach hiphop social dance’s od zawsze były uskuteczniane na klubowych parkietach. Ktoś wymyślił jakiś krok, a jeśli przypadł do gustu pozostałym był kopiowany, rozwijany i uskuteczniany w kolejnych klubach USA. Tak było z funk styles, tak jest i teraz. Co roku pojawia się coś nowego co ludzie podchwytują i wykonują samodzielnie. Hitem tego roku jest dougie, w zeszłych latach był jerk itp. Dzięki temu każdy amerykański klubowicz, ma już jakąś bazę, którą może następnie dowolnie modyfikować według potrzeb. A jak w Polsce? Kurcze, nasze tradycyjne tańce – mazur, obrek, czy krakowiak raczej nie nadają się na klubowe parkiety. Od zawsze dominował więc taniec z nóżki na nóżkę, lub po zwiększonej dawce alkoholu coś na kształt tańca świętego Wita. Klubowe inspiracje w kraju nad Wisłą przez lata czerpane nie z klubów USA, lecz z teledysków Macaren’y czy kilku lekcji towarzyskiego wziętych w podstawówce. Taki mix raczej nie mógł przynieść nic dobrego. Z biegiem lat sytuacja na szczęście ulegała zmianie i w klubach można dziś spotkać coraz więcej ludzi, którzy… uwaga, uwaga – rzeczywiście lubią tańczyć i potrafią się ruszać! Kiedyś, przynajmniej z moich obserwacji, było to zjawisko raczej rzadkie.
OK., skleciłem więc piękną wymówkę dla naszego dyletanctwa i pogłaskałem się powyższym akapitem po główce, pora jednak zabrać się do roboty, i poprawić obecny stan rzeczy. Aby umieć się ruszać do muzyki, trzeba zacząć od zwiększenia zakresu swoich ruchów, a aby zwiększyć ich zakres jak i możliwości ciała trzeba wrócić do podstaw hiphopu czyli do izolacji, do groove’u, do bounce’u. Tony nie rzucając słów na wiatr, poprowadził więc lekcję rezygnując z kolejnej wypasionej choreografii, a skupiając się na równoczesnych izolacjach, różnych partii mięśni, na umiejętnym wykonaniu dougie, a na koniec na mini battelce freestyle’owej. Myślę, że nie tylko dla mnie było to sporym zaskoczeniem, że tancerz z Los Angeles, którym często stare koty zarzucają zatracenie ducha hiphopu, koncentruje się własnie na freestyle’u i battelkach. Kurcze, myślę, że nie byłoby złym pomysłem, gdyby zajęcia z ‘foundations’ czyli bazowych hiphopowych ruchów i izolacji weszły na stałe do grafiku zajęć każdego polskiego tancerza LA Style. Można wprawdzie powiedzieć, że każdy z nas może to robić samemu przed lustrem, lub w klubie. Jasne, że tak, ale ilu to robi? Tancerze zajmujący się baletem, przynajmniej połowę swoich treningów spędzają zamiatając podłogę przy drążku wykonując setki battement tendus i czy poszerza w nieskończoność demi plié i grande plié. Czemu więc tancerze hiphopowi nie mogą także zając się ćwiczeniem techniki? Hm… jestem ciekawy jakie będą uwagi Tonego w przyszłym roku i czy weźmiemy sobie do serca jego wskazówki z tego lata. Czy zrobimy postęp i czy pozycja Polskich tancerzy na mapie Europy będzie się dalej umacniać? Przekonamy się za rok.

FNF Summer = Błażej Szychowski

Na koniec muszę dodać jeszcze zdanie na temat Błażeja Szychowskiego, przy którym to właśnie tak naprawdę powinien pojawić się znak równości z Summer Intensive. Bez niego powiem coroczna inwazja choreografów z LA nie miała by miejsca, a scena taneczna w Polsce nie rozwijałaby się w takim tempie, w jakim się rozwija. Jestem pod ogromnym wrażeniem rozwoju każdych kolejnych warsztatów markowanych znakiem FNF. Stawiam perły przeciw orzechom, że w nadchodzącym sezonie usłyszymy jeszcze nie raz o tancerzach z FNF, jak i o samym Błażeju Szychowskim. Monopol na polskiej scenie tańca komercyjnego właśnie zostaje przełamany, a na rynku pojawia się nowy gracz, który ma dużą szansę na dorównanie tanecznemu potentatowi Agustinowi Egurrola.

Słownik:

Danny Kaye (albo David Daniel Kaminsky; 18.01.1913 –3.03.1987) amerykański aktor, tancerz i piosenkarz i komik znany z licznych ról musicalowych.
Dougie – ruch oryginalnie zainspirowany rapperem o ksywce Doug E Fresh, który w jednym z teledysków wykonywał ruch zaczesywania głowy ręką od przodu do tyłu. W ubiegłym roku w klubach w Texasie pojawił się taniec Dallas boogie, który następnie zmodyfikowany został w dougie ponieważ charakterystyczny ruch Doug E Fresha został dodany do tego kroku.
Lary King – jeden z najbardziej znanych amerykańskich dziennikarzy, który w swej karierze przeprowadził ponad 40 tysięcy wywiadów.



poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Mr Wiggles i historia hiphopu na festiwalu MTV Gdańsk Dźwiga Muzę

Tempo publikacji postów i artykułów na blogu w ostatnim czasie nieco spadło, jest to bowiem spowodowane moimi licznymi wojażami warsztatowo-festiwalowymi (Yay!) Zaledwie wczoraj wróciłem z SDA Summer Camp z Darłówka, na które jechałem prosto z Fair Play Dance Camp, z mojego rodzinnego Krakowa. Chwilę wcześniej gościłem w Trójmieście na festiwalu tanecznym MTV Gdańsk Dźwiga Muzę. O wszystkich tych wydarzeniach z czasem na pewno napiszę szerzej. Posłałem już do redakcji Trendów obszerną relację z Gdańska więc, za jakiś miesiąc po publikacji w magazynie papierowym zapewne opublikuję ją na blogu. Już teraz z kolei na blogu umieszczam to czego w artykule w magazynie papierowym wstawić niestety się nie da - mianowicie nagranie podczas, którego Mr Wiggles opowiada o historii hiphopu, oraz odpowiada na pytania uczestników warsztatów (w tym również moje:)) Zapytałem się go o kwestię, którą niejednokrotnie poruszałem już na blogu - rozdział pomiędzy hiphopem, a tak zwanym LA Style. Przekonajcie się sami jaką jeden z prekursorów dzisiejszego hiphopu ma na ten temat opinię. Zanim odpalicie video upewnijcie się, że wiecie kim jest Mr Wiggles, bo jest to wiedza podstawowa, którą każdy tańczący i interesujący się street stylem powinien posiadać.

Dodam jeszcze, że poniższe nagranie podzieliłem na dwie części (trwa ponad dwadzieścia minut) i wzbogaciłem i adnotacje linkujące do innych materiałów, więc sprawdźcie czy nie macie ich wyłączonych w ustawieniach. Tyle na dziś, zachęcam was gorąco do zagłębienia się w historię hiphopu z Mr Wigglesem i do poszerzania swojej wiedzy na temat tych gatunków tańca, które najbardziej kochacie.






poniedziałek, 6 czerwca 2011

Hiphop - prawdy uniwersalne prosto z So Real Cru

Ostatnio żeglując po internecie przeglądając kolejne choregorafie, showcase'y i nagrywki taneczne wpadł mi w oko jeden materiał z sidziby So Real Cru - czarnych koni  drugiej edycji amerykańskiego programu America's Best Dance Crew. Siedziby swoją drogą imponującej, będącej marzeniem niejednego tancerza i choreografa w naszym kraju. Swoją drogą gdyby wygranie (albo jak w przypadku So Real Cru zdobycie drugiego miejsca) pozwalało u nas na otwarcie takiego studio to byłoby coś... ale zejdźmy na ziemię i wróćmy do tematu.

Nagrywka, którą prezentuję wam poniżej to warsztaty prowadzone przez Lindsey Blaufarb i Rino Nakasone z grupy Beat Freaks. To co mnie tknęło, to te prawdy uniwersalne, które tancerze z więszkym stażem przekazują uporczywie swoim uczniom. Te same, które słyszy się od dobrych szkoleniowców w Polsce, te same o których wspominał Keone Madrid i Mari Martin podczas swojego ostatniego pobytu w Polsce. Po co więc wklejam kolejny raz to samo? Bo warto sobie o tym przypominać. Bo usłyszę to tysiąc razy, a za tysiąc pierwszym w końcu powiem sobie 'achaaaaa, czyli, że taaaaak?' w końcu mieląc słowa w swojej głowie i przekazując je do reszty ciała:)
Polecam te urywki wywiadu, szczególnie, że na końcu w ramach bonusu zobaczycie dwie niezłe choreografie dwóch So Real chicks. Pierwsza szczególnie przypadła mi do gustu bo uwielbiam taki zadziorny i niepokorny styl u tańczących dziewczyn:D



Knowing where the step comes from, and just doing a step are two completely different things.

All the party dances... that's hiphop, that's where hiphop comes from.

It's like the house, if it doesn't have foundations it's gonna fall down.




Beat Freaks

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Bye Bye FNF Summer Dance Intensive... ?

 FNF SDI 2010
SDI 2011 ...???
Wolałbym rozpocząć rok od bardziej optymistycznego posta, ale co zrobić. Wszystko wskazuje na to, że najbardziej znane i popularne warsztaty taneczne FNF Summer Dance Intensive stoją pod znakiem zapytania, a wraz z nimi inne warsztaty organizowane przez FNF. Na oficjalnej stronie FNFów niedawno pojawiła się niepokojąca informacja:

Uprzejmie informujemy ze w związku z wprowadzeniem nowych przepisów podatkowych na rok 2011 i narzuceniem na wszelkie warsztaty taneczne podatku vat 23%, warsztaty FNF (SDI i Tricky L.A) w roku 2011 pozostaja pod znakiem zapytania. Oświadczamy tez ze Winter Dance Intensive 2011 będą ostatnimi miedzynarodowymi warsztatami tanecznymi organizowanymi przez firme Fresh N Funky Błażej Szychowski.

Bardzo możliwe, że w ślad za nimi wkrótce pójdą również Fair Play'e, Street Dance Academy z Wrocławia i inne szkoły i kluby taneczne organizujące warsztaty z zagranicznymi choreografami. Ale dlaczego tak jest i o co dokładnie chodzi? Otóż niestety z Nowym Rokiem i z nowymi planami budżetowymi, Sejm wprowadził nowe stawki vat na produkty i usługi. W przypadku imprez takich jak warsztaty taneczne cena w 2011 powiększona zostaje o 23 procentowy podatek. Te 23% dopłacić musi organizator z własnej kieszeni, a co za tym idzie, finalnie uczestnik warsztatów, płacąc za kurs 23% więcej. Tancerze w naszym kraju to najczęściej młodzi 'konsumenci', a ich wypłacalność opiera się w dużej mierze na dobrej woli rodziców. Więc jeśli Ci usłyszą, że i tak niemałe już koszty przeznaczone na pasję wrasta o kolejne setki PLNów, ich reakcja będzie łatwa do przewidzenia. Cóż, znak zapytania na plakacie reklamującym poprzednią edycję Summera nabiera dziś zupełnie innego znaczenia... Pozostaje mieć nadzieję, że założyciel FNFów Blazee i inni organizatorzy warsztatów tanecznych, w myśl hasła 'Polak potrafi' wpadną na jakiś pomysł, dzięki któremu dalej będziemy mogli korzystać z nauczania tancerzy z Los Angeles bez większego uszczerbku na domowych finansach...

... okej, okej, jak zwykle mam swoją 'dobrą radę' na każdą sytuację i jak zwykle nie zawaham się jej przedstawić;) Z nowych ustaleń wynika, że są jednak szkolenia, których 23% vat nie dotknie. W przypadku wszelkich kursów językowych wszystko zostaje po staremu.

Może więc zamiast Dance Intensive, zorganizować szkolenie FNF Summer English Intensive?:)

- Dear Mr Tony Czar, teach us how to dance!
- Alright guys, but first let's practice some English! How about somebody tell me how do we spell the word 'c-h-o-r-e-o-g-r-a-p-h-y'?

Mr Clever

Tak czy siak musi znaleźć się jakieś rozwiązanie tego problemu, bo jestem pewien, że setki miłośników tańca nie wyobrażają już sobie lata bez 'Summera' i na wiadomość o pożegnaniu na dobre Tonego Czara, Erici Sobol czy Lee Daniela, zareagują protestem, lamentem i strajkiem okupacyjnym bądź głodowym. 

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Tricky LA, Tricky WWA, Tricky KRK...

Warsztaty, warsztaty, warsztaty... chwilę już nie pisałem żadnych relacji ani zapowiedzi ciekawych wydarzeń. A ostatnie dwa weekendy spędziłem przecież na warsztatach i to nie byle jakich:

FNF Tricky LA
FNF Tricky LA 2010
W zeszłym tygodniu usilnie zastanawiałem się jakby tu uchwycić dwie sroki za ogon jeden i nawet jako tako udało mi się tego dokonać. Zależało mi bardzo, żeby wybrać się na Tricky LA do Warszawy i poczuć przedsmak FNF Winter Dance Intensive, tudzież sięgnąć wspomnieniami do FNF Summer Dance Intensive, jak kto woli. Zależało mi też na warsztatach z Marcinem Krajewskim w Krakowie, tancerzem popularnym z roli Mirona w serialu Tancerze, choć o niebo ważniejszym osiągnięciem w jego karierze była zapewne rola Pierwszego Solisty Teatru Opery Narodowej w Warszawie i Pierwszego Solisty Opery Narodowej w Mexico City i Baletu w Monterrey. Chciałem być na tych warsztatach także po to, aby podszkolić nieco swój warsztat, ale chyba bardziej po to aby zobaczyć na żywo jego umiejętności. Ale po kolei...

Tricky LA:


Sohey Sugihara
Hey, hey Sohey!
Na organizowanych już kolejny raz dwudniowych zimowych warsztatach FNF tym razem zaproszeni zostali Tony Czar i Sohey Sugihara. Tonego miałem już szansę spotkać na Summerze, Soheya znałem jedynie z Youtube, i z jego charakterystycznego sposobu wywijania blond brzywą. Tony jak zwykle pozytywny, profesjonalny, innowacyjny i dający masę cennych uwag nawet podczas jednych ledwie zajęć, jakie miałem okazję u niego odbyć. To co osobiście uznałem za najważniejsze to rozróżnianie energii w choreografii i dopasowanie jej do charakteru muzyki, do której się tańczy. Nie można całej piosenki przetańczyć na takiej samej mocy bo widz w pewnym momencie będzie miał przesyt. Należy dawkować napięcie, zmieniać energię, tempo, siłę uderzeń itp. Tak jak z filmami, komedie nie są przez całe 90 minut śmieszne, a horrory nie szargają nerwów widza bez przerwy przez cały seans. Wiem, to jest oczywiste i brzmi jak banał jak się o tym słucha, ale wbrew pozorom, nie jest już tak oczywiste kiedy tańczy się samemu.
A jak u Sohey'a? U niego też miałem możliwość skorzystania z jednej ledwie lekcji, żeby nie spóźnić się na pociąg powrotny do Krakowa. Młody Amerykanin urodzony na Hokkaido zrobił na wszystkich ogromnie pozytywne wrażenie, już samą swą osobowością. Chłopak emanował bez przerwy niesamowicie pozytywną energią, wyglądając przy tym jak postać wyjęta z mangowej kreskówki. Brakowało mi jedynie tego, żeby co jakiś czas do słów, które wypowiadał wtrącił jakieś 'Yatta, Yatta!'. Plusem jego zajęć było na pewno to, że zaoferował nam coś zupełnie nowego (przynajmniej dla mnie). Układ w klimacie, w którym rzadko mam okazję tańczyć. Kroki i charakter ruchu był mi dość obcy przez co wydaje mi się, że i z tych zajęć udało mi się wynieść coś nowego.
A po Soheyu pędęm na Dworzec Centralny. W 30 minut udało mi się dostać na peron i 'wsiąść do pociągu, (nie) byle jakiego', bo całkiem komfortowego i z pełni zaplanowaną destynacją.

Dnia następnego przyszedł czas na zajęcia z Marcinem Krajewskim.


Warsztaty z Marcinem Krajewskim


Baletnik Marcin Krajewski
Z cyklu 'przełamywanie stereotypów' - współczesny solista baletowy -  Marcin Krajewski.
To już totalnie inna bajka, inny klimat, inni ludzie. Z hiphopu, z LA Style'u trzeba było przerzucić się na klasykę i to w czystej formie. Pierwsze pół godziny ćwiczeń przy drążku, które tylko ćwiczeniami przy drążku się nazywały, bo w sali zabrakło niestety tego podstawowego narzędzia kaźni wszystkich baletnic. Trzeba było więc poradzić sobie z wykorzystaniem ścian i parapetów. Później ćwiczenia na środku, szukanie pionu, piruety, fouette (sic!). To ostatnie było już mocno na wyrost, bo większość grupy nie była w stanie zakręcić jednego czystego piruetu. Szkoda, że nie wprowadzono poziomów zaawansowania, bo jedna jedyna baletnica, która była na tych zajęciach mogła poczuć się trochę niewytańczona, natomiast ludzie, którzy z tańcem mieli do czynienia tyle ile wynieśli z serialu na TVP2, po powrocie do domu mogli wpaść w stan niekontrolowanego walenia głową o ścianę. Ja chyba uplasowałbym się gdzieś pośrodku. Ale tak jak wspominałem, szedłem na te warsztaty, żeby obejrzeć na żywo jak wyglądają skoki do sufitu i jak kręci się po 10 piruetów i było mi to dane. Tak, wiem, jeśli chcę zobaczyć taniec, powinienem iść na spektakl, nie na warsztaty. Spoko, jeśli tylko w Krakowie będzie możliwość zobaczenia takich tancerzy na scenie częściej, pierwszy ustawiał się będę w kolejce do kasy. Ale jeśli póki co przyjeżdżają głównie na warsztaty to warsztaty takie wykorzystuję również w charakterze widza:)


I tak oto wyglądał zeszły warsztatowy weekend. Ten z kolei spędziłem pod znakiem Polskiego Teatru Tańca i spektaklu Ohada Naharina pt. Minus 2 oraz warsztatów z Poppingu, które poprowadził Bienio wielokrotny laureat i uczestnik zawodów streetdance'owych. Czyli jak zwykle bardzo różnorodne, ale bardzo taneczne klimaty:) W tym tygodniu postaram się napisać parę słów na temat tego spektaklu bo zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie i zaskoczył kilkoma niespodziewanymi pomysłami.

Na sam koniec wklejam jeszcze po filmiku z każdym ze wspomnianych wyżej tancerzy, żebyście mogli zobaczyć ich w akcji.

Tony Czar - Rabbit Heart



Kyle Hanagami & Sohey Sugihara - Operate



Marcin Krajewski - Les Bourgeois

wtorek, 5 października 2010

Did Step Up 3D keep up with the previous parts?

Some time ago I published on this blog my review of Step Up 3D in polish. It can be found here. I decided to put it once again in English as a new post now. Enjoy!
Step Up 3D Poster
Banner advertising  Step Up 3D movie in US 
Before I’ll start with the review of Step Up 3D the movie (or any other Step Up clone) we need to keep one thing in mind. It is not a normal movie. It is not a movie for an ordinary popcorn eater. It is not a movie for a cinema connoisseur as well. It is a movie about the dance, for people who love the dance. Nothing more, nothing less. Well, OK, maybe a little bit more – in this case I mean street style dance lovers more than dance enthusiasts in general. Those who are into modern, ballet or contemporary may be quite harsh to this flick and will dismiss it at hello, not understanding what’s all this fuss about.

Keeping in mind what’s above, I wanna move on to movie summary, not wasting time on things like so-obvious-that-it-hurts script and cheesy dialogues. Tough, not the dialogues and not the script are the reason for a viewer to visit a cinema. We go to the movies (at least those aware viewers, and not those taken to the cinema by force by their better halves). To see the dance in an XXL package and executed in breathtaking, mind blowing way. And those requirements the movie fulfills in 100%. But what new will we see in Step Up 3D that we haven’t seen before? Is there anything that the previous parts did not show? Will there be anything more, apart from third dimension, which is slowly getting a standard in youngster movies? We sure will. The movie is full of amazing and unreal (yep, from time to time too unreal) dance scenes, and numbers of tasteful pieces, which targeted viewer will absorb with arms wide open. Battles are boosted to maximum with all the Hi Tec Visual tricks. All the sceneries – club dancefloor, training rooms and loft where dancers live, look like locations from young dancer dreams. An acrobatics room, a roof space for the parkour, may cause dreamy gasp. Music wall, built from dozens of various ghetto blasters is just the best sound system ever made. Other thing is, how would that invention work, but let’s not be nitpick. Step Up is in the end a dance fairy tale movie. Precisely. And as the previous flicks where slightly realistic, the new one is a mix of martial arts movie with science fiction production. It’s kind of like, what would happen, if you take ‘Crouching Tiger, Hidden Dragon’ and ‘Star Wars: Attack of the Clones’ and tell the main characters to dance to phat beats of Flo’Rida and Swizz Beatz. I don’t really know what was that for. The abilities of the dancers are astonishing enough, and they don’t really need to be mastered so the dancers will jump one-handedly on public toilet sinks (yeah, right!). This, I guess, is a small gift for all those guys, who were forced to go to this movie by their girlfriends. She’ll enjoy the dancing scenes, while he will focus on dance battles, straight from console fighting games. This however, is not the end of all the attractions. I personally, enjoyed the most two movie tasteful bites. First, would be the wall of sneakers. Goddamit! For sneaker freaks, like me, hundreds of unique Dunks, Superstars, Jordans, or Air Force One’s in one place is a pure madness. Producers knew what they do. Nike knew as well, placing their shoes in first and last scene of the movie. On the other hand I wonder how much did Nike pay, so the most desirable shoes of the movie were Dunks and not Adidas. Just a marketing digression. Second scene, for which the producers should get a big round of applause, was a reference to classical musicals with Fred Astaire, Gene Kelly and Debbie Reynolds. Scene where Moose and Camille walk down the street dancing, is a remake of a scene from Roberta – 1935 musical(!), where Fred Astaire and Ginger Rogers did the step to a song ‘I won’t dance’. In Step Up 3D the song version is slightly refreshed by group District 78. It was a really smart and thoughtful accent to place that scene in a movie, cause it may educate the youths that the dance did not come up suddenly in shows like You Can Dance or Dancing with the Stars and has even longer history then oldschool Dirty Dancing or archaic Saturday Night Fever.

To sum up, this movie is perfect for very narrow and specific group of people that know why they wanna see it. A group which will not grumble about plastic main character looking like foiled Action Man from a Toys’r’Us shelf. They will appreciate tough the presence of Twitch from SYTYCD season 4 and Legacy from season 6. They won’t debate on logics of the movie and wonder how the hell did the main character never met his best friends sister. They will, however, be amazed by the dance rivalry of the two top competitors. If you’re planning to see this movie deliberately, you will like it for sure. If you’re gonna see it by accident, or because you have to, better grab a big popcorn box or focus on your partner because this movie will not find a place on your Top Ten list.

sikorson

wtorek, 17 sierpnia 2010

Czy Step Up 3D dotrzymał kroku poprzednikom?

If you would like to read this review in english please go here. Enjoy!
Step Up 3D Poster
Zanim zacznie się wystawiać ocenę filmowi Step Up 3D (lub każdemu innemu klonowi Step up’a, których powstało już całkiem sporo) trzeba wziąć jedną poprawkę. To nie jest normalny film. To nie jest film dla przeciętnego zjadacza popcornu. Nie jest to też film dla konesera kina. To jest film o tańcu, dla osób, które taniec kochają. Nic więcej, nic mniej. OK., może jeszcze trochę więcej - chodzi dokładnie o miłośników hiphopu i to bardziej tego komercyjnego tudzież LA Style’owego, niż fanów lockingu czy poppingu. Zwolennicy modernu, klasyki czy tańca współczesnego raczej potraktują ten film surowo i obejdą go szerokim łukiem wraz z innymi przeciętnymi widzami, nie rozumiejącymi skąd wokół filmu cały ten hype.

Mając na uwadze powyższe, można przejść do podsumowania filmu, nie rozdrabniając się już wtedy na prostej jak budowa cepa fabule, i ckliwych dialogach (najbardziej pasuje mi tu angielskie słowo cheesy, dla którego nie mogę niestety znaleźć idealnego odpowiednika). Nie dialogi i nie fabuła są wartością tego filmu i nie na dialogi i fabułę widz idzie do kina. Do kina idziemy po to (przynajmniej Ci świadomi widzowie, nie zaciągnięci na siłę przez swoją drugą połówkę) aby zobaczyć taniec w dawce XXL i w wykonaniu powodującym niekontrolowany opad szczęki. I te wymogi film spełnia w 100%. Ale co nowego zobaczymy w Step Up 3D czego nie widzieliśmy już wcześniej? Czy jest jeszcze coś czego nie pokazały poprzednie części? Czy poza trójwymiarowością, którą zdradza już literka Dy przy cyferce 3 pojawi się coś jeszcze? Oczywiście, że tak. Film pełen jest niesamowitych i nierealnych (tak, tak, momentami niestety zbyt nierealnych) scen tanecznych, oraz różnego rodzaju smaczków, które docelowy odbiorca przyjmie z otwartymi ramionami. Battelki zostały podrasowane (czasem przerysowane) do granic możliwości. Wszystkie scenerie – klubowy parkiet, sale do ćwiczeń, loft w którym tancerze mieszkają wyglądają jak pomieszczenia, ze snów młodego tancerza. Sala do ćwiczenia akrobacji i poddasze do parkoura może wywołać rozmarzone westchnienie. Ściana grająca stworzona z dziesiątek najróżniejszych boomboxów to po prostu najlepszy system grający wszechczasów. Inna sprawa, w jaki sposób miałoby to niby grać, ale nie będę się czepiał. Step up to w końcu taneczna bajka. No właśnie. O ile poprzednie części ocierały się jeszcze o realizm, o tyle ta część przypomina mi już nieco połączenie filmów kung fu z produkcjami science fiction. Trochę jakby zmontować ‘Przyczajonego Tygrysa i Ukrytego Smoka’ z ‘Atakiem Klonów’ i kazać wszystkim bohaterom tańczyć do tłustych bitów Flo Ride’y i Swizz Beatza. Nie wiem za bardzo po co to. Przecież umiejętności tancerzy w tym filmie są już na tyle kosmiczne, że nie trzeba przyspieszać ich ruchów, dopieszczać ich komputerowo i kazać podskakiwać na jednej ręce po umywalkach w publicznych toaletach(yeah, right!). To chyba krok w stronę chłopaków, których dziewczyny zaciągnęły siłą na ten film. Dla każdego coś miłego – ona poogląda sobie taniec, on walki taneczne rodem z konsolowych naparzanek.

Na tym liczba atrakcji się nie kończy. Mnie szczególnie przypadły do gustu dwa filmowe smaczki. Pierwszy to scena ze ścianą pełną sneakersów. Goddamit! Istny ołtarz. Dla sneaker freak’ów, do których chcąc nie chcąc się zaliczam, setki unikalnych Dunków, Superstarów, Jordanów czy Air Force One’ów w jednym miejscu to istne szaleństwo. Producenci wiedzieli co robią. Nike wiedział również umieszczając swoje buty w pierwszej i ostatniej scenie filmu. Swoją drogą, ciekawe ile zapłacili producentom za to, że te najbardziej pożądane buty filmu były właśnie Dunk’ami, a nie Adidasami. Ot, marketingowa dygresja. Druga scena, za którą producentom należą się wielkie brawa, była ukłonem w kierunku klasycznych musicali z Fred’em Astairem, Gene Kellym czy Debbie Reynolds. Scena w której Moose wraz z Camille przemieszcza się po ulicy tanecznym krokiem to remake sceny musicalu ‘Roberta’ z 1935 roku (!), w której to właśnie Fred Astaire stepował wraz z Ginger Rogers przy akompaniamencie orkiestry wykonującej piosenkę ‘I won’t dance’. W Step Up 3D wersja ta jest trochę unowocześniona przez grupę District 78. Jest to naprawdę miły i mądry akcent w filmie, bo może uświadomić młodym roztańczonym, że taniec nie pojawił się nagle po programie You Can Dance i Tańcu z Gwiazdami i sięga nawet dalej w przeszłość niż prastare Dirty Dancing i przedpotopowe Saturday Night Fever.

Podsumowując, film jest jak znalazł dla tej konkretnej grupy osób, które wiedzą po co chcą na niego iść. Grupy, która nie będzie się czepiać plastikowości głównego bohatera wyglądającego jak zafoliowany Action Man ze sklepowej półki. Będą za to ekscytować się obecnością Twitch’a z SYTYCD 4 i Legacy z edycji 6tej. Nie będą zastanawiać się nad logiką filmu i rozważać jakim cudem główny bohater nigdy nie widział na oczy siostry swojego najlepszego przyjaciela. Będą za to podziwiać scenę tanecznego starcia dwóch rywali. Jeśli wybierasz się na ten film świadomie, spodoba Ci się na pewno. Jeśli idziesz przypadkiem albo idziesz bo musisz, zaopatrz się w duże wiadro popcornu albo skup na partnerce bo film raczej nie trafi do twojej Top listy.

sikorson

niedziela, 15 sierpnia 2010

Gdzie tańczyć w sierpniu?

Sierpień już w połowie, ale jeszcze parę ciekawych rzeczy zdarzy się w tym miesiącu. Większość ofert krakowskich szkół tańca zdominowana jest teraz przez kursy tańca dla nowożeńców. Gdzieniegdzie odbywają się jednak warsztaty z innych styli tanecznych.

Warsztaty Flamenco z tancerką Rosą Olympią Estrellą odbędą się w szkole tańca La Pasión. Warsztaty rozpoczną się 23.08 i trwać będą do 29.08. Szczegółów dowiedzieć możecie się na stronie szkoły. Z kolei oficjalna strona tancerki z Grenandy znajduje się tu..

Miłośnicy Tanga potańczyć mogą co wtorek podczas Milongi organizowanej w klubie Masada przy ul. Skawińskiej 2. Milonga rozpoczyna się o godzinie 21.oo.

Warsztaty z bardzo specyficznej odmiany tańca współczesnego, mianowicie tańca butoh odbędą się 21 i 22.08 w Hurtowni Ruchu. Zanim jednak ktoś z was zdecyduje się na te warsztaty sugeruję poszukać trochę w necie na temat tego tańca. Jest on na tyle abstrakcyjny, że trudno przyrównać go do jakiejkolwiek innej znanej mi formy tańca... jeżeli w ogóle mogę nazwać go tańcem. Poszukajcie, a sami się przekonacie i wyrobicie własne zdanie. Zainteresowanych warsztatami odsyłam na stonę Hurtowni...

Zwolennikom LA Style, Dancehallu i Contemporary polecam warsztaty organizowane wspólnie przez Paulinę Kędzior i Alexa Palińskiego w dniach 28-31.08 w szkole tańca JDC przy Rynku Głównym 39. Strona warsztatów na FB znajduje się tu.

Warsztaty z Leszkiem Stankiem - byłym tancerzem Śląskiego Teatru Tańca, obecnie między innymi aktorem serialu Tancerze, odbędą się najprawdopodobniej 28.08 w szkole Sempre w Krakowie. Piszę najprawdopodobniej ponieważ oficjalna informacja nie jest jeszcze podana na stronie, dlatego jeśli jesteście zainteresowani warsztatami warto śledzić stronę szkoły.

Ostatnia i najciekawsza moim zdaniem propozycja sierpniowa to warsztaty owiane lekką tajemnicą bo tak na prawdę nie wiele o nich wiadomo. Pojawić się na nich mają między innymi Justyna Lichacy, Anna YouYa, czy Krzysztof Mazur ale czy do nich dojdzie i gdzie będą miały miejsce chyba tylko Bóg jeden wie. Warsztaty mają trwać od 23.08-27.08 i przez 5 dni odbyć się ma 20h tańca w technikach new style, commercial hip-hop, house, dancehall, wacking, voguing, locking i jazz. Jeśli chcecie poznać więcej szczegółów tych atrakcyjnych lecz słabo rozreklamowanych warsztatów skontaktujcie się z organizatorką.


Aktualizacja:
Warsztaty z Justyną Lichacy, YouYą i Krzysztofem Mazurem odbędą sie 23.08-27.08 na osiedlu podwawelskim ul. Komandosów 21
W godzinach od 10:00-14:30
Warsztaty z Leszkiem Stankiem dopiero we wrześniu.

czwartek, 22 lipca 2010

Tancerz doskonały... ?

Kolejna już lista mojego autorstwa (poprzednia w dość subiektywny sposób opisywała typy instruktorskie). Tym razem postanowiłem spisać umiejętności, które w moim mniemaniu tancerz doskonały powinien posiadać i cech, które wyróżniałyby go od tancerza dobrego. Zestawienie to podobnie jak poprzednie jest dość umowne i nie znajdziecie go zapewne w żadnym leksykonie tańca współczesnego. Nie jest to również checklista, którą kieruje się komisja egzaminacyjna przyjmując petenta do szkoły artystycznej bądź reżyser przyjmując tancerzy do swego spektaklu (swoją drogą jestem ciekaw, jak bardzo takie listy odbiegały by od tej przeze mnie przedstawionej…?).
Tancerz idealny 1
Attitude;)

Słuch:

Jedną z podstawowych i koniecznych cech dobrego tancerza jest umiejętność słuchania muzyki i słyszenia, tego co dla przeciętnego odbiorcy muzyki jest niesłyszalne, lub nieistotne. Słuch i muzykalność wydaje się być istotna w każdym gatunku tanecznym (...nawet w tańcu współczesnym, w którym wg niektórych muzyka nie tyle powinna wyznaczać kierunek tańca co po prostu ‘nie powinna przeszkadzać’. Słuch wydaje mi się jednak być kluczowy w przypadku takich stylów jak Hiphop Dance, New Age, LA style, Street Jazz (w którym choreografia wykonywana jest do beatu do słów piosenki lub do jednego i drugiego). Niesamowicie istotne jest aby tancerz słyszał kiedy wypowiadane jest dane słowo, któremu odpowiada specyficzny ruch, oraz w jakim tempie następują charakterystyczne uderzenia basu i perkusji aby jego ruch był zawsze perfekcyjnie zgrany z towarzyszącą piosenką.


Rozciągnięcie:

Ta cecha jest szalenie istotna przy klasyce, ale również jazzie, modern jazzie i tańcu współczesnym. Stąd osobą profesjonalnie zajmującą się baletem można zostać jedynie zajmując się tym tańcem od czasów dziecięcych. Z czasem bowiem ścięgna i mięśnie u dorosłego człowieka stają się coraz mniej rozciągliwe i bez wcześniejszego przygotowania ciała nie ma już możliwości wykonania takich kombinacji jakie jest w stanie zrobić dziecko, lub baletnica rozciągająca się codziennie od maleńkości. Tancerz doskonały w moim mniemaniu nie musi oczywiście stając na jednej nodze drugą dotykać sobie czoła, jednak jego skoki powinny zagarniać jak największą ilość przestrzeni i sprawiać wrażenie latania co nie wyjdzie jeśli nogi tancerza połączone są niewidzialną pajęczyną.

Siła, izolacje:

Siła to tempo, jeśli tancerz nie jest w stanie szybko zebrać się z jakiegoś ruchu i w płynny sposób przejść do następnego, to jego taniec bardzo szybko może być tańcem obok, a nie wraz z daną muzyką. Dodatkowo siła to umiejętność napinania i rozluźnienia mięśni w sposób kontrolowany – czyli robienie tak zwanych izolacji. Bardzo wielu młodych tancerzy uprawia ‘rozlatujący się’ hiphop. Doskonale pamiętają choreografię jednak nie potrafią zatrzymać ruchu, dodać mu odpowiedniej siły i precyzji. W efekcie tego tańcząca grupa, pomimo wykonywania tego samego układu wygląda często jak grupa indywidualistów, w której każdy na własny sposób ‘interpretuje’ daną choreografię. Umiejętność kontroli własnego ciała i precyzyjności ruchów jest więc szalenie ważna jeśli tancerz nie jest freestylerem, a członkiem tanecznej grupy.
Tancerz doskonaly 2
Relevé Passé

Koordynacja:

Brzmi banalnie, jednak umiejętność ta jest bardzo daleko od banalności. Przeciwnie. Jeśli chcecie przekonać się jakie to trudne spróbujcie wykonywać prawą ręką kolejne pozycje jazzowe po kolei od pierwszej, drugą ręką po kolei od końca, a nogi niech tańczą wam walczyka. Da się? To wprowadźcie jeszcze sobie jakieś dodatkowe utrudnienia. Pomieszajcie pozycje, pomieszajcie ręce, a nogami wykonujcie bardziej skomplikowane kombinacje. Po 5 minutach wasz mózg zacznie się gotować. Tancerz doskonały powinien być w stanie wykonać nawet najbardziej skomplikowane i nielogiczne dla ludzkiego ciała kombinacje, a przynajmniej powinien być w stanie szybko się ich uczyć.

Pamięć ruchowa:

Spotkaliście się z osobami, którym wystarczy pokazać coś raz i już to mają? Ja również. Ech, co tu dużo gadać – szczęściarze. Dla takich tancerzy zobaczenie danej ósemki dwa razy jest równoznaczne z zapamiętaniem jej i nie wiąże się z to z przeciążeniem zwojów mózgowych. Ta umiejętność akurat często przekłada się również na ‘normalne życie’ i umiejętność szybkiego zapamiętywania i przyswajania wiedzy różnorodnej. Cóż, tancerze to w końcu przecież bystrzachy:)

Umiejętność Improwizacji:

Chcesz występować na scenie? Chcesz zawładnąć deskami teatru i wzbudzać owacje na stojąco? Lepiej naucz się improwizować. Każdy kto miał przyjemność występowania przed widownią wie, że łączy się to z większym lub mniejszym stresem, który czasem motywuje a czasem blokuje tancerza. Umiejętność radzenia sobie z nerwami to jedna sprawa, umiejętność radzenia sobie z konsekwencjami ‘nerwostanu’ to sprawa druga. Jeśli podczas występu twoja koncentracja zostanie rozproszona krzywym uśmiechem pana w pierwszym rzędzie, głośnym kichnięciem pani gdzieś z tyłu, lub reflektorem który oświetleniowiec skutecznie skieruje prosto w twoje oko, to jesteś o krok od zagubienia się we własnym występie. Jeśli pozwolisz wygrać nerwom to natychmiastowa pustka w głowie murowana. Ale takie coś może i przydarza się nawet najlepszym. O jakości tancerza świadczy jednak to jak z takiej sytuacji wybrnie i w jaki sposób nie da widowni znać, że właśnie zakończył się występ planowany a rozpoczął improwizowany. Tancerz doskonały zachowując klimat spektaklu doprowadzi swój występ do końca przedstawienia bądź do momentu, w którym pamięć powróci i będzie on mógł powrócić na ścieżkę planowanej i wyćwiczonej choreografii.

Emocje \ Własny Flejwa:

To kryterium jest konieczne aby tancerz nie stał się wyrobnikiem, wykonawcą i jedynie odtwórcą wyuczonych ruchów, Aby był w stanie nadać im odpowiedniej ekspresji, wymowy i przekazu. Wbrew pozorom ta charakterystyka nie wyklucza się z umiejętnością dopasowania się do stylu choreografii i idealnego zgrania z zespołem. Przy choreografiach grupowych istotne jest aby grupa tańczyła jako całość – jeden organizm. Jeśli tancerz wykonuje układ samemu - emocje są szczególnie istotne. Przy spektaklach tanecznych, równie bardzo jak choreografia liczy się historia opowiedziana przez tancerza. Występ musi być zrozumiany, a przynajmniej odebrany przez widza zarówno tego, który siedzi w pierwszym rzędzie jak i tego, który ma miejsce stojące na końcu sali, albo loże na balkonie w teatrze. Jeśli układ wykonywany jest rzemieślniczo na pół gwizdka, to nawet jeśli byłby on niezwykle złożony i atrakcyjnie skonstruowany przez choreografa to niedbałe wykonanie przez tancerza może zabić cały czar i cały przekaz artystyczny.

Wielostylowość:

Tancerz idealny 1
Attitude
Ostatni punkt mojej listy to umiejętność odnalezienia się przez tancerza w jak największej dziedzinie tanecznej. To hasło powtarzane jest jak mantra przez jurorów najbardziej popularnego tanecznego show w telewizji. Bardzo często zdarza się, że tancerze doskonali są w jednej bardzo wąskiej gałęzi tańca. Mistrzowie poppingu i lockingu, rzadko kiedy są w stanie wykręcić choćby dwa piruety. Baleriny operowych scen nie są w stanie wykonać hiphopowych izolacji. Tancerze współcześni gubią się w footworkach wykonywanych przez tancerzy house lub amatorach c-walka ... i w tym momencie pisząc te słowa doszedłem jednak do wniosku, że cały mój artykuł nie jest tak na prawdę o tancerzach doskonałych. Jest o tancerzach wszechstronnych. Tancerzem doskonałym może być zarówno locker, b-boy, czy tancerz współczesny. Doskonały w swojej dziedzinie. Oczywistym jest, że aby stać się mistrzem w danego stylu trzeba się mu poświęcić w 100%. Nie ma tancerzy, którzy są wybitni we wszystkich gatunkach. Jednak są tancerze, którzy są w stanie bardzo szybko zaaklimatyzować się w zupełnie im obcych stylach i sprawnie odnaleźć się w teoretycznie 'niewygodnych' choreografiach. Tacy tancerze w moim mniemaniu zasługują na miano tancerzy doskonale wszechstronnych, doskonale odnajdujących się w każdej scenicznej sytuacji.

sikorson


Artykuł ukazał się na łamach czerwcowego wydania Trendy Magazyn.

środa, 16 czerwca 2010

Erica Sobol: Lubię to!

A kto to taki Erica Sobol? Myślę, że większość młodych fanów tańca z zapałem śledzących wszystkie wyczyny choreografów z Los Angeles z Debbie Raynolds Studio, Millenium Dance Complex czy Edge Performing Arts Center zna tą przesympatyczną dziewczynę. Opinia o jej przesympatyczności jest oczywiście jedynie moim podejrzeniem, gdyż nie miałem okazji poznać jej osobiście (mimo iż odwiedziła już Polskę podczas poprzedniej edycji FNF Summer Intensive). W tym roku również jej nie poznam gdyż nie zdołam pojawić się na pierwszym turnusie FNFów na którym Erica będzie gościć (sic!). Wnioski wyciągam więc jedynie z wywiadów i nagrań z jej udziałem na Youtube. Poza poztywną aurą Erica wyróżnia się także, a może głównie swoimi niesamowicie emocjonalnymi, 'dziwnymi' i 'innymi', choreografiami. Choreografiami, które trudno przyporządkować do określonej kategorii tańca (zresztą jak całe LA – oldschoolowi hiphopowcy twierdzą, że Los Angeles NIE TAŃCZY hiphopu). Nazwanie tańca Erici tańcem współczesnym też byłoby pewnego rodzaju nadużyciem. Osobiście określiłbym to jako miksturę składającą się z elementów cząstkowych takich jak contemporary, lyrical, modern wzmocnionych solidną dawką emocji, ekspresji, wczucia się w klimat wykonywanego układu i umiejętności aktorskich.
Jeśli przyjrzycie się choreografiom Erici zauważycie, że nie ma tam zbyt wielu klasycznych elementów tańca takich jak piruety, skoki, obciągania stóp, plie i releve obecnych zarówno w klasyce jak i w tańcu współczesnym. Powodowane jest to między innymi faktem, że Erica sama zaczęła tańczyć bardzo późno. Pierwsze lekcje tańca – klasyki – podjęła mając 21 lat. Wieku, w którym wielu tancerzy zaczynających jako dzieci jest już na bardzo wysokim poziomie, a czasem decydujących się powoli na taneczną emeryturę i poszukiwanie innej zajawki. Rozpoczęcie zainteresowań tanecznych w dość późnym wieku oraz dojście do takiego poziomu jest sukcesem trudnym do uwierzenia i jednocześnie bardzo inspirującym i motywującym. Dla mnie osobiście Erica Sobol (podobnie zresztą jak Jojo Diggs, o której może napiszę kiedy indziej) jest potwierdzeniem słów, które choć brzmią jak banał czasem są bardzo prawdziwe:
  1. Nigdy nie jest za późno aby zacząć coś od nowa.
  2. Dzięki ciężkiej pracy i wytrwałości można osiągnąć wszystko.


... z resztą to musi być prawda bo tak mówi Nasir 'I know I can' Jones, a on przecież jest the American Dream! :)


Na Youtube polecam wam zapoznanie się z oficjalnym kanałem Erici Sobol i poznaniem jej charakterystycznych, jedynych w swoim rodzaju choreografii. Poniżej wklejam dwa linki jeden do spektaklu, który zmobilizował mnie do napisania tego posta. Drugi do najnowszego wywiadu z Ericą, w którym możecie dowiedzieć się nieco więcej na temat jej kariery, planów oraz rad dla tancerzy.  

Erico Sobol. Lubię Cię!









Older Posts